Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Koalicja obroniła ministry klimatu i zdrowia. 238 posłów przeciw dymisjom

56. posiedzenie Sejmu X Kadencji 56. posiedzenie Sejmu X Kadencji Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Opozycja zarzuciła ministrze zdrowia pogłębienie kryzysu finansowego i chaos, a ministrze klimatu „szkodliwe” inwestycje w OZE, wiatraki, zieloną energię oraz chaos w programie „Czyste powietrze”. Wątpliwości wobec Pauliny Hennig-Kloski podzielali byli koledzy i koleżanki z Polski 2050.

Posłowie odrzucili wnioski opozycji o odwołanie ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy i ministry klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski. Tej pierwszej opozycja zarzuca „pogłębienie kryzysu finansowego w ochronie zdrowia, chaotycznie wprowadzane zmiany w szpitalnictwie, niezrealizowanie żadnego z niezbyt ambitnych celów postawionych przez politycznego mocodawcę” oraz „faktyczną abdykację z roli szefa resortu”. Za odwołaniem szefowej resortu zdrowia głosowało 212 posłów i posłanek, przeciw było 238.

Z kolei ministrze Paulinie Hennig-Klosce opozycja – ale nie tylko, bo również byli koledzy z Polski 2050 – zarzuca „brak działań na rzecz ograniczenia negatywnych skutków unijnej polityki klimatycznej dla Polski, szczególnie w zakresie systemu EU ETS”, chaos przy programie „Czyste powietrze” czy inwestycje w OZE i farmy wiatrowe. Wniosek o odwołanie poparło 213 posłów i posłanek, przeciw było 238.

Głosowanie w sprawie Hennig-Kloski (już drugie w jej przypadku) miało być kluczowym testem dla koalicji rządowej. „Konfliktu w dawnym środowisku Szymona Hołowni na dobrą sprawę nie ma jak zażegnać, gdyż nie ma on nic wspólnego z racjonalnością”, pisze w „Polityce” Rafał Kalukin.

Sprawy przegrane, ale za to nieistotne

Przejęzyczenia mogą być bardzo niebezpieczne, jak mówił Krzysztof Kowalewski w „Maszynie czasu”. W skeczu aktor, zamiast poprosić o sól, w zamyśleniu wyznał żonie, jak ocenia 20 lat ich małżeństwa. Podobnie jest z Polską 2050, która chciała powiedzieć, że ma ambitny program – mieszkania, sprawy zwykłych ludzi, regulację rynku kryptowalut, zmianę drugiego progu podatkowego – a wymsknęło jej się tylko, że Paulina Hennig-Kloska zmarnowała partii życie. Nic dziwnego, że formacja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz nadal ma opinię harcownika, kamienia w bucie koalicji 15 października i skonfliktowanego ze wszystkimi krzykacza szarpiącego się o stołki.

Polska 2050 kruszy kopie w absurdalnych sprawach, czasami przy skrajnie niesprzyjających okolicznościach. Teraz dywaguje o wotum nieufności wobec Pauliny Hennig-Kloski, choć to oczywiste od samego początku, że premier i większość sejmowa muszą bronić swojego ministra. Opozycja po prostu nie może dyktować polityki personalnej w rządzie. Równie oczywiste było to, że rozłamowcy z klubu Centrum wykorzystają okazję do ostrej walki o zaistnienie w oczach opinii publicznej. Skończyło się zaczepkami, opowieściami posłów Polski 2050 o „wąsatych wujkach”, „pacyfikacji” czy „podkulonym ogonie”. Na tym tle nawet kłótnie polityków PiS w social mediach wyglądają na sprawy wyższej wagi.

Wiedząc, że rzecz jest przegrana, bo nawet nielubianą ministrę trzeba obronić, należało zapytać: o co i po co walczymy? Chwila namysłu mogłaby parokrotnie uchronić Polskę 2050 przed utonięciem w bagienku personalnych awantur: o tekę wicepremiera, marszałka, funkcję przewodniczącego itd.

W tym wypadku nie usłyszeliśmy nawet, czego takiego Polska 2050 domaga się w zamian za poparcie Hennig-Kloski. Jeżeli szczytem oczekiwań jest spotkanie sejmowego klubu z ministrą, to nie tylko jest to żądanie błahe, ale i wysoce nieprzemyślane. W podręczniku polityki jest wyraźnie napisane, że nie zadaje się pytań, na które nie zna się odpowiedzi, i nie posyła się ministrowi zaproszenia na spotkanie, które może zignorować.

Sprawa wymknęła się Polsce 2050 spod kontroli i pozostała jej tylko próba wyjścia z tego klinczu z twarzą, nawet jeśli obitą w półdystansie. Liderka klubu parlamentarnego Centrum spotkała się we wtorek późnym wieczorem z kolegami i koleżankami z byłej partii. Wcześniej sejmowa Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa negatywnie zaopiniowała wniosek o odwołanie ministry – przeciwna była także Bożena Hołownia z Polski 2050.

Narracje po wyczekiwanym spotkaniu ministry z klubem Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz są dwie. Ministra funduszy w serwisie X poinformowała: „Dialog zamiast ultimatum – tego oczekiwaliśmy i to się wydarzyło. Minister Klimatu i Środowiska przyszła na klub Polski 2050 i przedstawiła plan działań w sprawach, które były dla nas kluczowe przy podejmowaniu decyzji”. Jak dodała, we wrześniu do prac rządu ma trafić ustawa włączająca „małpki” do systemu kaucyjnego, a jeszcze w czerwcu ma być gotowe 1,5 mld zł z programu „Czyste powietrze” do rozliczenia z Unią Europejską. Liderka Polski 2050 przekazała efekty spotkania w koncyliacyjnym tonie, sugerującym koniec niesnasek.

Inaczej wyglądała reakcja drugiej strony. Ministra Paulina Hennig-Kloska zwróciła się do konkurentki w niedawnych wyborach na przewodniczącą partii w słowach: „Dalej uważam, że to co mówiłaś w mediach w ostatnich dniach, jest nieodpowiedzialne i niepoważne, a co więcej zagraża funkcjonowaniu naszej koalicji”. Polityczka wytknęła Pełczyńskiej, że „nie głosuje w Sejmie” (nie jest posłanką), a na spotkanie weszła podziękować za poparcie na sejmowej komisji: „Będąc na spotkaniu odpowiedziałam też na kilka zarzutów, które w sposób nieuprawniony pojawiały się w mediach. O małpkach mówiłam publicznie wiele razy, więc to żadna nowość i nie jest to decyzja podjęta pod wpływem wczorajszej rozmowy. Nie biegnij więc po medal”. Na koniec zaapelowała o zaprzestanie „sztucznych” i niewiarygodnych postów o dialogu i współpracy oraz o zmianę stylu komunikowania się z koalicjantami.

Polska 2050: gdzie jest program?

Polska 2050 przekonuje, że jest partią spraw i ludzi, o czym intensywnie przypominała podczas marcowej konwencji. Jak z nieba spadła jej ujawniona przez Wirtualną Polskę afera Zondacrypto, która zmierza do kulminacji, bo właściciel giełdy właśnie zbiegł do Izraela. Partia ma projekt ustawy regulującej rynek kryptowalut, który ma łączyć pomysły rządu z obiekcjami Karola Nawrockiego. Złożył go jeszcze w grudniu poseł Adam Gomoła.

To sprawa, o którą nie tylko warto było kruszyć kopie, ale wręcz się to opłacało. Obecnie z Pałacu Prezydenckiego płyną sygnały, że prezydent podpisałby ustawę Polski 2050, co oznacza, że partia przespała szansę na forsowanie swojego pomysłu. Teraz będzie on wyłącznie elementem rozgrywki obozu prezydenta z rządem.

Inną sprawą jest podniesienie drugiego progu podatkowego. To przykład propozycji o małej szansie na wprowadzenie, ale dużym potencjale do politycznego opowiedzenia. Minister Andrzej Domański mówił w TOK FM, że nie była konsultowana i nie jest w planach prac rządu, ale przyznał zarazem, że sprawa dotyczy „ok. 11 proc. podatników”. To pokazuje, że rozwiązanie proponowane przez Polskę 2050 może być atrakcyjne dla nieco zamożniejszych „zwykłych ludzi”, których interesy chce reprezentować.

Ale należało być przygotowanym na pytania: skąd wziąć na to pieniądze, dlaczego w połowie kadencji wymyśla się nowe kosztowne projekty, dlaczego nie było spotkania z ministrem finansów i dlaczego nie jest to projekt rządowy. Zamiast tego znów jesteśmy świadkami jałowych wymian złośliwości i dziecinnego wywoływania do tablicy koalicyjnych partnerów: „Krótka piłka: Koalicjo Obywatelska – jesteście za podniesieniem drugiego progu podatkowego czy nie?”.

Program mieszkaniowy, regulacja najmu krótkoterminowego, ustawa antypolexitowa – projektów, za które można ginąć, iść na ścianę i wysłuchiwać ultimatum, jest w zasobach Polski 2050 sporo. Nie wszystkie rozpalą serca potencjalnych wyborców, ale postawienie się koalicjantom w ich sprawie byłoby awanturą o „coś”. A nie znów o „nic”. Jakaż by to była miła odmiana!

Reklama

Czytaj także

null
Świat na zakręcie

Aleksander Kwaśniewski dla „Polityki”: Pracowałem z Clintonem i Bushem. Polityka Trumpa jest bezrozumna

Czy Polska powinna bezgranicznie wierzyć w amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa? Czy Rosja może kiedyś przestać zagrażać Europie? Jaka powinna być nasza polityka zagraniczna? Mówi o tym Aleksander Kwaśniewski w rozmowie z Agnieszką Lichnerowicz i Mateuszem Mazzinim w najnowszym odcinku „Świata na zakręcie”.

Agnieszka Lichnerowicz, Mateusz Mazzini
20.04.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną