Teoria gier o konfliktach i wojnach

Trzeba się zbroić, żeby nie walczyć
Wiele wskazuje, że napięcie polityczne na wschodnich rubieżach Europy doprowadzi do zmian w klimacie politycznym na całym świecie. Współczesna wiedza naukowa pomaga zrozumieć, jak powstają konflikty i jak je rozwiązywać.
Mirosław Gryń/Polityka

Stare rzymskie przysłowie mówi: si vis pacem para bellum – jeżeli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny. Wiara w powszechne rozbrojenie i ogólną wielkoduszność przywódców może okazać się zwykłą naiwnością. Prędzej czy później pojawia się jakiś polityk, który chce przejść do historii, zaimponować swojemu narodowi, a może tylko nowej kochance.

Nie tylko jednak historia podpowiada, że należy zawsze być gotowym na wojnę i zbroić się. Do podobnych wniosków prowadzi także teoria gier. W minionych dwóch dekadach stała się najbardziej uhonorowaną gałęzią nauk społecznych. Od 1994 r. aż sześciu naukowców otrzymało Nagrody Nobla z ekonomii za rozwój i zastosowanie tej teorii. Zajmuje się ona rozwiązywaniem konfliktów w relacjach między ludźmi, organizacjami i państwami.

Szczególne znaczenie w rozwiązywaniu konfliktów międzynarodowych mają dokonania noblisty Thomasa C. Schellinga. W okresie zimnej wojny przez wiele lat doradzał amerykańskim prezydentom, począwszy od Harry’ego Trumana. Na początku lat 60., kiedy prezydentem był John F. Kennedy, wybuchł konflikt kubański i konfrontacja zbrojna między Zachodem a Wschodem zawisła na włosku. Schelling doradzał wtedy rządowi amerykańskiemu, jak wykorzystać groźbę ataku atomowego w stosunkach ze Związkiem Radzieckim w ten sposób, by jednak nie doprowadzić do wojny.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną