Ludzie i style

Ruszyła pierwsza w Polsce akcja Puste Schronisko. Ma sens?

W schronisku w Małej Wsi czeka blisko 40 psów. Teraz każde dziecko wybierze sobie jednego zwierzaka. W schronisku w Małej Wsi czeka blisko 40 psów. Teraz każde dziecko wybierze sobie jednego zwierzaka. Tom Justyniarski / Facebook
Piękna i wzruszająca akcja. Nazywa się Puste Schronisko i polega na tym, że uczniowie dwóch IV klas Szkoły Podstawowej w Bodzanowie szukają i znajdują nowe domy dla psów ze schroniska w Małej Wsi koło Płocka.

To pierwszy taki pomysł w Polsce. Może uda się rozpropagować go szerzej i kontynuować? W schronisku w Małej Wsi czeka blisko 40 psów. Teraz każde dziecko wybierze sobie jednego zwierzaka, samo, idąc za głosem serca, można powiedzieć, bo psy nie będą przydzielane odgórnie. Rudy, czarny, łaciaty, są gusta i upodobania, ale liczy się pewnie coś więcej. Zresztą psy także potrafią wybierać, intuicyjnie.

Młodzi ludzie będą szukać nowego domu nie tylko wśród bliskich, rodziny czy znajomych, przedstawią wybranego psa także na prozwierzęcych forach, będą o nim opowiadać, pokazywać zdjęcia, będą aktywni, bo to ich pies w pewnym sensie. Dzieci nie zabierają psów do siebie, dopiero gdy nowy dom będzie gotowy i sprawdzony przez kierujących schroniskiem – bo to jest warunek zasadniczy – zwierzę zostanie adoptowane i zabrane z klatki. Nic na siłę, chodzi o to, żeby psy nie trafiły znów do schroniska, bo się znudziły. Albo – co gorsza – żeby ich nie znajdowano w lesie, przywiązanych do drzewa, zostawionych na pewną śmierć. Bo wtedy cały wysiłek nie miałby sensu.

Czytaj także: Czy zwierzęta domowe to już przeżytek?

Akcję przygotowywano przez rok. W tym czasie raz w tygodniu odbywały się w klasach lekcje miłości do zwierząt, na co szkoła wyraziła zgodę. Wielkie dzięki, Dyrekcjo! To jest przykład nowoczesnego myślenia o edukacji, inaczej pokolenie wychowane na smartfonach wnet nie będzie wiedzieć, że pies siusia, szczeka i potrzebuje pełnej miski. W realu, nie w świecie wirtualnym.

Jak zmienić sytuację schronisk dla zwierząt?

Tylko edukując młodych ludzi, możemy zmienić sytuację zwierząt i schronisk – mówi Tom Justyniarski, pomysłodawca akcji, pisarz i obrońca zwierząt, autor szkolnej lektury „Psie troski”. To on znalazł szkołę, która zaakceptowała akcję, i schronisko, które zgodziło się w niej uczestniczyć. Takie, które nie chce na niedoli i pieskim losie zarabiać, pomaga w znajdowaniu domów dla zwierząt, jest przejęte ich losem.

Justyniarski mówi, że przez ten rok dzieci nauczyły się wiele, otwarły się im głowy i serca, a on tłumaczył im, że pies kocha bezinteresownie: bogatego, biednego, ładnego czy brzydkiego, bo to bez różnicy dla psa. Że odczuwa ból, rozpacz, cierpi z tęsknoty, że potrzebuje opieki i domu, i odpowiedzialnego opiekuna. Że oswoić znaczy wziąć odpowiedzialność. Nie tylko dziś czy jutro, ale do końca życia, w chorobie i starości także. Polska nie jest wzorem w traktowaniu zwierząt. Nie ma u nas choćby zdrowego snobizmu, żeby posiadać w rodzinie nierasowego psa, a im bardziej nierasowy, tym fajniej. Widziałam takie snobistyczne miasteczka w Europie.

Lekcje miłości do zwierząt do programów szkolnych!

Czy dzieci, nauczyciele, władze gminy Małej Wsi poważnie potraktują egzamin skuteczności tego nauczania? Czy wielki zapał nie wypali się za kilka tygodni, gdy rozpoczną się wakacje i letnie przyjemności wypełnią czas?

Czytaj także: Jak zrobić zdjęcie psu, żeby znalazł dom?

Wiemy, że domów dla naszych psów nie znajdziemy w tydzień czy dwa. Ale wierzymy, że dzieci staną się dobrymi ambasadorami tej sprawy. Poczują odpowiedzialność. Nauczą się odpowiedzialności – mówi Małgorzata Brzeziński, wolontariuszka, bardzo rezultatem akcji w Małej Wsi przejęta. Kto nie pracował w schronisku, nie wie, czym ono jest dla zwierząt.

Ja życzę wielkiego powodzenia. Może uda się zrobić mały kroczek, a potem drugi i kolejne. Może lekcje miłości do zwierząt znajdą się w programie szkół. Może młodzi ludzie zrozumieją dzięki nim, że nie są jedynymi istotami we wszechświecie, jakim należą się podmiotowość i szacunek. A świat schronisk dla zwierząt przestanie być tematem nieważnym i nieatrakcyjnym, zwłaszcza przed wyborami samorządowymi.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Nauka

Suszarki do rąk są za głośne dla dzieci – alarmuje 13-letnia badaczka

Dzieci to doskonali obserwatorzy, dostrzegający często to, co umyka dorosłym. 13-letnia Nora Louise Keegan zrobiła to niedawno na łamach międzynarodowego czasopisma naukowego, pisząc o hałasie z elektrycznych suszarek do rąk.

Piotr Rzymski
12.10.2019
Reklama