Z życia sfer

Pełna przelotowość
Na trzy tygodnie przed rozpoczęciem Euro prezes Kaczyński ogłosił, że przygotowania do tej imprezy są politycznym sukcesem PiS, gdyż „wszystko się zawaliło, rząd nie zdał egzaminu, nie ma autostrad, nie ma linii kolejowych, nie ma właściwie niczego”.

Mimo to zadeklarował, że PiS weźmie w Euro udział. Osobnym tematem jest poparcie PiS dla reprezentacji narodowej. Poseł Jan Tomaszewski już zapowiedział, że jej nie poprze, gdyż jest to ekipa hańby, zdominowana przez dwóch prawdziwych Niemców i Francuza, a trenowana przez szkoleniowca – pół-Niemca bez matury, który nie umie nawet dobrze mówić po polsku. Tomaszewski przyznał, że jako Polak woli kibicować reprezentacji naszych zachodnich sąsiadów, w której co prawda też gra kilku prawdziwych Niemców, ale przynajmniej nie ma żadnego Francuza.

W obozie rządowym w sprawie Euro panuje umiarkowany optymizm wynikający z faktu, że część zaplanowanych na ten turniej inwestycji została jednak wybudowana i oddana do użytku, zaś część została wybudowana, ale jeszcze nie jest oddana. Jeśli dodać do tego, że spora część inwestycji na Euro jest jeszcze niewybudowana, ale będzie, zaś część nie jest i w najbliższej przyszłości nie będzie wybudowana, ale jest ujęta w planach, trzeba przyznać, że nie jest to optymizm na wyrost.

Specjaliści twierdzą, że minister transportu, mimo ciążącej na nim presji, i tak zdołał nie wybudować znacznie więcej, niż zaplanowano. Kiedy obejmował urząd, w planach na Euro było już co prawda niewybudowanie autostrady A2, jednak plany te obejmowały zapewnienie jej przejezdności. Obecnie ministerstwo podkreśla, że plany niewybudowania A2 na Euro pozostają wciąż aktualne i resort nie zamierza się z nich wycofywać, ale niewykluczone, że na skutek przejściowych trudności będzie musiał wycofać się z planów zapewnienia przejezdności tej drogi podczas turnieju. Rząd rozważa zapewnienie przejezdności tylko na niektórych fragmentach A2, podczas gdy na innych nie będzie ona zapewniona z powodu trwających na nich prac mających umożliwić zapewnienie ich przejezdności.

Z danych Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wynika, że w zeszły poniedziałek na najbardziej zagrożonym nieprzejezdnością odcinku C tzw. wiążąca warstwa asfaltu (przedostatnia) leżała już na 57 proc. długości trasy. Gdy piszę te słowa, warstwa wiążąca pojawiła się prawdopodobnie na 70–80 proc. tego odcinka, co zdaniem resortu zmniejsza jego pełną nieprzejezdność na tyle, że można by już w zasadzie mówić o jego niepełnej przejezdności. W każdym razie przejezdność tego nieprzejezdnego odcinka jest i tak większa niż aktualna przejezdność ścisłego centrum Warszawy po zamknięciu części ulicy Marszałkowskiej.

Tak czy inaczej rząd gwarantuje, że jeśli na odcinku C nie uda się zapewnić pełnej przejezdności, będzie można nad nim bez problemów przelecieć samolotem. Pełna przelotowość w obie strony ma być zapewniona także nad wyłączoną z ruchu ulicą Marszałkowską i niewybudowanymi dotąd odcinkami autostrady A4 aż do granicy z Ukrainą.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną