Za nimi finał ćwierćwiecza WOŚP. Niech żyje Owsiak!
Jurek Owsiak wciąż gra! 25 lat to kawał czasu. Pamiętam pierwszą Orkiestrę.
25. finał WOŚP, to 25 lat historii fantastycznej inicjatywy Jurka Owsiaka.
Grzegorz Bukala/Agencja Gazeta

25. finał WOŚP, to 25 lat historii fantastycznej inicjatywy Jurka Owsiaka.

Owsiaka znałam wtedy z anteny Trójki, gdzie przedstawiał garażowe kapele, raz w tygodniu. Polska była wolna i niepodległa, ale z każdego kąta wyzierała bieda z nędzą. Brakowało pieniędzy na wszystko.

Pewnie mało kto dziś pamięta te początki transformacji. I wtedy Owsiak wpadł na pomysł zintegrowania ludzi wokół ważnej sprawy, pomocy dzieciakom, zakupu sprzętu dla ratowania życia. To on potrafił zebrać ludzi wokół szczytnej idei. To on uzmysłowił, że działając wspólnie, można zrobić tak wiele.

Wtedy hasło „Róbta, co chceta” oznaczało wyłącznie działania pozytywne. Tylko Jurek Owsiak umiał zmobilizować ludzi młodych wokół sprawy – pomocy słabszym. W czasach kiedy już liczyła się siła i przebojowość. Pamiętam te nieznane nikomu (poza słuchaczami Trójki) zespoły, młodych ludzi, którzy pod wpływem pomysłu Owsiaka gotowi byli pomagać, poświęcać swój czas i energię dla innych, słabszych.

25 lat Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

To wspaniała idea, która trafiła do ludzi. To był pomysł, który Polacy kupili natychmiast. Orkiestrowe puszki zapełniały się złotówkami. Te pieniądze służyły potrzebującym. Potrzebującym, na początku dzieciakom, najsłabszym, którzy nie potrafią walczyć o swoje.

Z satysfakcją patrzyłam, jak się rozwija Orkiestra. Jak się staje wielką sprawą narodową. Sprawą, jaką mogliśmy, powinniśmy się szczycić. Owsiak zintegrował ludzi, bez względu na poglądy i wyznanie, zintegrował wokół sprawy. Pokazał, że można wiele zrobić, można wszystko, jeśli tylko jest idea, cel, jeśli ludzie zjednoczą się wokół dobrej sprawy.

Kiedy dziś widzę, że rozmaite organizacje, jak choćby straże pożarne czy wojsko, odmawiają współpracy Owsiakowi i Orkiestrze tylko dlatego, że PiS krzywo patrzy na tę współpracę, tylko dlatego, że chcą być bardziej papiescy, że zabiegają o łaski prezesa albo prezesowych popychadeł, myślę sobie: gdzie my jesteśmy? Dlaczego pisowska zazdrość, złość, niechęć dla pozytywnego myślenia, dla świata normalnych, serdecznych ludzi miałaby zniszczyć coś genialnego, czyli dzieło Owsiaka?

Myślę, że znów pobijemy rekord, że nie damy się, nie daliśmy się tej chorej propagandzie, że udowodnimy naszą niezależność, wolność, suwerenność. Że się policzyliśmy i że jest nas więcej po jasnej stronie.

Łatwo zniszczyć coś, co jest piękne i pozytywne, jak Orkiestra Owsiaka. Ale się nie damy, bo jest nas więcej, Polaków z otwartą głową i sercem. Nas wszystkich, którzy gramy z Owsiakiem.

Kolejny rekord Orkiestry to będzie znak, że jeszcze Polska nie zginęła. I póki my żyjemy, nie zginie. To będzie sygnał, że się nie damy tym chorym ideom.

Kiedy Owsiak zaczynał grać, Polska była szara i biedna. A przecież potrafiliśmy.

Dziś też potrafimy. Niech żyje Jurek Owsiak!

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną