Moje miasto

Kryzysowa zmowa. Miasta przejmują inicjatywę

Barcelona w czasach koronawirusa Barcelona w czasach koronawirusa Nacho Doche / Forum
Burmistrzowie światowych metropolii ogłosili zasady, zgodnie z którymi będą rozwijać swoje miasta. Stawką jest wyjście z kryzysu, ale także bezpieczna przyszłość dla wszystkich.

Wybuch pandemii był szokiem, na który władze państw reagowały jak na wielki atak terrorystyczny lub zbrojną agresję. Prezydent Francji Emmanuel Macron, ogłaszając lockdown swojego kraju, mówił: jesteśmy na wojnie. À la guerre, comme à la guerre, obowiązuje reżim stanu wyjątkowego, kiedy dorosłych ludzi trzeba traktować jak dzieci i pilnować, by przestrzegały reżimu.

Wirus to nie wojna, to kryzys

Wojenna retoryka szybko przegrała z rzeczywistością, w której o sukcesie walki z zagrożeniem nie decyduje mobilizacja państwowej hierarchii, bo ta dawno pozbyła się strategicznych zasobów i nieważne, czy w Stanach Zjednoczonych, czy we Francji, czy w Polsce, wszędzie okazało się, że centralne magazyny wyposażenia medycznego są puste, zabrakło rzeczy podstawowych, takich jak maseczki.

Czytaj też: Inspirowana rebelia covidowa w USA

W takiej sytuacji o wiele lepiej sprawdzają się działania struktur lokalnych, tam, gdzie toczy się codzienne życie mieszkańców współczesności. To miasta, w których mieszka dziś już ponad połowa Ziemian, a w krajach rozwiniętych odsetki te przekraczają 80 proc. W czasach epidemii miasta ze względu na gęstość zaludnienia są obszarami szczególnego ryzyka. Ale to one też, ich włodarze wspólnie z mieszkańcami muszą wymyślić skuteczne nie tylko na papierze metody zarządzania i życia w czasie kryzysu.

Czytaj też: Wirus i mit silnego państwa

Pandemia i miejskie kompetencje

Kompetencja ta ujawniła się już na początku pandemii, gdy samorządy musiały organizować zdalne nauczanie, uruchamiając systemy opieki nad osobami samotnymi i szczególnie zagrożonymi, wspierając znajdujące się na ich terenie szpitale i pracowników służby zdrowia. To wszystko poza normalnymi aspektami funkcjonowania miast. Epidemia, nie epidemia – śmieci muszą być wywiezione.

Jeszcze bardziej miejskie kompetencje stają się niezbędne podczas „rozmrażania” społeczeństw. Nie ma jednej recepty, bo w różny sposób kryzysem są dotknięte różne ośrodki. Więc trzeba polegać na lokalnym rozpoznaniu i odpowiedzialności lokalnych władz. We Francji kilka tygodni pandemii zrobiło równie dużo dla zrozumienia, że model scentralizowanego państwa zarządzanego zgodnie z regułą dyryżysmu wyczerpał się, co trwające od kilku dekad próby decentralizacji.

Burmistrzowie nie chcą czekać na łaskę rządów, tylko przejmują inicjatywę. Już w kwietniu powstał w ramach sieci miast globalnych C40 specjalny zespół: Covid-19 Recovery Task Force, który w pierwszym tygodniu maja ogłosił zasady, jakie sygnatariusze porozumienia będą stosować, kierując pokryzysową odbudową swoich miast i ich dalszym rozwojem.

Czytaj też: Ile państw, tyle strategii przetrwania

Co po kryzysie? Nowe zasady rozwoju

Zasady te wynikają z prostej konstatacji: nie ma powrotu do świata sprzed pandemii, jeśli chcemy uniknąć jeszcze gorszych kataklizmów związanych ze zmianami klimatycznymi i destrukcją środowiska. Powrót do „normalności” oznaczałby akceptację wzrostu temperatury atmosfery o 3 lub więcej st. C. A powinniśmy wzrost ten zatrzymać na poziomie 1,5 st. C.

W kolejnych punktach „zasad” czytamy, że rozwój miast musi odbywać się zgodnie z najlepszą wiedzą naukową i medyczną, że najlepszym sposobem na odbudowę są inwestycje w usługi i infrastrukturę publiczną najwyższej jakości, że trzeba rozwiązać problem nierówności, bo nie mogą żyć na granicy wykluczenia osoby, które okazały się w czasie kryzysu niezbędne dla funkcjonowania miast.

To tylko niektóre z tez dziewięciopunktowego zbioru, który w istocie jest deklaracją nowego modelu rozwoju i zarządzania miastami, łączącego autonomię indywidualnych działań ze współrządzeniem, czyli wspólnym z mieszkańcami wypracowywaniem decyzji.

Czytaj też: Czeka nas Wielka Transformacja

Potrzebna nowa ekonomia

Dodatkowych informacji dostarcza kontekst. Burmistrzów z C40 wspiera m.in. Kate Raworth, brytyjska ekonomistka zajmująca się postwzrostowymi modelami rozwoju. Opracowała słynny już model „doughnut economy”, gospodarkę obarzanka – pisałem o niej więcej, przedstawiając nową strategię rozwoju Amsterdamu. Amsterdam będzie stosował strategię miasta obarzanka wypracowaną wspólnie z Raworth. Teraz z tej inspiracji chcą korzystać inne metropolie.

Zmiany widać nie tylko w deklaracjach. Kto śledzi doniesienia z miast na całym świecie, dostrzegł, że kluczowym elementem powrotu do życia jest rozwiązanie problemu transportu. Ze względów sanitarnych nie sposób w pełni wykorzystać transportu publicznego, sprawy jednak też nie rozwiąże powrót samochodów. Najlepsze rozwiązanie to przestawienie się na rowery. I miasta od Bogoty przez Paryż i Londyn po Berlin przeorganizowują ruch miejski tak, by jak najwięcej jezdni oddać rowerzystom.

Czytaj też: Cykliści znów wsiądą na miejskie rowery

Miejsce dla polskich miast

Eksperci liczą, że ta masowa roweryzacja zostanie już na zawsze – jako trwały element pokryzysowej przebudowy. A co z polskimi miastami? Wśród sygnatariuszy zasad nie ma jeszcze żadnej polskiej metropolii (do sieci C40 należy Warszawa). Towarzystwo jest dobre, po nowemu chce się rozwijać m.in. Barcelona, Bogota, Boston, Kurytyba, Durban, Medellín, Nowy Jork, Kopenhaga.

Czytaj też: Jak Niemcy wrócą do normalności?

O szansach i wyzwaniach polskich miast w kontekście kryzysu i obecnej kondycji ruchów miejskich rozmawialiśmy w piątek 8 maja podczas dyskusji zorganizowanej w ramach „Szkoły budowania miasta” magazynu „Miasta”:

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Klasyki Polityki

Jak dzieci odczuwają i rozumieją ból?

Jeszcze na początku lat 80. uważano, że noworodki w ogóle nie odczuwają bólu! A ponieważ nie potrafią werbalnie wyrazić tego, co czują, nie dbano o ich komfort w szpitalach.

Paweł Walewski
08.08.1998
Reklama