Zbrojeniówka na kroplówce

Beczka prochu
Polska Grupa Zbrojeniowa jest trupem, tylko nikt nie ma odwagi stwierdzić zgonu – słychać w kuluarach branży obronnej. Krążą informacje o idących w setki milionów stratach spółek. Tegoroczna defilada to był wielki pokaz słabości.
Krążą informacje o idących w setki milionów stratach spółek. Cała grupa podaje, że jest na minusie na ponad 100 mln zł.
Bartosz Frydrych/Forum

Krążą informacje o idących w setki milionów stratach spółek. Cała grupa podaje, że jest na minusie na ponad 100 mln zł.

Polska Grupa Zbrojeniowa doznała w ostatnich tygodniach kilku ciosów z najmniej oczekiwanej strony – samego MON.
Michał Dyjuk/Forum

Polska Grupa Zbrojeniowa doznała w ostatnich tygodniach kilku ciosów z najmniej oczekiwanej strony – samego MON.

audio

AudioPolityka Marek Świerczyński - Beczka prochu

W porównaniu z zeszłoroczną defiladą pokazano trzy nowe typy samolotów, w tym dwa zakupione z budżetu MON do transportu vipów (!). Ten zakup NIK potraktowała zresztą jako uszczuplenie budżetu obronnego. Z braku prawdziwych nowości na defiladzie musiał je udawać sprzęt używany w wojsku od lat i w większości importowany. Choćby używane niemieckie czołgi Leopard. Z dumą pokazywano nawet dymiące niemiłosiernie Twarde, budowane w Polsce przed laty jako modyfikacja radzieckiej licencji.

Paradowały stare czechosłowackie haubice, których nikt nie odważy się wycofać, bo rozbroiłby artylerię. Przejechały transportery kołowe, kupione od Finów i spolonizowane już dekadę temu. Po nich norweskie wyrzutnie rakiet, całe szczęście na polskich podwoziach.

Za wyrzutnią rakiet Patriot (wypożyczoną nam na gościnny występ przez US Army) podążał sznur radzieckich wyrzutni przeciwlotniczych, których też nie ma czym zastąpić. Pokaz zamykało najmłodsze dziecko zbrojeniówki – potężne działo gąsienicowe Krab – w istocie brytyjsko-koreańsko-francuski składak, złożony w Stalowej Woli. Ale nawet lżejsze pojazdy Żubr to tylko polska skorupa na włoskim podwoziu, napędzanym włoskim silnikiem. Bo rzeczywistość jest taka, że ile by mówiono o polskim przemyśle obronnym, nie umie się on obyć bez zagranicznych komponentów. A i tak, jak słychać w kuluarach branży zbrojeniowej, Polska Grupa Zbrojeniowa ledwo dyszy.

Krążą informacje o idących w setki milionów stratach spółek. Cała grupa podaje, że jest na minusie na ponad 100 mln zł. Suma strat podana w bilansie skonsolidowanym PGZ SA jest globalnym rachunkiem, statystyką, która nieco zaciemnia obraz. 112 mln ogólnego deficytu przy prawie pięciu miliardach przychodu i dwustu milionach zysku ze sprzedaży nie zadowala, ale nie wydaje się katastrofą. Straty poszczególnych spółek grupy, które od niedawna można zobaczyć w KRS, to już inna historia – czasami dramatyczna.

Bumar-Łabędy to 62 mln strat, Mesko SA 39 mln, stocznia Nauta też 39 mln, Rosomak SA 11 mln, stocznia Gryfia 7 mln. Rekordzistą jest szczeciński zakład stoczniowy ST3 – 96 mln strat w 2017 r., choć nie wszystkie bilanse poszczególnych spółek są już opublikowane. Na plusie są m.in. producent amunicji Dezamet, optoelektroniki PCO, zakłady śmigłowcowe WZL-1, wytwórca działek i karabinów ZM Tarnów, producent radarów PIT-Radwar. Nie ma jeszcze raportu Huty Stalowa Wola, która ma szansę okazać się liderem zysków, przynajmniej na tle mizerii całej reszty.

Wyniki wskazują, że większość strat PGZ zawdzięcza stoczniom. Nauta, Gryfia, Stocznia Szczecińska (tu jeszcze nie ma wyników), ST3 i przejęta w zeszłym roku z rąk syndyka Stocznia Marynarki Wojennej (też brak bilansu) to zakłady podnoszące się z ruin tylko w rządowej propagandzie. W rzeczywistości – bankruci z rozpadającym się majątkiem.

Denne osiągi

Dane, o których zaczęło być głośno jeszcze wiosną, miały wywołać popłoch w zarządzie PGZ i w MON. Było jasne, że trzeba zrobić wszystko, by w terminie publikacji – w lipcu – liczby okazały się bardziej do zaakceptowania. Wtedy narodził się pomysł zdjęcia z pleców PGZ stoczniowego garbu i przerzucenia go na barki Ministerstwa Gospodarki Morskiej. Kiedy za 300 mln specjalnej dotacji PGZ miała przejmować upadłą gdyńską stocznię marynarki, motywowano to dopełnianiem kompetencji posiadanych w stoczniach cywilnych, tak by mogły budować okręty nawodne i podwodne oraz superprom. Teraz nawet przedstawiciele władzy nie pozostawiają na tych planach suchej nitki. Wiceszef BBN Dariusz Gwizdała w niedawnym wywiadzie stwierdził bez ogródek: „mówienie, iż jesteśmy w stanie zbudować okręt podwodny, jest mniej więcej tym samym co mówienie, że możemy zbudować prom kosmiczny”. Dzisiaj pełen wiary w możliwości polskich stoczni pozostaje już chyba tylko minister Marek Gróbarczyk, który będzie musiał stanąć na głowie, by jakoś wyjaśnić, dlaczego tak świetne stocznie mają takie straty.

Ale nawet odjęcie problemu stoczni nie zmniejszy zasadniczo problemów PGZ. Grupa doznała w ostatnich tygodniach kilku ciosów z najmniej oczekiwanej strony – samego MON. Najbardziej bolesnym była lipcowa decyzja o zerwaniu trwających trzy lata negocjacji w sprawie zamówienia w PGZ systemu artylerii rakietowej Homar. To miał być klejnot w koronie PGZ wart w przybliżeniu 8–10 md zł, a co ważniejsze, mający dać firmie upragnioną zdolność budowy pocisków rakietowych na światowym poziomie. MON przeciął te nadzieje w zaskakujący sposób, decydując się na zakup wprost od Amerykanów – najprawdopodobniej bez transferu technologii i offsetu. Tak ma wyjść taniej dla budżetu i szybciej dla wojska. I może w sumie będzie, choć przy okazji runie kolejna rządowa narracja, o odbudowie zbrojeniówki. A może i runie ona sama. Mesko SA w oficjalnym sprawozdaniu wymienia zakupy za granicą bez wkładu krajowego przemysłu jako jedno z największych zagrożeń dla swojej przyszłości.

Innym kłopotem PGZ jest ślimaczący się zakup komponentów do systemu Wisła. Podpisana w marcu ramowa umowa z USA na dwie baterie Patriotów jest cały czas jedyną. MON i zagraniczni partnerzy wyjątkowo nie kwapią się, by podpisywać brakujące zamówienia na podwozia i ciężarówki Jelcza, wyrzutnie z Huty Stalowej Woli czy kabiny systemu dowodzenia z Autosana.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną