Za niższe raty kredytów we frankach podziękujmy bogatym Rosjanom

Mniej niż zero
Kto ma kredyt we franku, powinien sprawdzić swoją umowę. Gdy ją sporządzano, żaden bank zapewne nie przewidywał ujemnych stóp procentowych.
wirojsid/PantherMedia

Spłacający kredyty w szwajcarskiej walucie na pewno nie mogą narzekać na brak emocji. Ostatnie lata to istna huśtawka nastrojów, a śledzenie wiadomości napływających z małego, ale bogatego alpejskiego kraju sprawiło chyba, że około 700 tys. Polaków może uważać się za prawdziwych helweckich ekspertów. Jeszcze niedawno zadłużeni we frankach bali się szwajcarskiego referendum dotyczącego zwiększenia fizycznych rezerw złota, co mogłoby skutkować znacznym umocnieniem franka, czyli wzrostem comiesięcznych rat.

Ten pomysł Szwajcarzy w głosowaniu jednak zdecydowanie odrzucili. Teraz zaś z tego samego kierunku napływają informacje zgoła odmienne, korzystne dla polskich kredytobiorców. Szwajcarski bank centralny obniżył przedział, w jakim chce widzieć rynkowe stopy procentowe, i dał do zrozumienia, że mogą, a nawet powinny one spaść poniżej zera. Za ten niespodziewany, przedświąteczny prezent zadłużeni we frankach powinni podziękować... bogatym Rosjanom.

Szwajcarska decyzja to pokłosie ostatniej paniki walutowej na rosyjskim rynku. Kto może, ten ucieka ze swoimi pieniędzmi z Rosji, szukając dla nich bezpiecznej przystani. A trudno o pewniejszy kraj niż Szwajcaria, od lat kojarzona z oazą spokoju w wirze światowych emocji. Gdy popyt na szwajcarskiego franka rośnie, przede wszystkim z powodu transakcji dokonywanych przez bogatych Rosjan, kurs tej waluty również powinien się umacniać.

Na to jednak Szwajcarzy nie chcą się godzić, bo boją się o swoją gospodarkę, której dobrobyt w dużej mierze oparty jest na eksporcie. Ich cel to niedopuszczenie do umocnienia się narodowej waluty poniżej poziomu 1,2 franka za jedno euro. Starają się zatem zniechęcić do trzymania pieniędzy w szwajcarskich bankach. Temu ma służyć ujemna stopa procentowa, która karze właścicieli dużych depozytów. Po decyzji szwajcarskiego banku centralnego frank rzeczywiście się osłabił, a stopy zapewne już niedługo będą ujemne.

Kłopot w tym, że nasze banki, udzielając kilka lat temu masowo kredytów we franku, takiej okoliczności nie przewidziały. W umowach często nie ma zapisów, wyjaśniających, co dzieje się w sytuacji, gdy stopa LIBOR, używana do wyliczania aktualnego oprocentowania kredytu, jest ujemna. Czy jeśli LIBOR spadnie przykładowo do poziomu -0,25 proc., a marża wynosi 1 proc., to oprocentowanie kredytu obniży się do zaledwie 0,75 proc.? Część banków dopuszcza taką możliwość, inne przekonują, że ujemną stopę będą traktować jako zero, więc oprocentowanie nie może być niższe niż marża.

Kto spłaca frankowy kredyt, powinien sprawdzić zapisy swojej umowy. Jeśli nie znajdzie tam wyjaśnień, skonsultować się ze swoim bankiem. I z większym spokojem szykować się do świąt.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną