Czy kampania H&M faktycznie była rasistowska?
Zdjęcie czarnoskórego chłopca ubranego w bluzę z napisem „Coolest monkey in the jungle” wywołało falę krytyki na całym świecie. Ale co właściwie nas oburza?
Kolekcja H&M
mat. pr.

Kolekcja H&M

Firma odzieżowa H&M opublikowała na stronie internetowej katalogowe zdjęcia dziecięcej kolekcji inspirowanej afrykańskimi zwierzętami. Na jednym z nich czarnoskóry chłopiec pozuje w zielonej bluzie z kapturem, na piersiach ma napis „Coolest monkey in the jungle”, najfajniejsza małpka w całej dżungli.

To dobre ćwiczenie do tego, by zastanowić się, czy to przejaw rasizmu czy może rasistowski kontekst nadaje dopiero krytyczna dyskusja.

Kontrowersyjna kampania H&M a wyniki finansowe

Potwierdza się branżowe porzekadło, że kryzysy w mediach społecznościowych wybuchają w weekendy. Tak było i tym razem, bo firma dopiero w poniedziałek zareagowała na weekendową falę krytyki.

Publicznie swoje oburzenie wyraziły czarnoskóre gwiazdy, idole młodzieży, tacy jak koszykarz NBA LeBron James, piłkarz Manchesteru United Romelu Lukaku, rapper Sean „Diddy” Combs czy kanadyjski piosenkarz Weeknd. Podobiznę tego ostatniego można było spotkać niedawno na każdym prawie rogu, w centrach handlowych i na drogach Kanady, był tu bowiem popularną i rozpoznawalną twarzą kampanii H&M. Teraz oświadczył, że czuje się „głęboko obrażony” i zrywa współpracę z firmą.

Co ciekawe, o kłopotach firmy w związku z reklamą piszą też portale finansowe, jak „Bloomberg” czy CNN Money. Szwedzka spółka (jej pełna nazwa to Hennes & Mauritz AB) zanotowała właśnie spadek sprzedaży kwartalnej, najpotężniejszy od dziesięciu lat. Miniony rok przyniósł firmie spadek wartości o ponad 30 proc. (i aż 55 proc. od marca 2015 roku). Ponad połowa analityków doradza klientom pozbycie się udziałów w firmie, a to najgorsze rekomendacje od 15 lat – podaje Bloomberg.

Jednocześnie H&M zaciska pasa, koryguje swoje plany rozwoju i zastanawia się nad zamknięciem poszczególnych sklepów. Afera z bluzą nie wywróci firmy, ale nie pomaga jej wizerunkowo.

To ciekawy przypadek także dla branży reklamowej, bo mamy tu wszystkie elementy sytuacji kryzysowej: niezliczone negatywne komentarze, falę krytyki od wpływowych celebrytów i ekspertów z branży, niemrawe, a przede wszystkim spóźnione przeprosiny.

Dopiero po czasie firma oświadczyła: „Szczerze przepraszamy za to, że zdjęciem bluzy z kapturem obraziliśmy ludzi. Przyjrzymy się naszym wewnętrznym procedurom, by nie dopuścić do podobnych sytuacji w przyszłości”.

Ale to gładkie słowa – rzeczniczka firmy mówi o zdjęciu bluzy. Tylko że to nie bluza, lecz kontekst jest obraźliwy.

Dlaczego kampania H&M jest rasistowska?

Pojawiają się też głosy, że fotografia nie powinna budzić kontrowersji, bo mowa tu o małpich figlach, które uwielbiają mali chłopcy niezależnie od koloru skóry i miejsca, w którym się wychowują. A bluza to tylko bluza – nie zdjęcie jest rasistowskie, lecz komentarze tych, którzy dopatrują się w niej rasizmu. To tłumaczenie, które otwiera drogę już nie zawoalowanemu, lecz jawnemu rasizmowi. W Polsce to niebezpieczna retoryka.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj