Kraj

Dyduch zbiera lewicę

Marek Dyduch chce budować ruch programowy Kongres Porozumienia Lewicy.

Marek Dyduch – do września 2007 r. znany działacz SLD – wszedł do klubu radnych PSL dolnośląskiego sejmiku wojewódzkiego i to dzięki niemu koalicja PO-PSL ma dziś większość. – Gdyby nie ja, to PO-PSL nie udałoby się wybrać nowego marszałka, a wiem, że na zmianie zależało ministrowi Schetynie. Ale moje serce nie należy do ludowców, jestem człowiekiem lewicy – mówi Dyduch.

Z SLD pożegnał się, gdy przed ostatnimi wyborami nie znalazło się dla niego miejsce na liście wyborczej. Dziś mówi o sobie – bezpartyjny, i pod takim szyldem chce budować ruch programowy Kongres Porozumienia Lewicy. Zapowiada, że jesienią wszystkie środowiska lewicowe zasiądą przy wspólnym stole: – Współpracuję z Lewicą Leszka Millera, Partią Racja, rozmawiam ze Sławomirem Broniarzem z ZNP i zachęcam do rozmów całą lewicę parlamentarną. W przyszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego sam nie zamierza startować, ale zapewnia, że Kongres Porozumienia Lewicy wystawi swoich kandydatów.

  

Reklama

Czytaj także

Kultura

Rafał Wojaczek pod gwiazdą rozpaczną

Swego czasu stał się idolem i do dziś rozbudza namiętności wśród czytelników. Spośród wielu młodo zmarłych literackich straceńców i nadwrażliwców może jeszcze Halina Poświatowska wywołuje czytelnicze emocje. Blednie za to mit Edwarda Stachury, mało kto wraca do wierszy Andrzeja Bursy czy prozy Marka Hłaski. Dlaczego jedne literackie legendy trwają, inne zdają się rozwiewać?

Mirosław Pęczak
08.12.2001
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną