Recenzja płyty: Slipknot, ".5: The Gray Chapter"
Sześcioletnia przerwa w żadnym stopniu nie odebrała Slipknotowi dynamiki, wigoru i potęgi brzmienia.
Sześcioletnia przerwa w żadnym stopniu nie odebrała Slipknotowi dynamiki, wigoru i potęgi brzmienia.
Fani tego artysty czekali na jego nową płytę studyjną aż osiem lat!
Niedawna debiutantka udowadnia, że nie była zjawiskiem sezonowym.
Każda z piosenek słuchana z osobna to przyjemność dla każdego, a ich komplet to głęboka podróż przez estetykę XX-wiecznej muzyki popularnej.
Płyta świetnie zagrana i po męsku zaśpiewana przez Jakubika, robi wielkie wrażenie.
Tych dziesięć tytułów na płycie to nie tylko imponujące przykłady rockowego hałasu, ale też zupełnie przyzwoite kompozycje.
Syn słynnego Gregga Allmana nie przynosi ojcu wstydu.
Wyobrażam sobie lepsze zakończenie kariery Pink Floyd, ale też szanuję decyzję o zamknięciu jej w tym punkcie.
Po dwóch krótkich zestawach utworów, których można za darmo posłuchać w sieci, przyszedł czas na debiutancki album.
Producent Manfred Eicher lubi łączyć swoich artystów.
Nieformalny charakter i atmosfera tego muzycznego spotkania rekompensują niedoskonałości artystyczne.
Cały album raczej nie nadaje się na domówkę czy festyn, ale za to zapada w pamięć i daje się za każdym razem odkrywać na nowo.
Takiego zestawu piosenek jeszcze nie dostaliśmy – ale jeśli ktoś ich zakazał, to autor sam sobie.
Czekaliśmy na ten album z niecierpliwością, ale i z pewnym niepokojem.
Avdeeva jest artystką wrażliwą i inteligentną, coraz bardziej wszechstronną, rozwija się fantastycznie.
Każdy utwór dopieszczony i perfekcyjnie wykonany. Do wielokrotnego smakowania.
Kompozycje spełniają wszystkie wymagania metalowej stylistyki, brzmienie wyborne, gitarowe popisy Slasha na wysokim poziomie.
Nie jest to może wykonawstwo żywiołowe, za to bardzo zdyscyplinowane, szukające prostoty, nie efektu.
Wszystko dopina się tu wspaniale, nawet kolejność piosenek ma swoją logikę.
Zestaw satysfakcjonuje jako całość, chyba najbardziej z dotychczasowych płyt artystki.