Muzyka

Naprawdę dobry chillout!

„Do Not Disturb”, czyli zebrane na dwóch krążkach 32 utwory, to naszczęście nie kolejna chilloutowa papka. Raczej przemyślany wybór.

Od lat znane hotele i restauracje promują się płytami oddającymi swój muzyczny (i nie tylko) klimat. W ten nurt „muzyki miejsc” wpisuje się idealnie polska kompilacja „Do Not Disturb”. Zebrane na dwóch krążkach 32 utwory to na szczęście nie kolejna chilloutowa papka. Raczej przemyślany wybór łagodnych i nastrojowych kompozycji z repertuaru uznanych już artystów sceny miękkiej elektroniki oraz kilka undergroundowych perełek.

Koop, Ane Brun czy Sidsel Endresen to przyszłe odkrycia. DJ Krush, Nitin Sawhney, Mandalay czy Matthew Herbert to już marki, i to z wyrobioną pozycją. Do tego kilka polskich akcentów (Silver Rocket, Maria Peszek, Husky) i widoczny wpływ coraz aktywniejszego kolektywu didżejskiego Noviki.

Łatwo w zalewie składanek masowej mody na chillout przeoczyć naprawdę dobre płyty, jak ta – ze znakomitą selekcją dokonaną przez i dla ludzi, którzy wiedzą, co po łagodnej stronie muzyki istotne. Dla mnie rewelacja.

Do Not Disturb, Sony/BMG, 2CD 

 

Reklama

Czytaj także

Kraj

Kim są dziadersi i czym różnią się od dziadów

Przy okazji ostatnich protestów w sprawie aborcji ożywiły się konflikty pokoleniowe, ideowe i mentalne. Za ironicznymi hasłami i przezwiskami kryją się jednak najpoważniejsze problemy polskiej rzeczywistości.

Mariusz Janicki
20.11.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną