PiS proponuje „kompromis” ws. Trybunału. A to tak naprawdę młot na opozycję

Czy można mieć sędziego?
Ten „kompromis” daje PiS gwarancję, że Trybunał Konstytucyjny nie podejmie wbrew rządowi żadnej istotnej decyzji.
.
Magdalena Sikorska/PantherMedia

.

Beata Szydło oskarżyła opozycję o to, że odtrąciła dłoń wyciągniętą do zgody i nie chce pracować nad kompromisem w sprawie kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. W teorii brzmi on bardzo atrakcyjnie: PiS proponuje, by to opozycja wybierała ośmiu z 15 sędziów Trybunału, a obóz rządzący tylko siedmiu. Sęk w tym, że ten „kompromis”, który zaproponował kilka dni temu Jarosław Kaczyński, nie jest żadnym kompromisem i można to łatwo wytłumaczyć.

Parta rządząca nie potrzebuje w Trybunale Konstytucyjnym większości.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną