Wojna o opłatki

O wodzie i mące
W Częstochowie księża z ambon ostrzegają wiernych przed kupowaniem opłatków wigilijnych od domokrążców i w supermarketach.
Czarny rynek opłatkowy
Grażyna Makara/Agencja Gazeta

Czarny rynek opłatkowy

Czy opłatek trzeba święcić, aby z obszaru profanum przeszedł do sacrum? W którym momencie nabiera swojej religijnej mocy? – Zacznijmy od tego, że w tym roku opłatki znalazły się, na niespotykaną jeszcze skalę, w kręgu oszustów – mówi ks. Andrzej Parusiński, proboszcz parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Częstochowie (ok. 5 tys. dusz), u podnóża Jasnej Góry. – A to, czy opłatek powinien być poświęcony, czy nie, to inna sprawa.

Już w październiku, na długo przed Wszystkimi Świętymi, pojawili się w domach parafian sprzedawcy opłatków. – Każdemu wolno handlować opłatkami, ale proboszczowie zareagowali, bo handlujący powoływali się na nas, że w parafiach wyznaczone zostały ceny na opłatki – dodaje proboszcz. Żądali nawet 5 zł za mały i 10 zł za duży opłatek.

U ks. Parusińskiego opłatki roznoszą przedstawiciele Akcji Katolickiej.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną