Krasowski o Lechu Wałęsie - część II tryptyku

Król bez Dworu
Lata 1988–90 to najświetniejszy okres w karierze Lecha Wałęsy. Zwycięstwo za zwycięstwem. Jednak im większy był Wałęsa, tym trudniej było w jego wielkość uwierzyć. Im bliżej był władzy, tym bardziej się go bano. Siermiężność chłopa-króla stała się problemem.
Obrady Okrągłego Stołu. Od lewej: Mieczysław Gil, Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Zbigniew Bujak.
Leszek Łożyński/Reporter

Obrady Okrągłego Stołu. Od lewej: Mieczysław Gil, Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa, Władysław Frasyniuk, Zbigniew Bujak.

Opowieść o tamtych latach trzeba zacząć od sprostowania kolejnej legendy. O dwóch ojcach Okrągłego Stołu – Lechu Wałęsie i Wojciechu Jaruzelskim. Bo nie było dwóch ojców, tylko jeden – Wałęsa. To on przez całe lata 80. forsował ideę porozumienia. Mówił o tym setki razy, na przykład podczas sławnego spotkania z wicepremierem Mieczysławem Rakowskim w Stoczni Gdańskiej w 1983 r. „Nie chcemy burzyć socjalizmu, nie chcemy przejąć władzy, nie chcemy podważać sojuszy.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną