Święta państwowe według PiS: 3 maja, 11 listopada i dzień Żołnierzy Wyklętych
Trudno wyjaśnić ogromną rolę, jaką przypisuje się Żołnierzom Wyklętym w nowych podręcznikach do historii. Ich dzień figuruje obok 3 maja i 11 listopada jako najważniejsze święto państwowe.
Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w marcu 2017 roku na warszawskiej Pradze przed budynkiem przy ul. 11 Listopada 68.
Joanna Borowska/Forum

Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w marcu 2017 roku na warszawskiej Pradze przed budynkiem przy ul. 11 Listopada 68.

W IV klasie podstawówki program nauczania historii ogranicza się do dziejów Polski. Nie ma tego złego – można by pomyśleć, bo historia świata zaczyna się w V klasie, a program nie różni się mocno od tego, co proponowała szkoła za rządów PO. Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach.

Nie ma co się zżymać na to, że historia Polski opowiadana jest przez pryzmat wybitnych, czasem wręcz ubóstwianych postaci, a kompletnie lekceważy się historię społeczną. To w Polsce stały trend, wystarczy spojrzeć na poczet królów – herosów na banknotach. Jesteśmy jedynym krajem UE, w którym wizerunki na drukowanych przez bank pieniądzach ograniczają się do męskich, koronowanych głów. W tym względzie nikt nie spodziewał się, że PiS dokona przewrotu kopernikańskiego, wystarczyłoby utrzymanie status quo.

Żołnierze Wyklęci w podręcznikach

Podążając za tym tropem myślenia, można zajrzeć do zgodnego z nową podstawą programową podręcznika wydawnictwa Nowa Era „Wczoraj i dziś”. Nie dziwi zawarta w nim definicja patriotyzmu, który wyrażać ma się przez nieskonkretyzowaną miłość do ojczyzny i kibicowanie „naszym” w zawodach sportowych, czy cały rozdział poświęcony pontyfikatowi Jana Pawła II. Prawdziwa bolączka zaczyna się, gdy otworzymy zeszyt ćwiczeń dołączony do podręcznika. Znaleźć można w nim zadanie o treści: „Uzupełnij kartki z kalendarza z informacjami o trzech spośród najważniejszych polskich świąt państwowych”. Daty to 3 maja, 11 listopada i… 1 marca, czyli Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”.

Działalność podziemia niepodległościowego po zakończeniu II wojny światowej to temat szalenie skomplikowany i pojemny. Mieszczą się w nim zarówno byli żołnierze AK, którzy czekali na wybuch III wojny światowej lub chcieli wybrać śmierć na własnych warunkach, jak i pospolici bandyci dokonujący zbrodni na mniejszościach narodowych. Żołnierze Wyklęci i ich rola w polskiej historii to temat do dyskusji. Nikt jednak nie powinien mieć wątpliwości, że mamy ważniejsze i mniej kontrowersyjne wydarzenia. Pozostając w niewytrzymującej już próby czasu, wojennej retoryce, jest nim choćby 1 sierpnia. Dzień wybuchu powstania warszawskiego.

Kiedy przed kilkoma tygodniami rozmawiałem z Janem Ołdakowskim, dyrektorem Muzeum Powstania Warszawskiego, zapytałem, czy nie obawia się, że kult Żołnierzy Wyklętych zepchnie na drugi plan fenomen Polskiego Państwa Podziemnego. Świadomość, że to polscy obywatele stanowią największą grupę wśród „sprawiedliwych wśród narodów świata” lub historię bohaterstwa Ireny Sendlerowej. Ołdakowski odparł, że nie, że pluralizm narracji jest czymś naturalnym, że każdy może czerpać z innego dziedzictwa bohaterskiej walki o wolność. Dziś już jestem pewien, że nie miał racji.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj