Jakie cztery pytania powinniśmy zadawać sobie każdego dnia?
Te cztery proste pytania powinny stać się naszą codzienną rutyną.
Cele trudne i ambitne mogą być powodem zniechęcenia.
Jiří Wagner/Unsplash

Cele trudne i ambitne mogą być powodem zniechęcenia.

„Ponad dwie trzecie Polaków odkłada realizację ważnych dla nich rzeczy na później” – uważa Jacek Walkiewicz, psycholog, trener motywacji. A to największa przeszkoda na drodze do realizacji naszych potrzeb. Często niesprecyzowanych, nienazwanych.

Jedną z najważniejszych rzeczy są pytania, jakie sobie codziennie zadajemy (albo odwrotnie: na które nie znajdujemy czasu). Pytania skierowane do samych siebie mogą radykalnie zmieniać nasze skłonności i sposób myślenia.

Oto najważniejsze pytania, które możemy zadać sobie samym:

1. Co znaczy dla mnie – i tylko dla mnie – powodzenie w życiu?

Selekcjonowanie celów życiowych i dążeń to nieodłączny aspekt dojrzałości. W jednym życiu nie uda się, nawet przy wzmożonym wysiłku, wszystkiego pomieścić. Ostatecznie angażujemy się w te rzeczy, które mają szanse pozytywnie ważyć w bilansie, jaki kiedyś przyjdzie nam wykonywać.

Pamiętajmy jednak, że czasem efektów naszego zaangażowania nie da się przewidzieć. Możemy mieć nadzieję, że będą dobre, nie wiedząc jednak, jak będziemy oceniali naszą pracę po kilku latach, jakie owoce przyniesie nasz związek, w jakim zdrowiu dotrwamy, prowadząc określony styl życia.

2. Co mogę dziś zrobić, żeby przybliżyć się do obranych celów?

Cele trudne i ambitne mogą być powodem zniechęcenia. Skutecznym sposobem, aby się go pozbyć, jest metoda salami, czyli „pokrojenia” wielkich planów na cele mniejsze i prostsze do zrealizowania.

Salami trudno zjeść w całości, ale konsumowane po plasterku sprawia dużą przyjemność. Dużo łatwiej jest też realizować cele, kiedy niczego nie udajemy przed sobą i przed innymi. Nie wyzwolimy w sobie takiej determinacji, jeśli nasze cele są ważniejsze dla innych (na przykład rodziców lub partnerów) niż dla nas samych.

3. Jak zachowałaby się najlepsza wersja mnie?

Wszystkim zdarzają się sytuacje kryzysowe, kiedy od naszego następnego kroku zależy wiele. Jaka reakcja pojawia się najpierw? Chcemy się wtedy schować, uciec, wykrzyczeć w łazience. To czas, żeby pojawiła się „nasza najlepsza wersja”.

„Najlepsza wersja mnie”, czyli ktoś patrzący z dystansu na to, co się dzieje, potrafiący ocenić skutki swoich decyzji. I wybierający to, co mu nie zaszkodzi, co jest emocji pozbawione (które czasem źle nam podpowiadają), wykalkulowane.

Zadajmy sobie to pytanie w kryzysowych sytuacjach. I postąpmy tak, żeby sobie w jak najmniejszym stopniu zaszkodzić.

4. Co dobrego się dziś wydarzyło?

Za docenieniem tego, co się dziś wydarzyło, stoi co najmniej kilkadziesiąt udowodnionych naukowo powodów. Przeznaczenie zaledwie pięciu minut dziennie na podsumowanie i dostrzeżenie pozytywnych rzeczy polepsza nasze samopoczucie o 10 proc. Osoby, dla których te 5 minut dziennie to już codzienna rutyna, lepiej śpią, są bardziej zadowolone z życia, żyją dłużej i w lepszym zdrowiu.

Zmniejszają się też nasze materialistyczne potrzeby: doceniając swoją codzienną pracę, redukujemy konsumpcyjne potrzeby, którymi próbujemy sobie wynagrodzić niedobór pozytywnych wrażeń, zredukować napięcie i stres.

Na podstawie: „The Muse”

Czytaj także

Trendy, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj