Czapiński: 20-latkowie nie pasują dziś do Polski

Zderzenie pokoleń
„Polityka nie zauważyła społecznej rewolucji. To było widać w zdziwieniu premiera protestem przeciw ACTA. Między starszym pokoleniem a nową rzeczywistością wyrósł w Polsce mur niezrozumienia”.
Krzysztof Żuczkowski/Forum

„Polityka nie zauważyła społecznej rewolucji. To było widać w zdziwieniu premiera protestem przeciw ACTA. Między starszym pokoleniem a nową rzeczywistością wyrósł w Polsce mur niezrozumienia”.

„W kulturze Zachodu dominuje spirala pozytywnych emocji. Polską debatą – w polityce, na uczelniach, w firmach – rządzi spirala negatywnych emocji”.
Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta/BEW

„W kulturze Zachodu dominuje spirala pozytywnych emocji. Polską debatą – w polityce, na uczelniach, w firmach – rządzi spirala negatywnych emocji”.

Jest różnica między „twierdzi” a „wyjedzie”.
Sprawdziliśmy to. Z tych, którzy planowali wyjazd od 2000 r., co trzeci naprawdę wyjechał. To by znaczyło, że w ciągu najbliższych dwóch lat wyjedzie 5 proc. Igreków. A potem będą wyjeżdżali następni. Wygląda na to, że w sumie wyjedzie na stałe mniej więcej jedna trzecia tego pokolenia. To będzie wyrwa, której się nie załata podnosząc wiek emerytalny do 67, a nawet do 70 roku życia.

Gdyby jeszcze wyjechała jedna trzecia, która ma po dwie lewe ręce...
To nadchodzącą drugą falę emigracji będzie różniło od pierwszej. W pierwszej wyjeżdżali ci, którzy tu nie dawali rady. W drugiej wyjadą ci, którym tam będzie lepiej. Ponad połowa Igreków zna biegle przynajmniej jeden język obcy. Niemiecki rynek pracy już dziś łakomie na nich zerka. Oni do niego idealnie pasują. Bo to jest rynek dość sensownej pracy za sensowne pieniądze, w sensownym wymiarze, w sensownej atmosferze i z sensownym poziomem zabezpieczeń. Tu nic takiego nie znajdą.

Polska praca się nie ucywilizuje?
Polska przyciąga głównie inwestycje, dla których najważniejsza jest tania siła robocza. Działy badań i rozwoju zostają na Zachodzie. Praca twórcza, wymagająca myślenia i wykształcenia, czeka w Niemczech, Anglii, Francji. Igreki tam pojadą. Call center ich nie kręci. A nic nie wskazuje, żeby polska gospodarka miała w najbliższych dekadach stworzyć lepsze prace. Rząd mało wydaje na badania i rozwój, a przedsiębiorstwa wydają jeszcze mniej.

System podatkowy i rynek pracy są tak urządzone, żeby w Polsce opłacało się produkować kilofy, jak w Chinach, a nie innowacje, jak w Niemczech.
Igreki próbują iść pod prąd tej polityki. Zakładają małe firmy technologiczne i odnoszą sukcesy. Ale nie tworzą dużych innowacyjnych przedsiębiorstw.

Z badań wynika, że firmy zakładają głównie po to, żeby stworzyć dobre miejsca pracy dla siebie. I ewentualnie dla grupki przyjaciół.
Nawet Igreki nie ufają innym. Nie chcą tworzyć klastrów łączących firmy o podobnym profilu. Zwłaszcza w branżach związanych z ryzykiem innowacyjnym. Jesteśmy regionalnym mocarstwem w meblarstwie, produkcji okien dachowych, tapicerce samochodowej, ale to niewiele się różni od produkcji kilofów. To nie jest oferta pasująca do pokolenia, w którym normą jest wyższe wykształcenie.

