Recenzja płyty: Hogjaw, "Sons of the Western Skies"
Tylko dziesięć utworów, ale blisko 50 min ostrego gitarowego grania.
Tylko dziesięć utworów, ale blisko 50 min ostrego gitarowego grania.
●●●●●○
●●●●●○
●●●●○○
●●●●●○
„Nord” nie jest przełomem w działaniach Kapeli, ale to płyta bardzo sugestywna, szczególnie w partiach wokalnych („Grajo grajcyki”, „Moja dolo”).
Zestaw prostych, uduchowionych pieśni, które natychmiast przemówią do fanów The Velvet Underground, Can, Oasis i The Jesus And Mary Chain.
Jest to odzwierciedlenie tego, jak był nagłośniony i jak słyszała koncert ówczesna publiczność.
Płyta zagrana chyba najlepiej z całego dorobku Apteki, ale przede wszystkim zaskakująco świeżo.
To rodzaj mariażu między filmowymi ciągotami Adamsona a piosenkopisarstwem.
Koncert, z którego pochodzi materiał do tej płyty, odbył się w 30 rocznicę śmierci Boba Marleya.
●●●●●○
To nowa płyta z cyklu brahmsowskiego: wyszły już wszystkie cztery symfonie, do każdej dodane są utwory wokalne, nie tylko Brahmsa zresztą.
Piosenki, a raczej uduchowione pieśni, śpiewane w różnych językach i w stylu rozciągającym się od folku do muzyki współczesnej.
●●●○○○ i 1/2
Płyta niby na odczepnego, a udana.
Springsteen daje nam okazję, byśmy sobie przypomnieli, że rodzicami rocka był czarny blues i muzyczna poezja folku.
●●●●○○
Do roli wulkanu młodzieńczych emocji, którymi eksplodowała na debiucie „The Lion and the Cobra” 25 lat temu, powrotu nie ma.
●●●●●○