Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Wielkim firmom mięsnym i mlecznym zależy na środowisku? Ich deklaracje to w 98 proc. greenwashing

Greenwashing to wprowadzanie opinii publicznej w błąd co do prośrodowiskowej aktywności firm, ich celów, strategii i motywów. Greenwashing to wprowadzanie opinii publicznej w błąd co do prośrodowiskowej aktywności firm, ich celów, strategii i motywów. Shutterstock
Amerykańskie badaczki przeanalizowały raporty dotyczące zrównoważonego rozwoju opublikowane w latach 2020–2024 przez 33 globalne koncerny. Wnioski nie pozostawiają złudzeń: greenwashing jest wszechobecny.

Produkcja żywności na skalę przemysłową nie pozostaje obojętna dla ziemskiej przyrody – zarówno ożywionej, jak i nieożywionej. Z szacunków FAO wynika, że ta gałąź gospodarki odpowiada m.in. za jedną trzecią emisji wszystkich gazów cieplarnianych, czyli ok. 15 mld ton rocznie. Do tego bilansu wlicza się nie tylko emisje pochodzące bezpośrednio z gospodarstw rolnych, ale też te powstające w zakładach przetwórczych, transporcie i handlu, a także wynikające ze zmian w użytkowaniu ziemi – w tym z wylesień. Ponad połowa tych emisji to „zasługa” producentów mięsa i wyrobów mlecznych.

Raporty o zrównoważonym rozwoju to greenwashing?

To właśnie nimi – a konkretnie światowymi liderami tego sektora – zajęły się Maya Bach i Jennifer Jacquet, badaczki z Uniwersytetu w Miami. Postanowiły przeanalizować raporty dotyczące zrównoważonego rozwoju opublikowane w latach 2020–2024 przez 33 globalne koncerny. Doliczyły się w nich łącznie 1233 stwierdzeń odnoszących się do kwestii środowiskowych.

Około 2/3 deklaracji składanych przez firmy dotyczyło zagadnień klimatycznych. W raportach przedsiębiorstwa zapewniały, że dążą do osiągnięcia zerowych emisji netto w krótkim czasie – najczęściej do roku 2030 lub 2035. Podejmowały też wiele innych zobowiązań, a także twierdziły, że już teraz uczestniczą w różnorodnych przedsięwzięciach przyjaznych klimatowi i szerzej – środowisku. Zdaniem autorek badania zdecydowana większość tych obietnic i deklaracji była niemożliwa do zweryfikowania metodami naukowymi. „Zeroemisyjność rozumiano tylko w jeden sposób: jako ogólną zapowiedź kupowania kredytów węglowych, a nie realnego ograniczania własnych emisji” – wyjaśnia Bach.

Jedynie w przypadku 1/3 z owych 1233 stwierdzeń firmy pokusiły się o poparcie ich konkretnymi przykładami własnych działań. Jak jednak zauważają badaczki, tylko mniej więcej dwa tuziny miały potwierdzenie w wynikach badań naukowych. Ostatecznie Bach i Jacquet zakwalifikowały 1213 deklaracji (czyli 98 proc.) jako greenwashing – wprowadzanie opinii publicznej w błąd co do prośrodowiskowej aktywności firm, ich celów, strategii i motywów. „Celem greenwashingu jest zmylenie klientów poprzez składanie pustych obietnic i podejmowanie działań pozornych, mających poprawić wizerunek firmy, a nie stan środowiska” – podsumowują autorki badań.

Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Świecka komunia. Bez mszy, Kościoła i katechezy. Nowy rytuał klasy średniej

„Świecka komunia”, choć terminologicznie sprzeczna, staje się odpowiedzią dla rodzin, które pragną celebrować dorastanie swoich dzieci bez obrzędów Kościoła.

Zbigniew Borek
19.05.2026
Reklama