Inteligentny dom zarządzany smartfonem

Smartdom
Odpowiednio zaprogramowana lodówka zrobi zakupy, robot odkurzy podłogę, a przeglądając się w lustrze, sprawdzimy kalendarz spotkań. Idea internetu rzeczy ucieleśnia się na naszych oczach. Czy rzeczywiście wszystko musi być w sieci?
DIRROR – wielofunkcyjny tablet-lustro, czyli domowe centrum zarządzania urządzeniami połączonymi z siecią.
Dirror

DIRROR – wielofunkcyjny tablet-lustro, czyli domowe centrum zarządzania urządzeniami połączonymi z siecią.

Piorąca szafa, która na sucho odświeża i dezynfekuje ubrania.
materiały prasowe

Piorąca szafa, która na sucho odświeża i dezynfekuje ubrania.

iRobot – odkurzacz współpracujący z robotem-mopem.
materiały prasowe

iRobot – odkurzacz współpracujący z robotem-mopem.

audio

AudioPolityka Sławomir Kosieliński - Smartdom

W sypialni wisi niezwyczajne lustro. Rano wyświetla prognozę pogody, nowe wpisy w mediach społecznościowych, poranne wiadomości i listę zadań. W ciągu dnia, gdy nikogo nie ma w domu, zamienia się w zwykłe zwierciadło. Natomiast wieczorem służy za telewizor lub radio. To DIRROR – wielofunkcyjny tablet o wymiarach 69,5 x 43,4 x 5,9 cm, ważący 10 kg, pracujący pod kontrolą systemu operacyjnego Windows 10. Ten wynalazek dwóch niemieckich firm informatycznych jest domowym centrum multimedialnym. Precyzyjniej – centrum zarządzania wszelkimi urządzeniami, które można połączyć siecią internetową. Za jego pomocą włącza się i wyłącza światło w domu albo nastawia muzykę, by grała o odpowiedniej porze.

Obserwujemy właśnie wysyp takich urządzeń, zarządzających innymi zgodnie z ideą internetu rzeczy. Właściwie każdy przedmiot może gromadzić, przetwarzać lub wymieniać dane. Świat staje się jednym wielkim systemem informacyjnym. Tak oto spełnia się marzenie sprzed 30 lat Scotta McNealy, założyciela Sun Microsystems, już nieistniejącego potentata rynku teleinformatycznego, że „dopiero sieć to komputer”.

Termin „internet rzeczy” ukuł w 1999 r. Kevin Ashton, brytyjski pionier technologii cyfrowych, współtwórca standardu RFID, umożliwiającego przesyłanie danych za pomocą fal radiowych. Już kilka lat później na wszystkich branżowych konferencjach prześcigano się w wizjach, w których maszyny same wiedzą, co robić. Ikoną stała się lodówka podłączona do internetu, zamawiająca brakujące jedzenie w sklepie internetowym. Te hurraoptymistyczne pomysły zderzyły się natychmiast z wisielczymi komentarzami, co to będzie, jak lodówka sfiksuje i zacznie zamawiać niebotyczne ilości np. masła. Pojawiły się również obawy – właściwie do dziś nierozwiane – o ochronę urządzeń przed cyberatakami, chociażby skutkującymi wspomnianym wyżej bezcelowym wysyłaniem zamówień do sklepów.

Zadzwoń do swojej kuchenki

Producenci AGD i elektroniki użytkowej w końcu ulegli namowom przemysłu teleinformatycznego do włączenia się w cyfrową rewolucję. Od 2012 r. systematycznie rośnie liczba urządzeń tzw. smart, gotowych do pracy w sieci. Katalizatorem zmian stał się smartfon, który zdominował wszystkie inne cyfrowe urządzenia. Dzięki aplikacjom na smartfon, tzw. apkom, uzyskano możliwość sterowania m.in. sprzętem gospodarstwa domowego. Teraz każdy producent stara się mieć w swojej ofercie sprzęt współdziałający ze smartfonem lub – jak kto woli – internetem rzeczy. Jego sprawność zależy od stopnia zaawansowania czujników, w które wyposażono urządzenia.

Na tegorocznych berlińskich targach elektroniki użytkowej IFA królowały właśnie tzw. inteligentne lodówki, piekarniki, odkurzacze, kuchenki. Koreańskie LG i Samsung zamieniły swoje nowe lodówki w domowe centra informacyjne. Zainstalowały na drzwiczkach przezroczyste ekrany dotykowe LCD, by użytkownik sprawdzał zawartość półek bez zbędnej straty energii. Zarazem może wyświetlić potrzebny przepis lub złożyć zamówienie w sklepie internetowym. Ma też szansę zdalnie zajrzeć do lodówki, gdy na zakupach będzie się zastanawiał, czy aby na pewno jest mleko. Posłuży się w tym celu smartfonem, który wyświetli mu obraz z lodówkowej kamerki.

Nasza rodzima Amica kusi klientów aplikacją In Touch. „Włącz piekarnik, zanim jeszcze dotrzesz do domu” – zachęca. A gdy staniesz przed dylematem, co zrobić na obiad, producent namawia, by znaleźć przepis we wbudowanej książce kucharskiej.

Nasze roboty-odkurzacze będą współdzielić informacje o przestrzeni, którą sprzątają, z robotami-mopami – twierdzi Christian Cerda, wiceprezes i dyrektor generalny firmy iRobot. Dane są przechowywane w tzw. chmurze obliczeniowej – wirtualnej przestrzeni dyskowej. Pracą maszyn zarządza się poprzez specjalną aplikację na smartfon lub w tablecie. Czujniki wykryją stopień zabrudzenia: najpierw jeden robot odkurzy podłogę, potem wezwie na pomoc robota mopującego. Jeśli będzie to łazienka lub kuchnia, wystarczy robot-mop.

Czytaj także

Co nowego w nauce?

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną