Archidiecezja Katowicka chce unieważnić umowę. Poszkodowani są rolnicy, którzy sfinansowali kościelną inwestycję
Archidiecezja Katowicka próbuje unieważnić transakcję sprzedaży 116 ha ziemi rolnej w Gliwicach, za którą rodzina Dzidów zapłaciła ponad 4 mln zł. Nieruchomość, o którą toczy się spór, obejmuje 116 ha gruntów po byłym PGR. Archidjecezja weszła w jej posiadanie w wyniku postępowania przed komisją majątkową, która po 1989 r. przekazywała Kościołowi nieruchomości lub rekompensaty za majątek utracony w okresie PRL. Po przejęciu gruntu kuria zdecydowała się go sprzedać. Przed zawarciem umowy z Dzidami zgodę na transakcję wyraziły właściwe organy archidiecezji odpowiedzialne za gospodarowanie majątkiem kościelnym.
Małgorzata i Łukasz Dzidowie prowadzą rodzinne gospodarstwo rolne od pokoleń. Uprawiają m.in. marchew, pietruszkę i ziemniaki. Są również zaangażowani w życie Kościoła – wspierali lokalną parafię i sfinansowali remont kościoła w rodzinnych Goczałkowicach. W 2018 r. archidiecezja zaproponowała im zakup gliwickiej nieruchomości. Jak usłyszeli, pieniądze ze sprzedaży były potrzebne na budowę domu rekolekcyjnego „Nazaret” w Piekarach Śląskich. Zgodę na transakcję wyraziły Rada ds. Ekonomicznych Archidiecezji Katowickiej oraz Kolegium Konsultorów. Cenę ustalono na 4 072 400 zł, a umowę sprzedaży potwierdzono notarialnie.
Jednak w chwili podpisywania dokumentów grunt był wciąż wydzierżawiony innej firmie. Dzidowie mogli objąć go dopiero po wygaśnięciu umowy dzierżawy, tj. we wrześniu 2025 r. Mimo to archidiecezja oczekiwała pieniędzy wcześniej. Ostatecznie rolnicy pożyczyli kurii 2 mln zł, a kolejne ponad 2 mln zł wpłacili jako zadatek.
Dzierżawca opuścił teren dopiero w 2025 r. Wtedy rodzina Dzidów mogła wejść na grunt i rozpocząć przygotowania do produkcji rolnej. Rolnicy uporządkowali teren, wykonali kosztowne prace agrotechniczne i przygotowali pola do uprawy. Następnie zasiali marchew. Wszystkie te działania zostały przeprowadzone po przekazaniu archidiecezji pieniędzy i po sześciu latach oczekiwania na możliwość korzystania z nieruchomości.
W chwili zawarcia umów z rolnikami metropolitą katowickim był abp Wiktor Skworc. W 2023 r. na stanowisku zastąpił go abp Adrian Galbas. Od tego momentu archidiecezja zaczęła podejmować działania zmierzające do anulowania umowy. Jak ustaliła „Polityka”, z małżeństwem Dzidów kontaktowali się duchowni i osoby związane z Kościołem, nakłaniając ich do odstąpienia od transakcji. Kuria nie zgodziła się także na przeniesienie własności po objęciu gruntu przez rolników. Gdy Dzidowie wystąpili o wypłatę należnych odsetek od pożyczonych ponad 2 mln zł, 14 maja 2026 r. Archidiecezja Katowicka złożyła pozew o unieważnienie wszystkich umów zawartych z małżeństwem.
Według ustaleń „Polityki” kuria powołuje się na przepisy prawa kanonicznego. Twierdzi, że przy sprzedaży majątku o znacznej wartości nie uzyskano wszystkich wymaganych zgód kościelnych, w tym potencjalnie zgody Stolicy Apostolskiej. Jednocześnie cena wpisana do umowy – 4 072 400 zł – nie przekraczała obowiązującego w 2019 r. progu 1 mln euro, od którego zgoda Watykanu była wymagana. Archidiecezja musiałaby więc dowodzić, że wartość nieruchomości była wyższa niż kwota, za którą sama zdecydowała się ją sprzedać. Co więcej, gdy umowy były podpisywane, zgody ze strony archidiecezji na sprzedaż gruntu zostały przedstawione i zweryfikowane pozytywnie przez notariusza.
Jeśli archidiecezja rzeczywiście uważa, że przy tej transakcji zabrakło wymaganych zgód, najpierw powinna odpowiedzieć na najprostsze pytanie: kto miał ich dopilnować. Bo trudno oczekiwać, by rolnicy z Goczałkowic prowadzili za kurię jej własny sekretariat. Oni zrobili to, czego od nich oczekiwano: zapłacili. Teraz Kościół próbuje przekonać sąd, że problemem jest umowa, z której sam przez lata korzystał.
Pełny materiał na temat sporu między rodziną Dzidów a Archidiecezją Katowicką ukaże się w kolejnym wydaniu „Polityki” 1 lipca 2026 r.