Już nie tylko złoto, ale też srebro drożeje w szalonym tempie. Zdrożeje nie tylko biżuteria
Do kolejnych rekordów cen złota mogliśmy się już przyzwyczaić – jedna uncja (ok. 31 gramów) kosztuje ponad 4,2 tys. dolarów. W ciągu ostatniego roku złoto podrożało ponad 50 proc., a w porównaniu z 2023 r. jego cena się podwoiła. Główne powody tego cenowego rajdu pozostają niezmiennie: niestabilna sytuacja międzynarodowa (przede wszystkim z powodu trwającej inwazji rosyjskiej na Ukrainę, której końca nie widać) i polityka celna Donalda Trumpa, osłabiająca dolara i wprowadzająca ogromne zamieszanie w handlu międzynarodowym. Niemal codziennie docierają do nas nowe informacje z frontu amerykańsko-chińskiej wojny handlowej. W takich sytuacjach inwestorzy, ale także zwykli obywatele szukają bezpiecznej przystani – to właśnie złoto.
Czytaj także: Adam Glapiński Złotopolski. Czy gorączka złota prezesa NBP ma sens. I czy może być groźna
Srebrny rajd
Nie przynosi ono co prawda żadnych odsetek, ale gdy spadają stopy procentowe (od dłuższego czasu w strefie euro, od niedawna także w Stanach Zjednoczonych), ta wada złota staje się mniej istotna. Eksperci nie widzą na razie końca złotego rajdu – już pojawiają się prognozy, że cena za uncję przebije w przyszłym roku 5 tys. dolarów. Nic bowiem nie wskazuje na to, że Trump zmieni swoją politykę, a Rosja zakończy wojnę. Poza tym swój udział w złotej hossie mają też niektóre banki centralne, na dużą skalę kupujące kruszec, by trzymać w nim część swoich rezerw. Taką politykę prowadzi od 2018 r. między innymi Narodowy Bank Polski, który posiada już ponad 500 ton złota (to niemal jedna czwarta polskich rezerw walutowych) i planuje kolejne zakupy.