Trybunał uznał, że nowelizacja ustawy o TK narusza konstytucję. I co z tego?

Trybunał broni każdego, każdy broni Trybunału
Najtrudniejszym zadaniem środowisk opiniotwórczych jest teraz przekonanie jak największej liczby rodaków, że wszystko to nie jest abstrakcją istotną jedynie dla prawników, lecz wpłynie na los każdego.
Henryk Jackowski/BEW

W państwie Jarosława Kaczyńskiego analizowanie werdyktów sądowych przestało mieć w gruncie rzeczy sens. Wszak przestały ich przestrzegać – podobnie jak podstawowych przepisów i zasad prawa – kluczowe organy państwa z prezydentem i premierem na czele (skądinąd dopiero w tym sensie wyroki Trybunału Konstytucyjnego nabrały rzeczywiście politycznego znaczenia).

Akurat jednak ten werdykt Trybunału będzie długo pamiętany – i to niezależnie od tego, jakie tym razem chwyty, bo przecież ostatnio trudno nawet mówić o kruczkach prawnych, wymyślą politycy PiS.

Bo owszem, Trybunał uznał, że sam ekspresowy tryb uchwalenia pisowskiej ustawy o TK można ewentualnie uznać za zgodny z konstytucją – ewentualnie, bo przecież opatrzył to mnóstwem zastrzeżeń, nie bez powodu przypominając przy okazji idealne wzorce procedury stanowienia prawa.

Inna rzecz, że ową warunkową w sumie akceptację PiS będzie teraz wykorzystywało w swojej retoryce, zwłaszcza że prawnicze subtelności i zastrzeżenia są trudno zrozumiałe dla większości odbiorców. Ale cóż, taki już los i specyfika trybunalskich werdyktów.

Zaraz jednak potem sędziowie dowiedli niekonstytucyjności kluczowych punktów planu PiS dotyczącego podporządkowania sobie TK. Chodzi m.in. o pomysł uzależnienia rozpoczęcia kadencji przez sędziego od zaprzysiężenia przez prezydenta czy składania z funkcji prezesa i wiceprezesa.

Z wyroku TK wynika ponadto, że na podstawie pisowskiej ustawy obecny Sejm nie mógł na obsadzić swoimi kandydatami miejsc w Trybunale zwolnionych w październiku, bo na nie sędziów wybrał już prawidłowo poprzedni parlament (co stwierdził zresztą niedawno pełny skład Trybunału).

Trybunał potwierdził także, że sędzia TK wybrany przez Sejm ma być zaprzysiężony niezwłocznie, a nie w 30 dni. Wytknął przy tym prezydentowi, że skoro miał wątpliwości co do wyboru sędziego, którego ma zaprzysiąc, to powinien wystąpić w tej sprawie do TK, nie zaś uzurpować sobie prawo do samodzielnego orzekania.

Symboliczny był obraz sali posiedzeń Trybunału z przedstawicielem aktualnej większości parlamentarnej samotnie (i często nieudolnie), próbującym stawić czoła reprezentantom najpoważniejszych instytucji i środowisk prawniczych RP: Sądu Najwyższego, Prokuratora Generalnego, rzecznika praw obywatelskich i Krajowej Rady Sądownictwa (oraz sejmowej opozycji).

Tak bowiem obecnie wygląda pole bitwy. Po jednej stronie barykady stoi bezczelna, na nic niezważająca i bezpardonowa siła aktualnej większości parlamentarnej (wzmocniona ostentacyjnie – aż do granic wielokrotnego łamania konstytucji, o obyczajach nie wspominając – wspierającym ją prezydentem).

Po drugiej – nawet nie tyle opozycja, ile wszyscy przerażeni tym, co się w polskim państwie dzieje, a wyposażeni jedynie w argumenty wynikające z zasad demokratycznego państwa prawa. Stąd właśnie ich reprezentantami stali się najpoważniejsi prawnicy i ich organizacje, ale też uczestnicy ulicznych demonstracji broniących pozycji Trybunału.

A stawka jest wielka: zachowanie podstawowego bezpiecznika demokracji, czyli reguły trójpodziału władz (w tym autonomii sądu konstytucyjnego, ale nie tylko), jakość procesu ustawodawczego w państwie czy szacunek dla najważniejszych zasad prawa (choćby zakazu stosowania go wstecz, o ile nie zachodzą nadzwyczajne okoliczności).

Najważniejszym (i najtrudniejszym) zadaniem środowisk opiniotwórczych jest teraz przekonanie jak największej liczby rodaków, że wszystko to nie jest abstrakcją istotną jedynie dla prawników i polityków, lecz wpłynie na los każdego. A równocześnie najlepiej, by jak najmniej Kowalskich się wcześniej sparzyło.

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną