Wystawy

Duch za dwóch

Recenzja wystawy: „Przyszłość będzie inna”

Aleksander Minorski, Tadeusz Bukowski / materiały prasowe
W salach Zachęty unosi się duch ruchu, gwaru, optymizmu, nawet radości, co w widzu budzić może tylko jedno uczucie: nostalgii.

To chyba najmniej artystyczna – w tradycyjnym tego słowa znaczeniu – wystawa w Zachęcie od bardzo dawna. Obrazów tu jak na lekarstwo, trochę grafik, żadnych rzeźb. Przygotowana w ramach obchodów stulecia odzyskania niepodległości, zdecydowanie przypomina klasyczną wystawę historyczną, z mnóstwem zdjęć, filmów dokumentalnych, modeli i projektów, wydawnictw, plakatów, książek, a nawet zabawek i mebli. Wyśmienite zdjęcia z budowy Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej mieszają się ze wspomnieniami awangardowego teatru i filmu, zapisy sportowych wyczynów z rewolucyjnymi koncepcjami urbanistycznymi. W tle z zagadnieniami, które i dziś wydają się zaskakująco aktualne: tolerancją i współegzystowaniem narodów, ochroną przyrody, uczciwą płacą za uczciwą pracę.

Na tę mnogość i atrakcyjność form z pewnością wpływ miał fakt, że tym razem wystawę pospołu z galerią przygotowały Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny oraz Narodowe Archiwum Cyfrowe. Intencja jest czytelna: maksymalnie rzetelnie odtworzyć atmosferę międzywojnia, z ówczesną wiarą w postęp, wielkimi projektami modernizacyjnymi i społecznymi (emancypacja kobiet i klasy robotniczej, nowe wzorce spędzania czasu wolnego, powszechna edukacja itd.). W salach Zachęty unosi się więc duch ruchu, gwaru, optymizmu, nawet radości, co w widzu budzić może tylko jedno uczucie: nostalgii. Wprawdzie ówczesny entuzjazm ostatecznie zakończył się wielką tragedią drugiej wojny światowej, więc może dzisiejszy pesymizm poprowadzi nas ku lepszemu?

Przyszłość będzie inna. Wizje i praktyki modernizacji społecznych po 1918 roku, Narodowa Galeria Sztuki Zachęta, Warszawa, do 27 maja

Polityka 10.2018 (3151) z dnia 06.03.2018; Afisz. Premiery; s. 69
Oryginalny tytuł tekstu: "Duch za dwóch"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Los bezpłodnych katolików: niech Bóg decyduje

Wierzą w Boga, dlatego nie decydują się na potępiane przez Kościół in vitro i inseminację. Niepłodni po katolicku.

Elżbieta Turlej
24.01.2013
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną