Wespół w zespół
Euro 2008, a także nadchodzące igrzyska olimpijskie, gdzie wystąpi kilka polskich drużyn, mających swoje zaskakujące wzloty i upadki, nasuwają pytanie o psychologię gier zespołowych. Co sprawia, że raz udaje się wszystko, a za chwilę nic? Czy my, Polacy, w ogóle nadajemy się do sportów i działań zespołowych?

 

Byliśmy najgorszą drużyną na tych mistrzostwach, budzącą raczej współczucie niż złość. Ale przecież w eliminacjach polska drużyna grała lepiej. Zapomnieli, jak się gra? Zjadła ich nadmierna motywacja? Byli źle dobrani? A może ulegli jakiejś złej atmosferze w zespole?

Euro 2008 zdaje się potwierdzać proste stereotypy. W naszej drużynie najlepszy był bramkarz, jedyny zawodnik, który nie musi się wykazywać umiejętnością gry zespołowej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną