Sejm poszerzył grono kredytobiorców uprawnionych do pomocy

Frankowicze poczekają
Kredytobiorcy w trudnej sytuacji mają wreszcie dostać pomoc. Natomiast batalia o sposób przewalutowania pożyczek zostanie wznowiona po wyborach.
Stephen Swintek/Getty Images

Aż dziwne, że w populistycznym czasie kampanii wyborczej udało się politykom w Sejmie przegłosować ustawę, która naprawdę jest potrzebna, ale do tej pory pozostawała w cieniu konfliktu o przewalutowanie. Jeśli prezydent się zgodzi, wkrótce powstanie specjalny Fundusz Wsparcia Kredytobiorców. Złożą się na niego banki, a nie budżet państwa, co jest dobrą wiadomością dla wszystkich podatników. Jednak także banki nie powinny narzekać, skoro nowy Fundusz będzie potrzebował na start tylko 600 mln zł.

Nowa ustawa koncentruje się na tych, którzy naprawdę potrzebują pomocy, bez względu na walutę swojego kredytu – na bezrobotnych i osobach, których dochody są w tej chwili bardzo niskie. Jest swoistym pomostem ratunkowym, aby można było przetrwać kilka czy kilkanaście trudnych miesięcy, na przykład po utracie pracy czy śmierci bliskiego. Kredyt hipoteczny jest przecież zaciągany często na trzydzieści lat. W tym okresie może wydarzyć się wiele i każdy uczciwie spłacający zasługuje, aby otrzymać tymczasowe wsparcie, które odda, gdy jego sytuacja się poprawi.

Jednak nowy fundusz nie oznacza wcale, że temat przewalutowania kredytów umarł. Po tym, jak politycy, zwłaszcza opozycyjni, w licytacjach o głosy wyborców przekroczyli wszelkie granice absurdu, Platforma zdecydowała o zamrożeniu prac nad projektem. Od scenariusza dość rozsądnego, polegającego na podziale kosztów przewalutowania między kredytobiorcami i bankami, doszliśmy bowiem do sytuacji, w której cały ciężar miałyby wziąć na siebie banki. Jeszcze chwila, a okazałoby się, że to ci zadłużeni w złotych będą w gorszej sytuacji niż frankowicze.

Temat przewalutowań z pewnością wróci po wyborach, chociaż trudno powiedzieć, czy wówczas emocje zdążą opaść. Aby rozwiać wątpliwości, warto byłoby pozwolić wypowiedzieć się sądom w sprawie legalności takich kredytów. Wiele stowarzyszeń kredytobiorców argumentuje bowiem, że ich pożyczka została udzielona niezgodnie z prawem.

Banki zatem nie powinny na razie oddychać z ulgą, sądząc, że temat przewalutowań się zakończył. Na pocieszenie pozostaje im dziwny prezent, jaki dostały zupełnie niespodziewanie od polityków. Ogarnięci szałem kampanii posłowie, obniżając koszty sądowe w sprawach o bankowe roszczenia do maksymalnie tysiąca złotych, nie zastosowali żadnych ograniczeń.

Dzięki temu także w sporach o ogromnej wartości, toczonych między samymi bankami, ten nowy limit będzie obowiązywał. Zasada jest bowiem prosta – jeśli posłowie zrobią przypadkiem coś mądrego, zaraz muszą to nadrobić jakąś głupotą.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną