Społeczeństwo

Porno, pozwól żyć

Uzależnienie od pornografii to choroba

„Dzisiaj bodźce seksualne ma się w każdej kieszeni, w smartfonie. Jeśli część mężczyzn przestaje potrzebować partnerki, żeby zapewnić sobie satysfakcjonującą stymulację seksualną, to mamy rewolucję bez precedensu”. „Dzisiaj bodźce seksualne ma się w każdej kieszeni, w smartfonie. Jeśli część mężczyzn przestaje potrzebować partnerki, żeby zapewnić sobie satysfakcjonującą stymulację seksualną, to mamy rewolucję bez precedensu”. focuspocusltd / PantherMedia
Dr hab. Mateusz Gola o mężczyznach oraz najnowszych badaniach nad wpływem pornografii na nasze życie.
„U osób uzależnionych od porno zmienia się funkcjonowanie mózgu”.Igor Morski/Polityka „U osób uzależnionych od porno zmienia się funkcjonowanie mózgu”.
Dr hab. Mateusz GolaBartosz Krupa/EAST NEWS Dr hab. Mateusz Gola

Krystyna Romanowska: – Wszystko wskazuje na to, że uzależnienie od pornografii zostanie wpisane na listę chorób Światowej Organizacji Zdrowia.
Mateusz Gola: – WHO mniej więcej co 10 lat nowelizuje klasyfikację chorób. Kolejna taka nowelizacja będzie miała miejsce w 2018 r. Kompulsywne zachowania seksualne, w tym nałogowe korzystanie z pornografii, zostały właśnie wpisane na proponowaną listę chorób. To przełom. Rozpoznanie problemu przez WHO to pierwszy krok, aby w toku kształcenia terapeutów uczono również o nałogowych zachowaniach seksualnych.

Pornografia szkodzi?
Na pewno może uzależniać. Z perspektywy zmian w funkcjonowaniu mózgu nałogowe korzystanie z pornografii przypomina uzależnienie od hazardu. Wciąż jednak nie mamy pojęcia, jak powszechny jest to nałóg. Badania prowadzone na próbach reprezentatywnych w Danii oraz dużych próbach w Szwecji i Norwegii pokazują, że w grupie wiekowej od 18 do 30 lat przynajmniej raz w tygodniu korzysta z pornografii 70 do 80 proc. mężczyzn. Szacuje się, że około 3 proc. męskiej populacji w Europie i USA jest w oczywisty sposób uzależniona. Niektóre badania pokazują jednak, że wśród mężczyzn, którzy korzystają z pornografii regularnie, czyli przynajmniej raz w tygodniu, 8 proc. doświadczyło z tego powodu poczucia utraty kontroli nad swoim życiem. Kompulsywne oglądanie filmów i masturbacja, czasami wielokrotna w ciągu dnia, powoduje, że nie są w stanie normalnie funkcjonować. Potrafią nie pójść do pracy lub szkoły, rezygnować ze spotkań towarzyskich, i nierzadko rujnują swoje związki. Jeżeli spośród 80 proc. całej populacji młodych mężczyzn 8 proc. traci tę kontrolę w ten sposób – to mamy naprawdę duży problem społeczny.

Pana dziwią te liczby?
Nie. Pornografia to bardzo powszechna rozrywka w dobie łatwego dostępu do internetu. Szczególnie wśród mężczyzn. Wiele osób uzależnionych od porno ma rodziny, dzieci, pracują w ciekawych i satysfakcjonujących zawodach, zarabiają pieniądze, bywa, że ogromne. Do tej pory nie znaleźliśmy żadnych zależności socjodemograficznych dla tej grupy. Ostatnio trafiliśmy na pewien trop: wszyscy uzależnieni od porno mają trochę wyższy poziom lęku niż przeciętni ludzie i trochę wyższy poziom depresyjności, ale to może być zarówno przyczyna, jak i skutek – poczucie utraty kontroli nad życiem może przecież wpędzać w dołek. Na pewno wiemy, że uzależnieni to pięć razy częściej mężczyźni niż kobiety. Dlatego w większości naszych dotychczasowych badań udział wzięli mężczyźni. Co ciekawe, niezmiernie trudno było dobrać grupę kontrolną, trudno nam było znaleźć mężczyzn, którzy w ogóle nie korzystają z pornografii.

A kiedy na pewno można mówić o jej nadużywaniu?
Odpowiedź nie jest prosta. Do alkoholu możemy zastosować normy ilościowe. Powiedzieć: „okej, jeżeli ten facet zawsze wypija przynajmniej 3 piwa i robi to codziennie – to raczej ma problem”. Seksualność każdego z nas się różni. Niektórzy chcieliby uprawiać seks kilka razy w tygodniu, innym wystarcza raz bądź dwa w miesiącu. Są też osoby odczuwające tę potrzebę rzadziej. Nie możemy obiektywnie powiedzieć, że jakaś liczba stosunków seksualnych w życiu człowieka to za dużo, a inna – to za mało. Odpada więc jakakolwiek norma ilościowa. Kłopotliwa jest miara dyskomfortu, negatywnych uczuć związanych z używaniem pornografii, bo w tym kontekście ważne są normy kulturowe i religijne.

W przypadku uzależnień od substancji najważniejsze jest, jaką funkcję pełni picie, zażywanie kokainy czy palenie marihuany. Jeśli jest to główny sposób radzenia sobie ze stresem, z emocjami, to może już być problemem, nawet jeśli po używkę sięga się od czasu do czasu. W przypadku pornografii staramy się bazować na podobnych wskaźnikach. Czy służy ona zaspokojeniu potrzeby seksualnej, czy też jest to metoda radzenia sobie z lękiem, stresem lub złością. Oglądanie pornografii chwilowo pomaga zapomnieć o problemie, jednak zawsze na dłuższą metę powoduje jeszcze większy stres, gorsze samopoczucie, obniżenie nastroju. Jeśli mimo odczuwania tych wszystkich negatywnych konsekwencji i mimo wielu prób zmiany ktoś nie jest w stanie ograniczyć korzystania z porno, wówczas możemy mówić o uzależnieniu.

Co ważne: staramy się też uwzględnić, czy kompulsywne zachowania seksualne nie są efektem korzystania z leków lub innych substancji. Na przykład leki na chorobę Parkinsona mogą powodować zwiększone potrzeby seksualne: nieodpartą chęć masturbacji, oglądania pornografii, podrywania itd.

Z perspektywy działania mózgu też widać podobieństwa pomiędzy nadużywaniem alkoholu a uzależnieniem od pornografii?
Tak, wyłapaliśmy je w naszych badaniach. U osób uzależnionych ciekawie przebiega proces warunkowania. Różne bodźce (np. ludzie, z którymi się pije) i sytuacje (przyjęcie z alkoholem lub zdenerwowanie), w których alkoholik wielokrotnie pił – po prostu wywołują chęć napicia się. Taki sam mechanizm obserwujemy u nałogowych użytkowników porno. Mamy tutaj do czynienia ze swoistym błędem w systemie. Brzuszne prążkowie – czyli część układu nagrody w mózgu odpowiadająca za motywację do podjęcia przyjemnych dla nas działań – zaczyna szwankować. Oto przykład: jesteśmy na przyjęciu i widzimy, że kobieta/mężczyzna nas uwodzi, zalotnie się uśmiecha itd. To zachowanie zapowiada potencjalną nagrodę w postaci seksu. Jeśli brzuszne prążkowie zareaguje dość mocno, mamy motywację, żeby odpowiedzieć, podejść, zagadać, podjąć działanie i być może przeżyć upojną noc. W najnowszych badaniach pokazujemy, że u osób uzależnionych od pornografii brzuszne prążkowie niebywale szybko uczy się wskazówek zapowiadających dostęp do porno. Jeżeli ktoś np. ogląda filmy zawsze, kiedy jest rozdrażniony lub kiedy zostaje sam w biurze, to jego brzuszne prążkowie zaczyna bardzo silnie reagować na te właśnie sytuacje.

Ktoś miał chwalebne intencje, żeby zostać w pracy dłużej, dokończyć jakieś zadanie i mieć wolną głowę w weekend, a kończy jak zwykle i sam nie wie dlaczego. Czy są jakieś różnice pomiędzy uzależnieniem od alkoholu a uzależnieniem od pornografii?
Wydaje się, że są. Porno prawdopodobnie nie zmienia struktury mózgu, a w przypadku nałogowego picia alkoholu, szczególnie przez wiele lat, widać uszkodzenia fizyczne. Choć, jak już wspomniałem, u osób uzależnionych od porno zmienia się funkcjonowanie mózgu.

Dlaczego ludzie w ogóle sięgają po pornografię?
Nasze mózgi są bardzo mocno zorientowane na seks. To jeden z podstawowych popędów. Dla osób niemających satysfakcjonującego życia seksualnego z partnerką/partnerem lub chcących podnieść temperaturę tej relacji pornografia jest uzupełnieniem. Są także tacy, którzy w ogóle nigdy nie wchodzili w stałe związki, a mają potrzeby seksualne, tak więc pornografia i masturbacja to dla nich jedyny sposób rozładowania napięcia seksualnego. Być może ludzie sięgają po nią także dlatego, że jest tak łatwo dostępna. Skutek uboczny jest taki, że niektórzy szukaliby innych rozwiązań radzenia sobie z napięciem, ze stresem, z frustracją, z lękiem, ale znajdują rozwiązanie w łatwo dostępnej pornografii.

Gdyby nie porno, to gdzie by szukali?
Część z nich pewnie w używkach. Ale inni być może znaleźliby bardziej konstruktywne rozwiązania, czyli nauczyliby się lepszej regulacji emocji, stresu. Próbowaliby budować satysfakcjonujące relacje, mieliby przyjaciół. Mogliby z nimi rozmawiać o stresie związanym z pracą, z wysokimi wymaganiami, które sobie stawiają. Podejrzewam, że wśród młodszych, jeszcze bez poważnych doświadczeń w relacji, oglądających pornografię i masturbujących się, odsetek osób samotnych może być większy. Obserwujemy trend, że najmłodsze pokolenie z roku na rok ma coraz większy kontakt z pornografią i masturbacją. Mimo tego, że wiek inicjacji seksualnej od wielu lat się obniża, to wiek pierwszego kontaktu z pornografią obniża się jeszcze szybciej. Porno jest pierwsze. Obraz ukształtowany przez pornografię mocno odbiega od rzeczywistości. A jednak w przypadku młodszego pokolenia ma ona bardzo duży wpływ na kształtowanie ich wyobrażeń o seksie.

Pornografia legitymizuje niszowe zachowania jako standard?
Wydaje się, że tak. Z zeszłorocznych badań australijskich wynika, że wśród obecnych 16-latków dochodzi do swoistego targowania się: dziewczyna chciałaby się całować, a chłopak chciałby mieć stosunek analny. On mówi: w porządku, ja się będę z tobą całował, ale jeżeli będziemy mieli stosunek analny. Co ciekawe, częste oglądanie pornografii przez młodych ludzi jest też związane negatywnie z poczuciem ich atrakcyjności fizycznej. Okazuje się, że chłopcy mają więcej niepewności co do swojej atrakcyjności fizycznej, rozmiarów członka, a dziewczyny – poczucie większej presji, że powinny wyglądać i zachowywać się inaczej, akceptować w seksie rzeczy, do których czasami nie mają przekonania. Pornografia w większości krajów jest legalna dla osób powyżej 18. roku życia. Badania z 2015 r. pokazują, że więcej niż co dziesiąta osoba z najmłodszego pokolenia już w wieku 12 lat korzystała z pornografii przynajmniej raz w tygodniu. Podejrzewam, że aktualnie odsetek byłby jeszcze wyższy, ponieważ spada wiek rozpoczęcia korzystania z urządzeń mobilnych. Mając smartfon lub tablet, można spokojnie siąść w zaciszu swojego pokoju i oglądać, co się chce. To nie jest już duży komputer, który stał w salonie i rodzice w każdym momencie mogli widzieć, co dziecko ogląda. Dzieci szybko uczą się też obchodzić różne zabezpieczenia.

W latach 70. i 80. była cała fala badań, która pokazywała, że legalny dostęp do pornografii wiązał się ze zmniejszeniem wskaźników związanych z przestępstwami seksualnymi.
Ale pornografia w międzyczasie bardzo się zmieniła. Ta mainstreamowa jest znacznie bardziej agresywna niż to, co produkowano jeszcze w latach 90. Nie wiadomo więc, czy w pewnym momencie wszechobecna pornografia, przy niespotykanej wcześniej popularności i częstotliwości korzystania z niej, nie zacznie oddziaływać w drugą stronę – np. na zwiększenie liczby przestępstw seksualnych. Są już pierwsze badania pokazujące, że osoby korzystające regularnie i często z pornografii internetowej są skłonne podejmować bardziej ryzykowne zachowania seksualne niż sporadyczni użytkownicy.

Łatwo dostępna pornografia zmienia nas jako społeczeństwo?
Na pewno ma wpływ na zachowania seksualne. Czytałem wyniki badań dotyczących wywiadów z prostytutkami. Ich dzisiejsi klienci to często mężczyźni, którzy próbują realizować wzorce z filmów pornograficznych, ale ich partnerka nie chce tego robić. Niektóre aspekty pornografii mogą mieć negatywne konsekwencje na trwałość związków, inne – mogą mieć jakieś pozytywne konsekwencje na samopoczucie ludzi, na ekspresję potrzeb seksualnych. To dosyć złożone procesy. Na pewno jednym z niebezpieczeństw jest fakt, że część młodych ludzi kształtujących swoje obyczaje masturbacyjne przy udziale pornografii doświadcza kłopotów z osiągnięciem orgazmu podczas seksu z partnerką lub partnerem. Współcześni 30-latkowie mają znacznie częściej problemy z erekcją niż dekadę lub dwie dekady temu. Prawdopodobnie w dużej części jest to efekt korzystania z pornografii. Jeżeli ktoś masturbuje się kilka razy dziennie, to najnormalniej w świecie może mieć kłopot z osiągnięciem kolejnego orgazmu. W pewnym momencie okazuje się też, że zwykły stosunek seksualny nie jest już tak atrakcyjny jak masturbacja i hiperrealistyczne doświadczenia wizualne, jakie oferuje porno. Na ekranie w ciągu 5 minut może znaleźć swój ideał wśród tysięcy kobiet, żadna z nich nie ma złego dnia, nie ma wymagań.

Jeszcze pokolenie temu, żeby znaleźć bodźce erotyczne, trzeba było włożyć jakiś wysiłek w budowanie relacji. Albo przynajmniej się ożenić.
A w mniejszej skali – zaczaić się w krzakach nad rzeką, aż mieszkanki okolicy przyjdą się wykąpać. Dzisiaj bodźce seksualne ma się w każdej kieszeni, w smartfonie. Jeśli część mężczyzn przestaje potrzebować partnerki, żeby zapewnić sobie satysfakcjonującą stymulację seksualną, to mamy rewolucję bez precedensu.

W Japonii jest już grupa młodych chłopców, którzy nie opuszczają swoich pokojów zajęci relacjami z komputerem. Jako terapeutki zatrudnia się młode dziewczyny, które śpią pod ich drzwiami i próbują ich stamtąd wyciągnąć. Raczej z kiepskim skutkiem.
Japonia, Francja – to kraje, w których zaczynamy dostrzegać wśród mężczyzn zjawisko niechęci do wchodzenia w stałe związki. U ssaków podczas kontaktów seksualnych wydziela się pewna ilość oksytocyny – hormonu odpowiedzialnego za przywiązanie. Są badania sugerujące, że w przypadku kobiet ilość tego hormonu może być mniejsza podczas współżycia z każdym kolejnym partnerem, więc teoretycznie siła przywiązania do kolejnych partnerów mogłaby spadać. Ale są też wyniki sprzeczne z tym odkryciem. Niewiele wiemy na temat tego, jak to działa w przypadku mężczyzn, a jeszcze mniej, jak w przypadku masturbacji. Zdecydowanie jest to ciekawy temat do badań na przyszłość.

A jest nadzieja dla uzależnionych od porno?
Ci ludzie często mają problem ze znalezieniem skutecznej terapii. Wpisanie kompulsywnych zachowań seksualnych na listę WHO sprawi, że osoby poszukujące pomocy będą miały większą szansę, by ją skutecznie otrzymać.

Na przykład u państwa?
W ramach badań, które prowadziliśmy, stworzyliśmy formułę takiej terapii. Jest bezpłatna. Biorąc w niej udział, można aktywnie przyczynić się do tego, aby za kilka lat inni uzależnieni na świecie mieli dostęp do skutecznej pomocy. Można się zgłosić do tego projektu poprzez stronę: rekrutacja.hiperseksualnosc.pl.

rozmawiała Krystyna Romanowska

***

Dr hab. Mateusz Gola, psycholog, neurokognitywista. Kierownik Pracowni Neuronauki Klinicznej w Instytucie Psychologii Polskiej Akademii Nauk oraz Research Scientist w Institute for Neural Computations, University of California San Diego. Pasjonat wiedzy o mózgu, autor ponad 50 publikacji naukowych. Na co dzień prowadzi badania nad uzależnieniami, w tym pionierskie badania nad nałogowymi zachowaniami seksualnymi.

Polityka 34.2017 (3124) z dnia 22.08.2017; Społeczeństwo; s. 29
Oryginalny tytuł tekstu: "Porno, pozwól żyć"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Jak rozpoznać depresję u dzieci?

Niedawno pisaliśmy o niewydolnym systemie pomocy dla najmłodszych, którzy coraz częściej zmagają się z problemami psychicznymi. Jak działać, gdy system nie działa? – pytamy Lucynę Kicińską z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, koordynatorkę telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111.

Joanna Cieśla
09.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną