Służba nie drużba, belzebub, króliki i coś jeszcze
Minister środowiska został obwołany walczącym z szatanem. Nie jest to jedyny przypadek walki z duchem nieczystym w ostatnich latach.
Puszcza Białowieska
MSZ

Puszcza Białowieska

Informacja (w związku z zakończeniem poprzedniego felietonu): „Trump właśnie napisał na Twitterze, że wstrzymuje zmianę prawa pozwalającą myśliwym na przywożenie do domów krwawych trofeów ze słoni, a BBC twierdzi, że to dzięki masowej akcji w mediach społecznościowych”.

Nie sądzę, aby ta wiadomość spodobała się promotorom dobrej zmiany, w szczególności p. Szyszce. Ten zacny jegomość (może trzeba by napisać: Jego Mość, skoro był widziany w prawdziwej karecie z prawdziwym biskupem) ostatnio odznaczył się (co najmniej) dwoma kunsztownymi rozumowaniami. Po pierwsze wyjaśnił, że nie jest prawdą, jakoby Polska wycinała ostatnią dziewiczą puszczę w Europie, ponieważ nie wiadomo, kto wyciął przedostatnią. To trochę tak jak w powiedzeniu Leca, że przedostatni Mohikanin zabił ostatniego, aby zostać ostatnim.

Po drugie, p. Szyszko bystrze skonstatował, że wyrok Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości nakazujący Polsce natychmiastowe wstrzymanie wycinki Puszczy Białowieskiej świadczy o tym, że Polska zawsze stosowała się do ekologicznych zaleceń UE. W otoczeniu p. Szyszki trwa zresztą debata, czy w rzeczonej puszczy była wycinka czy tylko wycięcia, przy czym eksperci bliscy ministrowi od strzelania do bezbronnych bażantów opowiadają się za tym drugim stanowiskiem. Z drugiej strony jakoś cicho o korniku drukarzu, z którym trzeba było walczyć przy pomocy wycinki (i/lub) wycięć.

Teraz znojny trud harwesterów tłumaczony jest względami bezpieczeństwa publicznego, bo uschłe (ponoć tylko takie się wycina) drzewa zagrażają pieszym i pojazdom. Za niecałe dwa tygodnie będę miał okazję wysłuchać dyskusji o naukowych podstawach zwalczania kornika drukarza w Puszczy Białowieskiej, więc zapewne wrócę do tej kwestii.

Jan Szyszko walczy z szatanem. I nie on jeden

Póki co p. Szyszko został obwołany walczącym z szatanem. Stało się to w trakcie manifestacji leśników w obronie Jego Mości, ponoć zorganizowanej przez jedną z agend resortu zajmującego się ekologią i ochroną środowiska, a więc przez instytucję prawdziwie niezależną.

Nie jest to jedyny przypadek walki z duchem nieczystym w ostatnich latach. Pomijając egzorcyzmy odprawiane swego czasu (przed 2015 rokiem) przez stołecznych księży przed pałacem prezydenckim czy ogólną proklamację polityczną, że Książę Ciemności (szatan) szkodzi Polsce, posługując się wiadomo kim (dla przyzwoitości pominę szczegóły), przytoczę takie oto dramatyczne pytanie: „Czy UJ otworzy gościnne podwoje przed Belzebubem?”. Zadała je p. Nowak, małopolska kurator oświaty. Czym się tak przejęła p. Nowak? Ano tym, że w Audytorium Maximum UJ miał się odbyć (i tak się stało) wykład Daniela Dennetta, wybitnego filozofa i psychologa, ale także czołowego przedstawiciela tzw. nowego ateizmu.

Poznałem Dennetta w 1991 roku w Uppsali na kongresie logiki i metodologii nauk. Mieszkaliśmy w jednym hotelu i codziennie rano szliśmy na obrady, dyskutując o różnych kwestiach, ale akurat nie o religii. Przed wykładem w Krakowie podszedłem do Dennetta, przywitałem się i rzekłem: „Welcome, Belzebub”. Roześmiał się i odpowiedział, że powinienem być ostrożnym do podawania mu ręki. Dennett skomentował publicznie niepokój p. Nowak w taki oto sposób: „To nie lada honor [zostać uznanym za zagrożenie dla moralności narodowej], jak mi się wydaje. Zaskakuje mnie to poruszenie. Ale jednej rzeczy jestem niemal pewien. Mało która z osób, które podpisały petycję, przeczytała cokolwiek z tego, co napisałem. Decydowanie o tym, że stanowię zagrożenie i że jestem wredny wobec religii… Gdyby autorzy petycji przeczytali którąś z moich książek, dowiedzieliby się, że jestem w nich uprzejmy, opanowany i obiektywny. Ale wiele osób nie chce, by ich religię traktowano obiektywnie. Moja reakcja na to jest następująca: bardzo mi przykro. Mamy XXI wiek, religia to ważne zjawisko, a wszystkie zjawiska powinniśmy traktować obiektywnie i uważnie. Bo jeśli tego nie zrobimy, możemy nieświadomie wyrządzić wiele krzywdy. Badajmy więc religię już dziś. Usuńmy zasłony. Na bok usuńmy wynikający z tradycji hiperszacunek”.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj