Film

Polowanie na duszę

Recenzja filmu: "Babycall", reż. Pal Sletaune

Noomi Rapace jako bohaterka „Babycall” Noomi Rapace jako bohaterka „Babycall” Aurora Films / materiały prasowe
Po „Łowcach głów” kolejny norweski thriller psychologiczny „Babycall” wystawia jak najlepsze świadectwo tej wciąż niedocenianej u nas kinematografii.

Mimo że nie jest to opowieść inspirowana popularną sensacyjną literaturą, właśnie w scenariuszu tkwi jego siła. Historia rozwija się leniwie niczym w telewizyjnym serialu, nie budząc w zasadzie podejrzeń, że podskórnie toczy się tu jakaś dziwna gra. Oto matka (Noomi Rapace) z ośmioletnim synkiem (Vetle Qvenild Werring) trafiają do zastępczego mieszkania w bloku. Pracownicy z opieki społecznej nie wyglądają na chętnych do pomocy ani specjalnie życzliwych, ale zapewniają, że tam przynajmniej pozostaną bezpieczni. Mocno przestraszona kobieta jest po ciężkich przejściach. Jej mąż uciekał się do przemocy, katował dziecko. Teraz wszystko budzi jej lęk, wszędzie widzi niebezpieczeństwo. Chora atmosfera gęstnieje, aż robi się tak nieprzyjemna jak w ekranizacjach powieści Stephena Kinga. „Babycall” wciąga, zaskakuje i zdziwiłbym się, gdyby Amerykanie nie nakręcili remake’u.

Babycall, reż. Pal Sletaune, prod. Niemcy, Norwegia, Szwecja, 98 min

Polityka 20.2012 (2858) z dnia 16.05.2012; Afisz. Premiery; s. 79
Oryginalny tytuł tekstu: "Polowanie na duszę"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Pomocnik Historyczny

Losy władczyń, które nie mogły dać mężom potomka

Kobieta, która nie mogła urodzić następcy tronu, była narażona na niebezpieczeństwa.

Tomasz Targański
23.02.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną