W Polsce obudził się upiór antysemityzmu

Mietek Moczar na Wawel
Czego III RP nie dopełniła, co zaniedbała, że marcowe, pogromowe, endeckie upiory znów zawisły nad nami?
Im więcej przeczytamy antysemickiego hejtu, tym mniej będziemy tolerować Żydów w otoczeniu.
Marcin Onufryjuk/Agencja Gazeta

Im więcej przeczytamy antysemickiego hejtu, tym mniej będziemy tolerować Żydów w otoczeniu.

A więc stało się! PiS do swojego repertuaru propagandowo-wyborczego dodał antysemityzm. I nie ma znaczenia, że werbalnie się od tego odcina, bo w polityce liczą się skutki. A te są jednoznaczne: przez Polskę przetacza się wzbierająca fala, przypominająca prawie równo o pół wieku odległe wypadki marcowe z 1968 roku. W ciągu ostatnich kilku lat dwukrotnie – aż do 25 proc. – wzrosła liczba osób uważających, że Żydzi mordowali chrześcijańskie dzieci na macę...

Poziom antysemickich fekaliów podniósł się, gdy w polityce formowanej przez PiS wątki nacjonalistyczne i ksenofobiczne stały się nie tylko dopuszczalne, ale wręcz wskazane. Antysemityzm jest tylko naturalną ich kontynuacją. Dość poczytać komentarze na propagandowym pisowskim portalu wPolityce. Ot, choćby taki: „Za przywrócenie godności i walkę z Żydami – dozgonne poparcie dla PiS”. PiS wie, co robi, choć skądinąd być może w swojej tragicznej dyplomacji nie przewidział tak ostrej reakcji nie tylko Izraela, ale też USA. Cóż jednak z tego, skoro „suweren” na cytowanym wyżej portalu i z tego jest zadowolony: „To lizusostwo w stosunku do USA jest nie do wytrzymania. Dość tego lizania tyłka. Takiego sojusznika nam nie trzeba”.

Co jest antysemityzmem

PiS oczywiście oburza się za oskarżenia o antysemityzm, nie tylko własny, ale generalnie polski, bo według jego wykładni w zasadzie go nie ma. A elektorat w znacznej części całkowicie go w tym popiera. Dlatego nie przyjmuje do wiadomości obrazu, który dobrze odmalował niedawno w „Gazecie Wyborczej” prof. Maciej Michalik z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego:

„Polacy oburzają się na oskarżenie o antysemityzm. Przecież nie jest antysemityzmem nazywanie gazety koszerną, nie jest mówienie o gazecie »polskojęzyczna«, nie jest wyrazem antysemityzmu malowanie szubienic z gwiazdami Dawida na przystankach, nie jest nazywanie klubu piłkarskiego żydowskim, nie są antysemickie napisy na ścianach domów »Jude raus«, nie są antysemickie rozliczne »listy Żydów« (jak np. lista Żydów w Episkopacie Polski, gdzie bodajże tylko trzech czy czterech biskupów nie jest Żydami). Nie jest antysemityzmem fala hejtu zahaczająca o obłęd, a dostępna na każdym, dowolnym portalu internetowym. Nie jest antysemityzmem używanie słowa »parch« przez znanego dziennikarza”.

W sam raz komentarzem dla tego obrazu są słowa prof. Michała Bilewicza, kierownika Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW, dla OKO.press: „Im więcej przeczytamy antysemickiego hejtu, tym mniej będziemy tolerować Żydów w otoczeniu i tym bardziej zaczniemy tolerować przemocowe zachowania wobec nich”. To właśnie to Centrum Badań ustaliło, że gdy w 2009 roku odpowiedzialnością za zabicie Chrystusa obarczało Żydów 10–13 proc. Polaków, to w zeszłym roku już 24–25 proc. I to mimo absolutnie – od czasu Vaticanum II – jednoznacznego stanowiska Kościoła katolickiego, w tym Jana Pawła II, że to brednie. Problem w tym, że gros polskich księży do tego Kościoła należy już tylko formalnie...

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj