Z życia sfer

Kultura wywiadu
Jerzy Szmajdziński objeżdża aktualnie kraj z interesującym cyklem wystąpień przedwyborczych.

Dziennik „Polska” informuje, że na salach przeważa publiczność dojrzała, dociekliwa i niebojąca się stawiania trudnych pytań. Na spotkaniu w Gorzowie Wielkopolskim jeden ze słuchaczy zapytał np., co Szmajdziński zamierza zrobić z instytucją Kościoła, kiedy zostanie wybrany na prezydenta? Z odpowiedzi Szmajdzińskiego można było wyciągnąć wniosek, że jako prezydent nie zamierza on tej instytucji likwidować, co większość słuchaczy przyjęła ze zrozumieniem. Podczas wystąpień Jerzy Szmajdziński nie boi się mówić szczerze o tym, co mu się w dzisiejszej Polsce nie podoba. Z doniesień „Polski” wynika, że w Poznaniu, gdzie pojawił się na zaproszenie Wyższej Szkoły Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, narzekał na obowiązujące standardy dziennikarskie i na to, że redaktor Monika Olejnik nie uprzedza gości swojego programu, o co będzie ich pytać.

Być może Szmajdziński nie powinien tego Monice Olejnik wyciągać publicznie w obecności 150 osób, bo ktoś mógłby to uznać za cios poniżej pasa. Naszym zdaniem spotkania przedwyborcze kandydata na prezydenta nie powinny służyć piętnowaniu braków warsztatowych telewizyjnych publicystów i ośmieszaniu ich w oczach przyszłych adeptów dziennikarstwa. Trzeba jednak przyznać, że tego rodzaju opinią Szmajdziński stara się zwrócić uwagę na tendencyjność mediów i stosowaną przez nie metodę działania z zaskoczenia, której celem jest prawdopodobnie niska chęć uatrakcyjnienia programu. Wiadomo, że niskie standardy dziennikarskie polegające na nieuprzedzaniu gości programów publicystycznych o pytaniach, jakie się im zada, obniża jakość debaty publicznej i powoduje, że nieuprzedzeni o pytaniach politycy zmuszeni są udzielać przypadkowych odpowiedzi, często zupełnie nie na temat.

Naszym zdaniem Monika Olejnik i jej koledzy po fachu powinni skończyć z takimi standardami i nie bać się uprzedzać gości, o co będą ich pytać, a może nawet pytania te z nimi uzgadniać. W rewanżu goście mogliby już przed programem uprzedzać dziennikarzy o tym, co zamierzają na te pytania odpowiedzieć, w efekcie czego dziennikarze – gdyby odpowiedzi te nie zadowalały ich ze względu na niską jakość – z rozmów z niektórymi gośćmi mogliby w ogóle zrezygnować, na czym niewątpliwie skorzystaliby widzowie.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj