Kraj

Poseł PiS znieważa Lecha Wałęsę. „Skandaliczna wypowiedź”

Poseł PiS Dominik Tarczyński. Poseł PiS Dominik Tarczyński. Facebook
Dominik Tarczyński, debiutujący w parlamencie poseł PiS, pisze do Lecha Wałęsy: „Bolek mówi przez media do posła na Sejm RP, że wyrwie mnie z korzeniami. Zapraszam Cię na solo, bydlaku!”.

Tarczyński poczuł się dotknięty słowami Wałęsy, który podczas poniedziałkowego spotkania KOD w Gdańsku zapowiedział przystąpienie do ruchu i miał stwierdzić: „Dziś możemy tylko powiedzieć jedną jeszcze rzecz. Kochani, którzy widzicie, że ten układ łamie prawo i wy od nich otrzymujecie stanowiska, zapamiętajcie: to się skończy i wytniemy was, z korzeniami wyrwiemy od sołtysa do ministra. Mało tego, sprawdzimy was dokładnie: co zrobiliście, jak zrobiliście, jak rządziliście”.

Po fali krytyki, jaka dotknęła posła PiS na Twitterze (na solo zaprosił go np. Tomasz Lis), tłumaczył się: „nie chodzi o bójkę, tylko debatę o Polsce i język w debacie publicznej”. W końcu skasował tweeta. Ale dziś komentuje znów: „Otrzymałem 624 wiadomości od wyznawców Bolka. Większość to groźby pozbawienia mnie życia. Nie odpuszczę”. Słowa dotrzymał. Tomaszowi Lisowi odpisał tak (nazywając go przy okazji „bezrobotnym leszczem”): „Przyjmuję »zaproszenie« i zrobię Ci jesień średniowiecza. Gdzie? Zgadnij, Einsteinie”.

Ciekawe, co zrobi Tarczyńskiemu komisja PiS ds. dyscyplinarnych. Ryszard Terlecki, szef klubu PiS, podczas dzisiejszego briefingu w Sejmie powiedział, że jego zdaniem wypowiedź jest skandaliczna, a sprawę skierowano do klubowej komisji. To znamienna wypowiedź, bo wydawać się mogło, że podobny język raczej wpisuje się w retorykę PiS. Przywykliśmy, że od czasu zaprowadzenia „dobrej zmiany” politycy w sprawie mowy nienawiści nabierają wody w usta.

Odwracanie oczu to niejedyny pomysł władzy na tolerowanie nienawiści. Działania są całkiem wymierne: na razie obcięto budżet Rzecznika Praw Obywatelskich i zlikwidowano biuro Pełnomocnika ds. Równego Traktowania. Nowo powołany Pełnomocnik Rządu ds. Społeczeństwa Obywatelskiego i Równego Traktowania odmówił zaangażowania się w obronę organizacji pozarządowych, takich jak Kampania przeciw Homofobii czy Amnesty International, które były kilkakrotnie atakowane: i słownie, i fizycznie.

Dlaczego rządzący usprawiedliwiają przemoc, nazywając nienawiść hejtem? To zapożyczenie z angielskiego, które bardzo zmiękcza i osłabia wymowę zjawiska. Wrogość i poniżanie to jednak nie hejt, któremu odbiera się i ciężar, i znaczenie. Tak jakby między zadawaniem krzywdy w internecie a fizycznym urazem była znacząca różnica. Ciągle za rzadko mówi się: nienawiść to nienawiść.

Sam poseł Tarczyński przedstawia się jako katolicki działacz i publicysta, prawnik po Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Działał w westminsterskiej wspólnocie, prowadził audycję muzyki chrześcijańskiej. Był świeckim asystentem jednego z brytyjskich egzorcystów. Bogatszy o to doświadczenie przestrzega przed trzymaniem w domu masek. Złapanie porwanej wiatrem hostii przez Andrzeja Dudę komentował tak: „Podczas koronacji Matki Bożej Ludźmierskiej biskup krakowski Karol Wojtyła złapał wypadające z Jej ręki berło. Został papieżem”.

To nie pierwszy raz, kiedy poseł Tarczyński ma kłopoty. Niedawno zamieścił na Twitterze zdjęcie z luksusowego hotelu w centrum Warszawy, a precyzyjniej: z kąpieli w jacuzzi na wysokości tarczy zegara Pałacu Kultury i Nauki. Ogłosił: „Już po pracy. Weekendowy relaks w pięknej stolicy. Ktoś, coś w Warszawie? Dziś świętujemy!". Wpis wywołał poruszenie, wiele osób wytykało hipokryzję posłowi, który reprezentuje partię walczącą z ośmiorniczkami. Rzeczniczka PiS Beata Mazurek komentowała, że „czuje absmak”, i dodała, że politycy nie powinni publikować tego typu zdjęć w mediach społecznościowych.

Tarczyński po raz pierwszy zasłynął po katastrofie smoleńskiej, gdy czuwał pod namiotem Solidarnych 2010 na Krakowskim Przedmieściu. Pracował wówczas jako dyrektor TVP w Kielcach i przedstawił pracodawcy zwolnienie lekarskie. Na Facebooku informował, że w namiocie pełni dyżur. Pytany, czy do pracy chodzić nie może, ale na Krakowskie już tak, odpowiedział „Newsweekowi”: „To jest moja bardzo intymna sprawa i nie będę o tym rozmawiać. Po drugie, kwestia zdrowia nie odnosi się tylko do nóg”.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Czy wiesz, skąd pochodzi to, co nosisz?

Firmy odzieżowe (i nie tylko) lubią zapewniać, że są społecznie odpowiedzialne. Pora im powiedzieć: sprawdzam. Zwłaszcza w czasach pandemii.

Jędrzej Dudkiewicz
28.09.2020
Reklama