Pan o tym mówi od 10 lat, Boni o tym mówi, było o tym w rządowych raportach. A polityka ciągle jest taka, jakbyśmy dopiero wyszli z PRL, gdzie normą wykształcenia była zawodówka, a w lepszym razie matura.
Polityka nie zauważyła społecznej rewolucji. To było widać w zdziwieniu premiera protestem przeciw ACTA. Między starszym pokoleniem a nową rzeczywistością wyrósł w Polsce mur niezrozumienia. Politycy już wiedzą, że klucz do lepszej przyszłości leży w innowacjach i wydają publiczne pieniądze na badania, ale nie zrozumieją, że klucz do innowacji, leży w kulturze. Polska bardzo mało wydaje na badania i rozwój, ale odwrotnie niż na Zachodzie rząd wydaje dużo więcej niż biznes. A zwrot z inwestycji w badania gwarantują dopiero wydatki firm.

Eric von Hoppel, guru innowacyjności, odkrył, że w krajach rozwiniętych większość innowacji tworzą konsumenci. Firmy je podpatrują i patentują. W Polsce panuje zasada: żadnych eksperymentów! Chcesz Polaków przekonać do zmiany, musisz pokazać, że to na Zachodzie działa. A dwudziestolatki mają dość małpowania. Kipią pomysłami, których nikt nie oczekuje.
To jest jeden z głównych bodźców do emigracji. Dla Igreków wychowanych w konserwatywnym indywidualizmie zderzenie z Zachodem to szok. Bo tam nie są rozliczani indywidualnie, ale głównie wedle tego, co osiągnął zespół, w którym pracowali. Zwykle dopiero po roku czy dwóch odnajdują się w kulturze pracy zespołowej.

Na to się nakłada problem z afirmowaniem inności. Na zagranicznych uczelniach możesz dziesięć minut bredzić, a oni wyłuskają jedno sensowne zdanie, zachwycą się i zrobią z niego użytek. U nas możesz dziesięć minut mówić bardzo mądrze, a inni wyłuskają zdanko, z którym się nie zgadzają i cię rozwalcują. Tam własna myśl będzie doceniona. U nas musi być ukarana. Kiedy tam ktoś się z tobą nie zgadza, 80 proc. wysiłku idzie na to, żeby cię nie urazić i nie zgasić. „To bardzo ciekawe, ale nie całkiem się z panem zgadzam”.
W kulturze Zachodu dominuje spirala pozytywnych emocji. Polską debatą – w polityce, na uczelniach, w firmach – rządzi spirala negatywnych emocji. Doda mówi, że ten kraj jej dopiekł. Co jej dopiekło? Właśnie te negatywne emocje. Koncentracja mediów na tym, co im się w niej nie podoba, unieważniająca to, co osiągnęła. To zamyka drogę do kreatywności i frustruje Igreków. W zderzeniu z polską rzeczywistością czują, jak ich kreatywność ulega stłamszeniu, a umysł się zaczernia. Bo każda ekspresja naraża ich na brutalne oceny. Odrzucenie jest typową polską reakcją na innowację. Krytyka jest podstawową treścią komunikacji. Ponad 90 proc. relacji szefów z pracownikami to w Polsce wytykanie błędów, braków, niedoróbek, demonstrowanie wyższości, wyrażanie obaw.

W zeszytach uczniów najlepiej widoczne są podkreślane na czerwono błędy. Nauczyciele nie podkreślają fragmentów wypracowań, które ich zachwyciły.
My w tej negatywnej spirali wyrastamy. Nielicznym udaje się z tego wyrwać. Głównie przez kontakty z innymi kulturami. Igreki mają ich więcej niż inne pokolenia. Dlatego bardziej im polska negatywność przeszkadza, dlatego ciągnie ich do życia na Zachodzie, dlatego tak często mówią, że na emigracji odżyli. I między innymi dlatego żadna polska firma i żaden polski uniwersytet nie ma światowej pozycji, chociaż polscy menedżerowie robią światowe kariery w wielkich korporacjach, a uczeni na zagranicznych uczelniach. Dopiero w innych kulturach ujawnia się potencjał Polaków.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną