Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

„Badacze AI” mogą przyspieszyć odkrycia nowych leków. Ale bez człowieka i tak się nie obejdzie

Co-Scientist, oparty na modelu Gemini, oraz Robin, wykorzystujący OpenAI o4-mini oraz Anthropic Claude 3.7, to systemy wieloagentowe. Co-Scientist, oparty na modelu Gemini, oraz Robin, wykorzystujący OpenAI o4-mini oraz Anthropic Claude 3.7, to systemy wieloagentowe. Shutterstock
Postawienie hipotezy, zaprojektowanie eksperymentów, analiza danych, korekta założeń – odkrycia naukowe to z reguły żmudna praca. Eksperci z Google DeepMind i FutureHouse postanowili zautomatyzować ten proces, tworząc systemy AI zdolne do przeprowadzania wielu jego etapów.

Co-Scientist, oparty na modelu Gemini, oraz Robin, wykorzystujący OpenAI o4-mini oraz Anthropic Claude 3.7, to tzw. systemy wieloagentowe. Składają się z wyspecjalizowanych „modułów”, z których każdy odpowiada za inne zadanie – od przeszukiwania literatury naukowej, przez generowanie hipotez, po analizę surowych danych laboratoryjnych.

Robin i zwyrodnienie plamki żółtej

Aby przetestować działanie Robina, polecono mu znaleźć potencjalną terapię związanego z wiekiem zwyrodnienia plamki żółtej, czyli głównej przyczyny nieodwracalnej utraty wzroku w krajach rozwiniętych. System samodzielnie przeanalizował ponad 550 publikacji w ciągu pół godziny (człowiekowi zajęłoby to ponad 500 godz.) i zaproponował strategię polegającą na usprawnieniu naturalnego mechanizmu „sprzątania” (tzw. fagocytozy) w komórkach nabłonka siatkówki. Wytypował także konkretne substancje do testów. Znalazł się wśród nich ripasudil – lek stosowany w kilku krajach Azji w leczeniu jaskry – którego podanie podczas badań laboratoryjnych niemal dwukrotnie zwiększyło wydajność tego procesu.

Czytaj także: Człowiek, AI i luka odpowiedzialności. Korzystanie ze sztucznej inteligencji ułatwia bycie nieuczciwym?

Co-Scientist kontra ostra białaczka szpikowa

Jeszcze ciekawsze wyniki uzyskał Co-Scientist, którego twórcy poszli trochę inną drogą. Generowane przez niego hipotezy najpierw „rywalizują” ze sobą w symulowanych debatach naukowych. Najbardziej obiecujące są następnie „szlifowane” krok po kroku – system wielokrotnie je analizuje i poprawia, aż do uzyskania najlepszego rezultatu. W ten sposób AI odkryła nowe potencjalne terapie ostrej białaczki szpikowej, które w testach laboratoryjnych wykazały skuteczność. Wytypowała m.in. zastosowanie jednego z już istniejących leków, KIRA6, który nawet przy bardzo niskich stężeniach okazał się skuteczny (in vitro) w hamowaniu wzrostu komórek nowotworowych. Ponadto Co-Scientist samodzielnie odkrył mechanizm, który wyjaśnia, w jaki sposób bakterie przekazują sobie geny oporności na antybiotyki – dochodząc do tych samych wniosków, co zespół naukowców pracujących nad tym zagadnieniem.

Czytaj także: Czy AI odnajdzie się w chaosie SOR-u? Naukowcy właśnie to sprawdzili

Są sukcesy, jest i ryzyko

Twórcy obydwu systemów podkreślają jednak, że sztuczna inteligencja ma współpracować z badaczami, a nie ich zastępować. Między innymi z powodu ograniczeń algorytmów. Na przykład baza wiedzy Co-Scientist opiera się na literaturze naukowej, do której dostęp jest otwarty, i dlatego może pomijać kluczowe artykuły umieszczane za paywallem lub niepublikowane wyniki negatywne. Z kolei Robin doskonale radzi sobie z planowaniem ogólnej strategii badawczej, ale brakuje mu jeszcze precyzji potrzebnej do stworzenia instrukcji postępowania w laboratorium. Ponadto jego moduł analityczny mocno zależy od tzw. inżynierii promptów, co oznacza, że ludzki ekspert musi na starcie sformułować bardzo szczegółowe instrukcje tekstowe – bez tego „nakierowania” maszyna nie potrafi jeszcze samodzielnie i bezbłędnie zinterpretować skomplikowanych danych biologicznych. Oba systemy obciążone są też ryzykiem halucynacji oraz powielania błędów z wadliwych publikacji źródłowych. Przede wszystkim zaś każda wygenerowana przez algorytmy propozycja to zaledwie punkt wyjścia, który zawsze wymaga rygorystycznej weryfikacji w testach laboratoryjnych czy badaniach klinicznych.

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Gen. Dan Caine ma najtrudniejsze zadanie na świecie. Kim jest naczelny doradca wojskowy Trumpa?

Generał Dan Caine musi przekładać strumień świadomości prezydenta USA na precyzyjne działania zbrojne.

Marek Świerczyński
15.05.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną