Jak się zmienią służby specjalne?

Ruchy pod przykryciem
Dymisja szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oznacza, że decyduje się właśnie nowa koncepcja działania służb specjalnych. Czas najwyższy.
Gen. Bondaryk jest człowiekiem wielkich ambicji i na ich miarę budował ABW.
Radek Pasterski/Fotorzepa/Forum

Gen. Bondaryk jest człowiekiem wielkich ambicji i na ich miarę budował ABW.

Służb specjalnych mamy w Polsce dużo, zdecydowanie za dużo.
Tom Weber/Getty Images/FPM

Służb specjalnych mamy w Polsce dużo, zdecydowanie za dużo.

O odejściu gen. Krzysztofa Bondaryka spekulowano od sprawy Amber Gold. Wtedy to premier, wyraźnie poirytowany atakami na własnego syna, dawał do zrozumienia, że ABW nie podjęła działań operacyjno-rozpoznawczych i ostrzegawczych wystarczająco wcześnie, że w gruncie rzeczy dostarczała te same informacje i w tym samym czasie co gazety. Drugim ważnym momentem była konferencja krakowskich prokuratorów w siedzibie ABW na temat zatrzymania Brunona K. Zwłaszcza zaś apel prokuratora, aby nie ograniczać działań agencji, nie odbierać jej uprawnień śledczych, bo to dzięki nim udało się zapobiec groźnemu aktowi terroru.

Jeżeli prokurator Artur Wrona chciał Bondarykowi pomóc, to przysługa była niedźwiedzia. Takie wypowiedzi musiały premiera zirytować i przypieczętować zmiany w służbach specjalnych, jakie przygotowują ministrowie spraw wewnętrznych i obrony narodowej. Na co mają zgodę premiera, a obecnie także Kolegium ds. Służb Specjalnych. Gest Bondaryka uprzedzał więc spodziewaną dymisję, ale mogła ona nastąpić w okolicznościach mniej dramatycznych.

Proces mocno spóźniony

Nie było tajemnicą, że szef ABW nie zgadzał się z częścią proponowanych zmian, o których Jacek Cichocki, minister spraw wewnętrznych, kilka razy mówił publicznie. Można powiedzieć: karty leżały na stole, niewiadomych było niewiele. Gen. Bondaryk jest człowiekiem wielkich ambicji i na ich miarę budował ABW. Nie ukrywał, że wzorem było mu FBI, potężna służba o dużych kompetencjach, do których należało też prowadzenie najważniejszych śledztw. Chciał ją mocno zakorzenić także w historii, stąd tak częste odwoływanie się do tradycji niepodległościowych, a zwłaszcza postaci gen. Stefana Grota Roweckiego. Krzysztof Bondaryk jest jednak człowiekiem doświadczonym przez życie, a więc bardzo uważnym w wypowiedziach. Przeżył wiele ataków (jeśli wytaczał sprawy sądowe, z reguły wygrywał), zwłaszcza dotyczących jego interesów w czasie, kiedy znajdował się poza służbą. Prezydent Lech Kaczyński nie chciał w 2007 r. wydać pozytywnej opinii w sprawie jego nominacji, pytając właśnie o owe związki z biznesem.

O odchodzącym szefie ABW z całą pewnością można powiedzieć jedno: odbudował agencję po rządach PiS, nie przeprowadzając gwałtownych kadrowych czystek, zlikwidował widowiskowe zatrzymania, zatamował przecieki. Starał się przywrócić instytucjonalną ciągłość, zbudował praktycznie od nowa funkcje analityczne, które za rządów PiS praktycznie zanikły, bo priorytetem była „walka z układem”. Unowocześnił pracę agencji, stworzył Centrum Antyterrorystyczne integrujące pracę różnych służb. Komplementy, jakimi premier go obdarzył przyjmując rezygnację, nie są więc kurtuazyjne. Nawet jeśli między panami – jak czasem można było usłyszeć – nie było specjalnej chemii. Premier zresztą stosunek do służb specjalnych ma raczej powściągliwy. W jednym ze swoich pierwszych wywiadów dla POLITYKI mówił, że służby są jego rozczarowaniem, bo bardziej przypominają klany czy walczące między sobą księstwa niż instytucje służące państwu. Od tamtego czasu wiele się zmieniło, ale całościowa reforma służb specjalnych od początku była przesądzona i prace nad nią zaczynał jeszcze wicepremier i minister spraw wewnętrznych Grzegorz Schetyna. To, co się dzieje obecnie, nie jest więc strzałem znienacka, a procesem i tak mocno spóźnionym.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną