Nauka

Rozbrajanie wirusa

Polacy opracowali rewolucyjną szczepionkę przeciwko ptasiej grypie

W Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN opracowano skuteczną technologię produkcji szczpionek na grypę u ptaków. W Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN opracowano skuteczną technologię produkcji szczpionek na grypę u ptaków. PantherMedia
Ten sukces może zostać zmarnowany, jeśli w dalszym ciągu nikt się nim nie będzie interesował.
Szczepienie kur w chińskim Chongqing, kwiecień 2013 r.Topphoto/Face to Face/Reporter Szczepienie kur w chińskim Chongqing, kwiecień 2013 r.

Prof. Włodzimierz Zagórski-Ostoja z Instytutu Biochemii i Biofizyki PAN w Warszawie bez emocji przegląda zagraniczne doniesienia o pojawieniu się w Chinach nowego szczepu wirusa grypy. Zarazek najpierw zaatakował kurze fermy w okolicach Szanghaju, następnie przeniósł się na ludzi w rejony odległe nawet o tysiąc kilometrów. W polskich mediach niewiele na ten temat informacji (nasze władze sanitarne właśnie odtrąbiły koniec sezonu grypowego), ale w Azji i Stanach Zjednoczonych wyczuwa się spore napięcie. Czy nowy szczep H7N9 zapoczątkuje nową pandemię? Czy po złamaniu bariery międzygatunkowej zdoła również przerwać kordony sanitarne i rozejdzie się po świecie? – Nie zdziwi mnie taki scenariusz – twierdzi profesor. – Wirus grypy ma w swojej naturze częstą zmienność. Trudno go okiełznać i się przed nim bronić.

Skuteczną ochronę zapewniają szczepionki. Ale wspierane przez amerykańskich ekspertów władze w Pekinie poinformowały, że dopiero za kilka miesięcy będą posiadały ten oręż przeciw nowo odkrytej odmianie wirusa. Identyfikacja H7N9 trwała tym razem krótko, jednak tradycyjna metoda produkcji szczepionek przeciwgrypowych, podawanych zarówno zwierzętom, jak i ludziom, zabiera sporo czasu. Próbki wirusa trzeba wstrzyknąć do zapłodnionych jaj kurzych, aby mogły się w nich rozmnożyć. Następnie pobiera się płyn owodniowy (zawierający też trochę białek jaja) w celu zebrania wirusów, oczyszcza je, zabija, miesza z nośnikiem. Dopiero wtedy preparat trafia do fiolek. – A my moglibyśmy te szczepionki wyprodukować w ciągu czterech tygodni – wyraźnie ożywia się prof. Zagórski-Ostoja.

Dr Anna Góra-Sochacka z Zakładu Biosyntezy Białka w uproszczeniu opowiada, jak to wygląda: – W bazie internetowej sprawdzamy sekwencję wykrytego wirusa. Wysyłamy zamówienie do firmy biotechnologicznej, która przysyła nam jego żądany gen. Namnażamy go. Szczepimy nim kury lub produkujemy kodowane przez tenże gen białko stymulujące wytwarzanie przeciwciał, które następnie podajemy ptakom.

Opracowana w Instytucie Biochemii i Biofizyki PAN technologia produkowania szczepionek dotyczy właśnie grypy ptaków. Polskie media rzadko zwracają na ten fakt uwagę, ale to nie ludzka, lecz właśnie ptasia wersja grypy przykuwa dziś znacznie większą uwagę na świecie. Po pierwsze, zakaża ona coraz więcej drobiu, wywołując ogromne straty ekonomiczne; po drugie – stanowi (jak w Azji, ze względu na tamtejsze obyczaje kulinarne i niskie standardy higieniczne) potencjalne zagrożenie dla człowieka. Zresztą polska szczepionka chroniąca kurczaki, po pewnych modyfikacjach i przeprowadzeniu dodatkowych badań klinicznych, mogłaby również okazać się przydatna u ludzi. – Nie rozumiem, dlaczego wszystkie szczepionki przeciwko grypie, które co rok trafiają do sprzedaży w Polsce, muszą pochodzić z zagranicy – dziwi się prof. Zagórski-Ostoja. – Czy nie warto pokusić się o własny produkt, skoro proces technologiczny nie jest wcale skomplikowany i potrafimy to robić?

Grypowy interes

Uzyskana przez polskich naukowców szczepionka nie jest identyczna z tymi, które produkowane są dziś na masową skalę. Jest to bowiem tzw. szczepionka podjednostkowa, która nie zawiera całego zabitego wirusa grypy, lecz tylko jedną jego część – białko zwane hemaglutyniną, wywołujące najsilniejszą odpowiedź immunologiczną.

W tym miejscu warto przypomnieć, jaki w ogóle jest sens podawania tego rodzaju preparatów: co sprawia, że szczepionki uodparniają nas na choroby zakaźne? – To w pewnym sensie trening dla naturalnego układu odporności – wyjaśnia dr Anna Góra-Sochacka. – Podajemy do organizmu obce białko, które układ immunologiczny uczy się rozpoznawać i zaczyna produkować przeciwko niemu przeciwciała. Jeśli nastąpi prawdziwy atak, organizm będzie wiedział, jak go odeprzeć.

W przypadku szczepionki przeciw grypie obcym białkiem jest sam zabity wirus. Ale biolodzy od dawna wiedzą, że ten rodzaj drobnoustrojów to w gruncie rzeczy konglomerat genów, które są otoczone białkami mającymi za zadanie ochraniać ich materiał genetyczny lub pomagać namnażać się w zakażonym organizmie gospodarza. W wirusie grypy jednym z takich białek jest właśnie wspomniana hemaglutynina. – Wystarczy zsyntetyzować ją in vitro i podać do organizmu, a dojdzie w nim do wytworzenia odporności – zapewnia prof. Zagórski-Ostoja. Bez potrzeby żmudnej hodowli całego wirusa, oczyszczania go i zabicia przed podaniem w zastrzyku.

Skoro to tak proste, dlaczego świat wciąż wykorzystuje znane od co najmniej 60 lat linie technologiczne i nie może uwolnić się od kurzych zarodków, na których hodowane są szczepionkowe wirusy grypy? Otóż pewną rolę odgrywa w tym zwykła siła przyzwyczajenia, z którą krzyżują się interesy finansowe. Zdaniem producentów tradycyjnych szczepionek, umieszczenie w nich całego wirusa daje większą gwarancję na pojawienie się odporności niż w przypadku, gdy szczepionka zawiera tylko gen lub białko samej hemaglutyniny. Wytwórcy nie mówią jednak o tym, że szczepionka z zabitym wirusem wyhodowanym w kurzym zarodku może zawierać zanieczyszczenia z białka jaja, które wywołują u niektórych osób uczulenia i niekorzystne odczyny poszczepienne.

Poza tym dla firm farmaceutycznych zaangażowanych w tradycyjną produkcję szczepionek to niezły interes co rok. Co prawda zmagają się z wahaniami popytu, ale żądają też niebotycznych zabezpieczeń finansowych przy podpisywaniu wieloletnich kontraktów z rządami państw na dostarczanie szczepionek w razie epidemii (w ten sposõb ewentualne straty pokrywają sobie z nawiązką).

Warszawskie laboratorium, które na potrzeby projektu współpracuje z grupą wirusologów z Uniwersytetu Gdańskiego, warszawskim Instytutem Biotechnologii i Antybiotyków oraz Instytutem Weterynaryjnym w Puławach, nie jest jedynym miejscem, gdzie trwają prace nad szczepionkami nowego typu. Ale – co warto podkreślić – w tym konsorcjum udało się opracować zarówno białkowe, jak i genetyczne szczepionki podjednostkowe. Pierwsze zawierają hemaglutyninę; drugie – gen odpowiedzialny za produkcję tego białka. – Obecnie na świecie podobna technologia na skalę przemysłową stosowana jest tylko przy produkcji szczepionek genetycznych dla ryb hodowlanych, koni i przeciwko czerniakowi u psów – mówi dr Anna Góra-Sochacka. – A jednocześnie prowadzone są badania kliniczne w celu zastosowania ich w terapii ludzi.

Pojawiła się szansa, aby wiedzę i umiejętności polskich naukowców wykorzystać do wytwarzania szczepionek przeciwko grypie ptaków. Teraz jest czas, aby podjąć decyzję o sfinansowaniu dalszego rozwoju tej technologii. – Aby powstała od podstaw nowa wytwórnia, potrzeba na 100 mln zł – szacuje prof. Zagórski-Ostoja. – Gdyby zainteresowała się tym firma już wytwarzająca leki, wystarczyłaby oddzielna hala i koszty jej wybudowania byłyby na pewno dużo mniejsze.

Brak zainteresowania

Problem w tym, że zainteresowania ze strony władz ani przemysłu na razie nie ma. „To ciekawe” – ucinają temat na korytarzach Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Nauki oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Takie postawienie sprawy budzi niezadowolenie naukowców: – Kiedyś może zabraknąć w Polsce szczepionek przeciwko grypie, obojętnie czy ptasiej, czy przenoszonej między ludźmi, bo zmarnujemy szansę na wytwarzanie własnej. Jeśli w skali całego świata zapotrzebowanie na szczepionki przeciwgrypowe dla ludzi wynosi 2,8 mld dawek, a możliwości produkcyjne sięgają 2 mld (w przypadku pandemii grypy w Unii Europejskiej potrzebnych będzie 459 mln dawek, z czego obecni producenci są w stanie zapewnić połowę), to może rzeczywiście warto uniezależnić się od światowych potentatów? Nawet gdyby nasze szczepionki miały chronić tylko ptaki.

To prawda, że jest zbyt wcześnie, aby szczepionki genetyczne podawać ludziom, i my do tego nie aspirujemy – przyznaje profesor. – Podanie obcego genu może zakłócić prawidłową pracę komórek i zainicjować proces nowotworowy. Zwierzęta żyją na ogół krócej, więc rak nie ma w takim wypadku szansy się u nich rozwinąć.

Przeciwgrypowa szczepionka genetyczna (gdzie czynnikiem wywołującym odporność jest umieszczona w niej wstawka genu hemaglutyniny wirusa grypy) może jednak przydać się w badaniach laboratoryjnych, które przyczynią się do szybszego wyprodukowania skutecznej szczepionki dla ludzi. Chodzi o to, by za jej pomocą u zaszczepionych zwierząt sprawdzać, czy użyta sekwencja genu jest właściwa i wywołuje pełną odporność. – Jeśli tak, na podstawie tej informacji będzie można skonstruować białko, które już bez żadnych problemów podamy człowiekowi – opisuje prostym językiem skomplikowaną procedurę dr Góra-Sochacka.

Co będzie dalej? Czy polski projekt badawczy, zakończony opracowaniem technologii wytwarzania szczepionki, która chroni 100 proc. kurcząt przed zakażeniem wirusem grypy, zostanie należycie wykorzystany?

Polityka 20.2013 (2907) z dnia 14.05.2013; Nauka; s. 57
Oryginalny tytuł tekstu: "Rozbrajanie wirusa"
Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dramat dzieci z wrodzonymi wadami

Co roku rodzi się ponad 2 tys. dzieci z głębokimi wadami. Ich rodziców czasem trzeba zastąpić lub im pomóc. Lecz nie ma kto tego zrobić.

Agnieszka Sowa
01.11.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną