Z życia sfer

Postępująca degeneralizacja armii
W ramach unowocześniania armii MON pozbył się części przestarzałego sprzętu bojowego, zamierza się także pozbyć sporej grupy generałów.

W opinii nowego szefa resortu generałów jest w wojsku za dużo, a ich wartość bojowa jest niska. Przeważnie są to generałowie mocno wysłużeni i w nie najlepszym stanie. Ponad połowa ze 142 generałów nie dowodzi żadnymi jednostkami liniowymi, zamiast tego urzęduje przy biurkach w MON oraz rozmaitych instytucjach i sztabach, dowodząc nie wiadomo czym.

Media podają, że szef MON już w zeszłym roku zrezygnował z 20 generałów, a niedawno zlikwidował generalskie etaty w prokuraturze wojskowej, skasował generałów radców w MON i generała szefa Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Warszawie, a także generalskie stanowisko zastępcy dowódcy operacyjnego Sił Zbrojnych i asystenta szefa sztabu w 2 Korpusie Zmechanizowanym w Krakowie. Minister zapowiada dalsze poszukiwania ukrytych w różnych instytucjach generałów w celu ich zlikwidowania.

Obecny skomplikowany system decyzyjny w armii od dawna budzi niezadowolenie. Sytuacja, w której szeregowcom rozkazują podoficerowie, podoficerom rozkazują młodsi oficerowie, młodszym oficerom rozkazują pułkownicy, a im wszystkim rozkazują generałowie, powoduje chaos i rosnące poczucie krzywdy. Szeregowcy narzekają, że mają nad sobą zbyt wielu ludzi, którzy im rozkazują, podczas gdy oni nie mają komu rozkazywać. Co gorsza, z powodu dużej liczby generałów nawykłych do wydawania rozkazów brakuje niższych stopniem żołnierzy do ich wykonywania, w wyniku czego niektórzy generałowie zaczynają rozkazywać innym generałom, a ci nie chcąc tych rozkazów wykonywać, sami próbują im rozkazywać.

Podjęta przez szefa MON redukcja części generałów ma doprowadzić nie tylko do poważnych oszczędności, ale przede wszystkim – jak przyznał generał Pacek, kierujący zespołem zajmującym się dostosowaniem kadry wojskowej do potrzeb armii – „do zbudowania w wojsku sprawnych struktur adekwatnych do zadań”. Dał tym samym do zrozumienia, że powierzenie generałom dowodzenia wojskowymi strukturami było poważnym błędem. Kierowane przez generałów struktury okazały się niesprawne i nieadekwatne do powierzonych im zadań, dlatego jedynym sposobem, aby strukturom tym przywrócić sprawność, jest jak najszybsze oddanie ich w ręce ludzi niebędących generałami.

MON zapewnia, że redukcja generałów pozwoli dostosować ich liczbę do norm obowiązujących w UE, gdzie jeden generał przypada na tysiąc żołnierzy. W odpowiedzi niektórzy generałowie wzywają ministra do opamiętania się i ostrzegają, że żaden polski generał nie da rady w pojedynkę zapanować nad tysiącem żołnierzy. Zdaniem wojskowych analityków do wydania sensownego rozkazu tak dużej liczbie żołnierzy potrzeba przynajmniej dwóch generałów. Nieoficjalnie mówi się, że niezbędny jest również jakiś charyzmatyczny sierżant, który spowoduje, że wydany przez generała rozkaz zostanie wykonany.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj