Dlaczego Rosji zależy na skłóceniu Polski z Zachodem

Presje Rosji
Rozmowa z Jonathanem Eyalem, ekspertem renomowanego londyńskiego think tanku RUSI, o Antonim Macierewiczu i wojsku pod jego rządami, rosyjskich akcjach w Polsce i rozbijaniu przez Moskwę europejskiej jedności.
„Czy zmiany, które się dokonały, są rzeczywiście dobre dla polskiego wojska, szczególnie gdy chodzi o skuteczność armii, jej rozwój czy wyposażenie w nowoczesny sprzęt?”
Igor Morski/Polityka

„Czy zmiany, które się dokonały, są rzeczywiście dobre dla polskiego wojska, szczególnie gdy chodzi o skuteczność armii, jej rozwój czy wyposażenie w nowoczesny sprzęt?”

„Współpraca między prezydentem Dudą a rządem i PiS prawdopodobnie będzie coraz trudniejsza”.
Jakob Ratz/Pacific Press/ZUMA Wire/Forum

„Współpraca między prezydentem Dudą a rządem i PiS prawdopodobnie będzie coraz trudniejsza”.

Dr Jonathan Eyal

Dr Jonathan Eyal

Grzegorz Rzeczkowski: – Ma pan jakąś opinię o ministrze Antonim Macierewiczu?
Jonathan Eyal: – Wydaje mi się, że miał rację w jednej kwestii: konieczności zreformowania ministerstwa i wojskowych służb specjalnych. Tak by powstały rzeczywiście profesjonalne służby wywiadu i kontrwywiadu odpowiadające potrzebom najważniejszych dowódców w dziedzinie rozpoznania, zbierające dla nich informacje wywiadowcze. We wszystkich byłych krajach komunistycznych, także w Polsce, proces tworzenia służb, które trzymałyby się z dala od polityki, a zajmowały wyłącznie tymi zadaniami, do których zostały stworzone, postępował z wielkim trudem. Służby zajmowały się personalnymi rozgrywkami, porachunkami, a nawet wpływaniem na partie polityczne.

Jeśli nowy minister wchodził do resortu z zamiarem dokonania takiej reformy, to myślę, że wykonałby dobrą pracę. Niestety, tak się nie stało. To, co się stało, to doskonale znany z przeszłości proces przenoszenia do rezerwy dużej liczby oficerów i zatrudniania nowych, którzy albo z osobistych, albo z politycznych pobudek wykazują się silną lojalnością wobec nowej władzy.

Reformy nie było, doszło za to do czystki nie tylko w tych służbach, ale i w całej armii.
Nie wybiegam tak daleko, jak sugerują niektórzy, m.in. część polityków Platformy czy niektórzy ludzie z Brukseli, że w Polsce doszło do upolitycznienia armii czy też że mamy do czynienia z politycznym przejęciem samych struktur wojskowych. Doszło jednak do bardzo wielu niepokojących zmian. Jasne jest, że wielu oficerów zostało usuniętych, w większości tylko dlatego, że uważani byli za tych, którzy nie poprą PiS. Niektórych z nich pozbawiono funkcji na podstawie raczej fałszywych sugestii, że nie będą wystarczająco zdeterminowani w zwalczaniu zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa.

Nie jestem przeciwny zmianom w polskiej armii. Jestem przekonany, iż wojsko potrzebuje reform, tak samo jak resort obrony, także w innych krajach postkomunistycznych. Trzeba usunąć wiele pozostałości z dawnych czasów, przede wszystkim nieefektywne procedury. Pytanie, czy te zmiany, które się dokonały, są rzeczywiście dobre dla polskiego wojska, szczególnie gdy chodzi o skuteczność armii, jej rozwój czy wyposażenie w nowoczesny sprzęt?

I jeszcze jedna kwestia, która powinna zostać załatwiona, a nie jest. Mam na myśli osobliwe i szkodliwe zapisy w polskiej konstytucji, częściowo obecne także w innych krajach dawnego bloku komunistycznego, np. w Rumunii, według których prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych, posiadając wiele prerogatyw wykraczających poza te, którymi dysponuje minister obrony. Ich szkodliwość wiąże się również z tym, że nie są do końca jasne, co powoduje dualizm, także w zarządzaniu armią. To pewnego rodzaju pozostałość jeszcze po Piłsudskim. Obecny rząd miał możliwość rozwiązania tego problemu, ale tego nie zrobił i, jak przypuszczam, już nie zrobi. W konsekwencji współpraca między prezydentem Dudą a rządem i PiS prawdopodobnie będzie coraz trudniejsza.

Już mamy konflikt, szczególnie na linii prezydent–minister obrony. Od miesięcy toczy się w Polsce dyskusja na temat Antoniego Macierewicza, szczególnie po publikacji bestsellera „Macierewicz i jego tajemnice”, który opisuje zagadkowe powiązania ministra z ludźmi bliskimi Kremlowi.
Trudno mi odnieść się do samych zarzutów, ale podchodziłbym ostrożnie do oskarżeń o szpiegostwo na rzecz Rosji czy rosyjskie wpływy. Nie mam wątpliwości, że mamy w Polsce do czynienia z rosyjską infiltracją. Polska jest najważniejszym krajem Europy Środkowej. Sparaliżowanie Polski lub spowodowanie, by jej system polityczny przestał sprawnie funkcjonować, jest celem Rosji od lat. Nikt nie mówi o przejęciu fizycznej kontroli nad Polską, ale właśnie o zdyskredytowaniu jej instytucji i systemu politycznego. Dlatego wciąż się zastanawiam, kto nagrał prywatne rozmowy polskich polityków, jak te nagrania ujrzały światło dzienne dokładnie w czasie kampanii wyborczej.

I ciągle wyciekają nowe.
Nie wolno zapominać, że częścią rosyjskiej kampanii psychologicznej jest tworzenie pewnego rodzaju psychozy, utrzymywanie ciągłego poczucia zagrożenia, także w tym zakresie, że każdy może być agentem Moskwy.

Nie mam wątpliwości, że rozmaite nieczyste zagrywki były przez Rosję w waszym kraju stosowane, szczególnie w ostatniej dekadzie, gdy Polska zaczęła się liczyć w Europie. Ale jestem też raczej niechętny przywiązywaniu się do oskarżeń personalnych.

Niektórzy mówią, że cokolwiek Antoni Macierewicz zrobi jako minister, wzbudza radość Rosji.
Gwałtowne zmiany, których dokonał w wojsku, są bardzo trudne do wyjaśnienia. Nie można w żaden sposób stwierdzić, że one uczyniły Polskę silniejszą. Co więcej, nie miały racjonalnego charakteru. Miały uzasadnienie personalne i polityczne, ale nie merytoryczne.

Byłbym jednak ostrożny z tego typu oskarżeniami sugerującymi czyjeś powiązania o charakterze agenturalnym, rzucane przez wszystkich na wszystkich, bo prowadzi to do zatrucia życia politycznego.

Może Macierewicz jest groźny sam w sobie dla bezpieczeństwa Polski i NATO?
Zastrzeżeń pod jego adresem można rzeczywiście mieć wiele: o ruchach kadrowych już mówiliśmy, do tego trzeba dodać unieważnienie kontraktów, z helikopterowym na czele, zmiany w służbach specjalnych, dokonane w sposób, który zupełnie nie ma sensu. Nie powiedziałbym, że rząd i minister Macierewicz realizują politykę aktywnego demontażu polskiej armii, ale uważam, że stracili wielką szansę zrobienia czegoś naprawdę dobrego. To, co jest szczególnie rozczarowujące, kiedy myślę o Polsce, to fakt, że siły zbrojne są traktowane jak piłka w politycznej grze. 28 lat po upadku komunizmu można oczekiwać, że siły zbrojne znajdą się daleko poza tego typu rozgrywką.

Bardzo się martwię o wizerunek Polski w Europie. Nie obawiam się negatywnych konsekwencji w dłuższej perspektywie, mimo sporej porcji bezsensownej gadaniny w Brukseli na temat Polski i tego, jak daleko sprawy się posunęły. Niepokoi mnie coś innego. W szczególności coraz głośniej dająca się słyszeć opinia, że mieszkańcy Europy Środkowej nie są tacy sami jak my na Zachodzie, że w ogóle Europa Środkowa jest inna niż Europa Zachodnia. Na to nakłada się pogląd, że byłe kraje komunistyczne są jak małe dzieci, którym trzeba mówić, co mają robić.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj