Debata Polityki: Jakiej suwerenności dzisiaj potrzebujemy

Sypać szańce?
Przeżywamy gorące polityczne dni: między pierwszym posiedzeniem nowego Sejmu a oczekiwanym exposé premiera obchodziliśmy Święto Niepodległości. To dobry moment, żeby zadać pytanie: jak dziś rozumieć i praktykować naszą suwerenność i niepodległość?
Dyskusja z cyklu „Debaty na temat”, zorganizowana została przez POLITYKĘ i PZU.
Leszek Zych/Polityka

Dyskusja z cyklu „Debaty na temat”, zorganizowana została przez POLITYKĘ i PZU.

Jerzy Baczyński - redaktor naczelny POLITYKI.
Tadeusz Późniak/Polityka

Jerzy Baczyński - redaktor naczelny POLITYKI.

Jan Krzysztof Bielecki - szef Rady Gospodarczej przy premierze.
Tadeusz Późniak, Leszek Zych/Polityka

Jan Krzysztof Bielecki - szef Rady Gospodarczej przy premierze.

Tomasz Nałęcz - historyk i doradca prezydenta.
Tadeusz Późniak, Leszek Zych/Polityka

Tomasz Nałęcz - historyk i doradca prezydenta.

Paweł Kowal - europoseł.
Tadeusz Późniak, Leszek Zych/Polityka

Paweł Kowal - europoseł.

Andrzej Klesyk - prezes PZU.
Tadeusz Późniak, Leszek Zych/Polityka

Andrzej Klesyk - prezes PZU.

Cezary Stypułkowski - prezes BRE Banku.
Tadeusz Późniak, Leszek Zych/Polityka

Cezary Stypułkowski - prezes BRE Banku.

To także jedno z najgorętszych politycznych pytań stawianych teraz w całej Europie i temat redakcyjnej debaty, której fragmenty publikujemy.

Jerzy Baczyński

Odkąd w 1989 r. odzyskaliśmy suwerenność, zaczęliśmy się jej stopniowo wyzbywać: wpierw na rzecz NATO zrzekliśmy się niezależności wojskowej, później podzieliliśmy się suwerennością z Unią Europejską. Podnoszono tę kwestię przed referendum unijnym, często w dość demagogiczny sposób. Mówiono, że wejście do Unii będzie równało się dyktatowi większych od nas, którzy wykorzystają nas jako tanią siłę roboczą bądź rynki zbytu; że Europa zagrozi tożsamości narodowej Polski. Z kolei zwolennicy integracji podnosili argument, że wchodząc do Unii nie jesteśmy ograbiani z suwerenności, ale ją poszerzamy.

Unia jest mistrzem wymyślania podobnych pojęć. Z taką „poszerzoną suwerennością” funkcjonowaliśmy sobie nie najgorzej, aż przyszedł kryzys światowy, a zaraz po nim kryzys strefy euro i tu rozpruł się worek z pytaniami o suwerenność. Dosyć dramatycznie widzimy to na przykładzie Grecji: czy kraj zadłużony może być suwerenny i od jakiego poziomu zadłużenia tę suwerenność traci? W jaki sposób grecka suwerenność zderza się z suwerennością Niemiec i innych płatników?

Borykając się z kryzysem, zadajemy sobie pytanie, co jest dziś najważniejsze, ochrona interesu narodowego czy europejska solidarność? Mówimy o potrzebie koordynacji polityki budżetowej, tworzeniu unijnego rządu gospodarczego, wspólnego ministra finansów, o harmonizacji podatków. A to znaczy, że parlamenty i rządy narodowe będą musiały ograniczyć swoje najistotniejsze prerogatywy.

Z zamętu wyłania się jakaś nowa Unia z podwyższoną suwerennością w stosunku do państw narodowych, zalążek federacji? A może tak naprawdę realizuje się czarny sen eurosceptyków i otwiera się pole dyktatu najpotężniejszych gospodarek i najsilniejszych politycznie państw, czyli Niemiec i Francji. Ale nawet Niemcy i Francja ulegają dyktatowi anonimowych rynków finansowych. Więc może to jest nowy światowy suweren?

Żyjemy w czasach, które Benjamin Barber nazwał „brutalną współzależnością”, jesteśmy poprzerastani relacjami w każdej dziedzinie: w gospodarce, finansach, ekologii, imigracji, przestępczości. W pełni suwerenny mógłby być tylko kraj, który jest samowystarczalny. Są kraje, które do takiego stanu dążą – Korea Północna, może Kuba, ale nie jest to ten typ suwerenności, którego byśmy zazdrościli. Jakiej suwerenności potrzebują dziś Polacy?

Tomasz Nałęcz

Różny mamy stosunek do niepodległości własnego państwa i jest to emocja bardzo pokoleniowa. Moi studenci, a ci najmłodsi urodzili się już w wolnej Polsce, nie mają pojęcia o innej rzeczywistości. Dla nich niepodległość jest jak powietrze, w ogóle jej nie zauważają. Uznają własne państwo za coś dane od zawsze i na zawsze.

Ale, oczywiście, pozostaje pytanie, ile dziś wolności, a ile ograniczeń ma nasze państwo w podejmowaniu decyzji? I to jest nasz stały problem; już Mieszko I musiał zdecydować, czy trwać przy pogańskich bogach, małym pogańskim księstewku i o wszystkim od początku do końca stanowić samemu, czy może się uzależnić od obcych bogów i obcej potencji. Był to bardzo konkretny wybór. Książę podjął decyzję, że jego państwu opłaca się uzależnić się od odległego cesarza, bo inaczej zostanie podbity przez lokalnego margrabiego ze wschodnich rubieży cesarstwa. Nad Wisłą, Wartą, Niemnem czy Wilejką tego rodzaju problemy pojawiały się od zawsze i nie są wyzwaniem dopiero epoki globalizacji.

W 1918 r. zderzyły się u nas dwie wizje państwa. Jedna endecka, klasycznej suwerenności. I druga, niesłychanie światła, piłsudczykowska. Jeśli przyjrzymy się Unii Europejskiej, to jest to nic innego jak rozwinięty projekt unii wschodnioeuropejskiej, którą projektował Piłsudski. W tamtej unii mieliśmy odgrywać rolę Niemiec, Anglii i Włoch razem wziętych i gdyby tamten projekt udało się zrealizować, to klasyczna suwerenność państwa też zostałaby ograniczona na rzecz wspólnoty. Oczywiście z nadzieją, że nasze będzie na wierzchu. Z takim dylematem mierzymy się, odkąd są źródła pisane o Polsce: czy mieć pełną niezależność w naszym polskim grajdole, czy może szukać koncepcji szerszego sojuszu w unii, która – w duchu filozofii, że Polska jest najważniejsza – zagwarantuje nasze interesy.

Rodzi się kolejny dylemat: czy istnieje ryzyko roztopienia się w szerszej wspólnocie? Polska nowoczesna świadomość narodowa ukształtowała się w XIX w., a więc w czasach, gdy brakło puklerza, jakim jest własne państwo. Nawet w tamtych opresyjnych okolicznościach radziliśmy sobie świetnie, więc nie powinniśmy mieć obaw, że nasza tożsamość w szerszej wspólnocie się jakoś rozmyje. Historia daje odpowiedź: kilkadziesiąt lat integracji przyniosło Europie ogromny awans, a próby wcześniejszych rozwiązań problemów politycznych i społecznych na drodze suwerennej rywalizacji kończyły się wojennymi katastrofami. Europejski projekt polega na uznaniu smutnej historycznej prawdy, że klasyczne nośniki suwerenności nieuchronnie prowadzą do kolizji interesów.

Świetną ilustracją tej kolizji jest pomysł greckiego referendum. Przypomina on słynną frazę: „obawiam się Greków, nawet gdy niosą dary”. A więc strzeżcie się i greckich referendów, bo to był chytry pomysł, by greckie głosowanie rozstrzygnęło o niemieckich i francuskich kosztach. Właśnie w imieniu Francji i Niemiec zareagowali przywódcy tych państw i zapowiedzieli Papandreu, że skoro Grecy sami chcą decydować o swoich długach, to nie za francuskie i niemieckie podatki. Nie rozstrzygajmy narodowymi referendami spraw, które są z gruntu europejskie, a zwłaszcza nie narzucajmy w ten sposób swojego widzimisię.

Jan Krzysztof Bielecki

Żyjemy w czasach najsilniejszego od 70 lat kryzysu. To nie jest zwykły kryzys, jaki pojawia się w ramach cyklu koniunkturalnego, który po dwóch, trzech latach doprowadza życie do normalności i przywraca ożywienie gospodarcze. Nie, mamy do czynienia z systemowym kryzysem gospodarczym, finansowym i politycznym, który podobnie jak kryzysy z 1930, 1870 czy 1810 r. musi przynieść wyłonienie się nowego porządku, nowego ładu i wielu nowych instytucji. Ten proces będzie trwał, podobnie jak to bywało wcześniej, 10, 15 lat. A zatem długa droga przed nami.

Kryzys redefiniuje wiele założeń wyznaczających suwerenność. Integracja europejska ulega na naszych oczach bardzo istotnej zmianie. Pod presją bieżących wyzwań sięga się po metody, które jeszcze kilka lat temu byłby na świecie i w Europie nie do pomyślenia.

Co możemy zrobić? Ogólna odpowiedź jest prosta: w zmieniającym się otoczeniu najważniejsze jest budowanie silnej Polski. W ten sposób będziemy umacniali swoją suwerenność, być może będziemy ją poszerzali. Przez budowanie silnej Polski rozumiem konstruowanie kraju silnego demokracją, gospodarką, odpowiednią armią oraz znaczeniem w Europie.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną