Kraj

Budzenie demonów

Ksenofobia jest już w Polsce w głównym nurcie

Analizy przeprowadzone w 2017 roku przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW wskazywały, że w Polsce umacniają się tradycyjne uprzedzenia antyżydowskie. Analizy przeprowadzone w 2017 roku przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW wskazywały, że w Polsce umacniają się tradycyjne uprzedzenia antyżydowskie. michael_swan / Flickr CC by 2.0
Już otwieraliśmy się na świat, byliśmy bardziej ufni wobec innych, mniej skorzy do myślenia spiskowego. Ale właśnie nastąpił odwrót.

Jarosław Kaczyński potrzebuje – jak twierdzi – jeszcze kilku kadencji, aby przebudować Polskę. Ja zaś się zastanawiam, ile lat upłynie, zanim uda się naprawić dotychczasowe szkody wyrządzone przez rządy Prawa i Sprawiedliwości? Szczególnie trudno na pewno będzie odbudować wizerunek Polski w świecie oraz zmienić nastawienie Polaków wobec innych nacji, które ostatnio wciąż się pogarsza. A przecież postawy wobec innych narodów przez ostatnie lata systematycznie się poprawiały. Niechęć wobec mniej lubianych nacji, budzących przed 1990 rokiem nieufność Niemców, Ukraińców czy Żydów, spadała. Ten wzrost sympatii można było tłumaczyć polepszającym się wykształceniem i poprawą poziomu życia Polaków, częstszymi podróżami, ale też polityką porozumienia, a nie konfrontacji, prowadzoną przez kolejne rządy. W Unii Europejskiej i NATO realizowaliśmy wiele ważnych polskich interesów.

Obecnie poziom życia i nastroje społeczne są najlepsze od wielu lat, stosunek do obcych powinien więc się poprawiać. Jest jednak inaczej. Pewnie dlatego, że plan PiS obejmuje nie tylko zmianę ustroju, ale i przebudowę świadomości Polaków – czego politycy tej partii nie ukrywają. Jak w czasach socjalizmu, chodzi o utrwalanie raz zdobytej władzy i narzucanie własnego obrazu świata. Poprzez edukację, propagandę publicznych mediów i narzucane przez władzę tematy.

Jakie będą konsekwencje awantury wokół nowelizacji ustawy o IPN?

To, czy awantura wokół nowelizacji ustawy o IPN wymknęła się prezesowi PiS spod kontroli, czy też wszystko zostało zaplanowane, nie ma teraz większego znaczenia. Ważniejsze są konsekwencje. A te będą liczne i poważne. Skomplikuje się na pewno obecna sytuacja rządu. Przyspieszenie ideologicznej, nacjonalistycznej rewolucji, które teraz obserwujemy, stoi w sprzeczności z technokratycznymi celami Mateusza Morawieckiego. Premier miał przyciągać wyborców centrowych i inwestorów, a będzie musiał zmierzyć się z rozpędzonym pociągiem narastającej ksenofobii, antysemityzmu i uprzedzeń. Inwestorzy zagraniczni i krajowi dwa razy się zastanowią, zanim ulokują w Polsce środki i swoje siedziby. Natomiast elektorat centrowy będzie wolał dobre stosunki z zagranicą niż kolejne noty od Departamentu Stanu USA.

Przebieg wydarzeń związany z ustawą IPN wpłynie też na postawy Polaków. Już wypowiedzi polityków o zagrażających Polsce uchodźcach wzmocniły postawy ksenofobiczne – tak bardzo, że nawet episkopat nie może zrealizować pomysłu korytarzy humanitarnych. Analizy przeprowadzone w 2017 roku przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW wskazywały, że w Polsce umacniają się tradycyjne uprzedzenia antyżydowskie. Znacznie wzrosła np. liczba osób przekonanych, że Żydzi w przeszłości porywali chrześcijańskie dzieci oraz że współcześni Żydzi są odpowiedzialni za ukrzyżowanie Chrystusa (z 13 proc. w 2009 roku do 23 proc. w 2017 roku). Jednocześnie rozpowszechnienie antysemityzmu wtórnego oraz spiskowego utrzymuje się na podobnym od kilku lat – wysokim zresztą – poziomie 40–50 proc. badanych.

Antysemickie wypowiedzi przechodzą dziś do głównego nurtu

Pytanie, dlaczego akurat ta forma antysemityzmu tradycyjnego się rozpowszechniła? Czy niektórzy księża – w rozmowach, wprost z ambony lub poprzez media – nie wzmacniają antysemityzmu tradycyjnego? Łatwo bowiem ożywić zabobony w środowiskach, w których te były przekazywane z pokolenia na pokolenie, zwłaszcza tych bardziej religijnych. Haniebne wypowiedzi różnych działaczy czy po porostu zwykłych antysemitów niegdyś skrywane, dziś przechodzą do głównego nurtu politycznego. I słuchane są w wielu domach.

Zagraniczne protesty przeciw ustawie IPN są przedstawiane jako zamach na naszą dumę i godność, jako dowód na niechęć, a nawet nienawiść do Polski. Można przypuszczać, że włączenie się Departamentu Stanu USA do konfliktu o ustawę IPN wzmocni tylko przekonanie o światowym spisku lobby żydowskiego, zasili wiarę, że w całej tej awanturze chodzi głównie o pieniądze i sprawy związane z reprywatyzacją. Wzmocni postawy nacjonalistyczne oraz antysemickie, na których gra obecnie PiS. W całej Europie ruchy ksenofobiczne, niechętne obcym, przenikają do głównego nurtu polityki. Jednak nigdzie nie wyrządza to takiej szkody jak w Polsce. Można więc przypuszczać, że odżyją także dawne stereotypy, przez pryzmat których przez lata postrzegano Polskę i Polaków. Wraz ze wszystkimi tego konsekwencjami.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Czy internet pomaga w zakochaniu się i utrzymaniu związku?

Czy sieć ułatwia ludziom miłość?

Aleksandra Żelazińska
09.02.2016
Reklama