Kraj

Interes internauty

Nie dla ACTA

Parlament Europejski 4 lipca powiedział NIE dla ACTA. Przeciwko „międzynarodowej umowie o zwalczaniu handlu podróbkami i naruszeń praw autorskich” zagłosowało 478 posłów. Poparło ją zaledwie 39 parlamentarzystów.

W tej batalii Polska odegrała, ku zaskoczeniu wszystkich, kluczową rolę. Gdy wydawało się, że negocjacje dobiegły końca i pozostało już tylko złożenie podpisów na dokumencie, a następnie jego ratyfikacja, na ulice polskich miast pod koniec stycznia wyszły dziesiątki tysięcy demonstrantów wołając „Stop ACTA!”. Ich energia zmiękczyła poglądy premiera Donalda Tuska. Choć umowę podpisał, dołączył do protestujących. W Europie pod petycją przeciwko ACTA zebrano blisko trzy miliony podpisów.

Happy end? Bogdan Zdrojewski, szef resortu kultury odpowiedzialnego za polskie negocjacje w sprawie ACTA, ma inne zdanie, twierdząc, że europarlament wylał dziecko z kąpielą. Bo ochrona własności intelektualnej i praw autorskich to konieczność, a jej warunkiem jest ścisła międzynarodowa współpraca przeciwko rozszerzającemu się piractwu. To prawda i niewielu przeciwników ACTA kwestionowało tę konieczność. Tyle tylko, że wspomniana przez ministra woda w kąpieli była bardzo mętna. Negocjacje porozumienia od samego początku utajniono, dopiero przecieki z treści dokumentu zmusiły do jego ujawnienia. Mieszkańcy Europy skutecznie przeciwko takiej metodzie zaprotestowali.

Teraz czas na dyskusję, jak skutecznie chronić dysponentów własności intelektualnej i twórców, by mogli czerpać wynagrodzenie ze swej pracy, nie doprowadzając jednak do sytuacji, kiedy potencjalnie każdy użytkownik Internetu staje się podejrzanym o piractwo. Dyskusja nie będzie łatwa, bo od rozpoczęcia prac nad ACTA w połowie ubiegłej dekady radykalnie zmienił się układ sił.

Symbolicznie rzecz ujmując, Krzemowa Dolina odkryła, że nie zawsze ma ten sam interes co Hollywood. A interes internautów nie zawsze jest tożsamy z interesem wielkich i mniejszych firm internetowych, zarabiających na handlu cudzą własnością. Co dalej? Formalnie umowa ACTA może być przyjęta przez innych sygnatariuszy, z pominięciem Unii Europejskiej. Komisja Europejska zapowiada jednak, że wróci do tematu po orzeczeniu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który ma rozpatrzyć, czy ACTA odpowiada w ogóle prawu unijnemu. Na pewno jednak nie będzie to powrót do dokumentu w pierwotnej wersji.

Polityka 28.2012 (2866) z dnia 11.07.2012; Komentarze; s. 5
Oryginalny tytuł tekstu: "Interes internauty"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Niespotykanie niewidoczny człowiek. Minister Kościński

Tadeusz Kościński przyjął tekę ministra finansów, ale się nie cieszy. Nominacji nie zawdzięcza swoim kompetencjom, ale temu, że już w 2015 r. znalazł się w drużynie Morawieckiego. Teraz musi znaleźć pieniądze na wydatki projektowane na Nowogrodzkiej.

Joanna Solska
26.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną