Czarna Środa wzbudziła żar i frekwencję niewidzianą od protestów w sprawie sądów
„Ciągle mamy siłę, ciągle mamy cierpliwość i nigdy się nie poddamy” – deklarowała na demonstracji prof. Małgorzata Fuszara.
Czarna Środa
Franciszek Mazur/Agencja Gazeta

Czarna Środa

W Warszawie około trzy tysiące osób, a w innych miastach Polski po kilkaset i więcej zebrało się przed biurami poselskimi partii obecnych w parlamencie, aby zaprotestować przeciwko odrzuceniu obywatelskiego projektu „Ratujmy Kobiety 2017” w pierwszym czytaniu i otwarciu drzwi do zaostrzenia obowiązującego zakazu aborcji w związku z przekazaniem projektu „Stop aborcji” do komisji.

Demonstracje pod hasłem „Déjà vu” organizował Ogólnopolski Strajk Kobiet. Warszawska manifestacja zaczęła się na ulicy Wiejskiej – w sąsiedztwie Sejmu, ale tym razem nieco dalej, bo przed biurem Platformy Obywatelskiej. Tam organizatorki z Warszawskiego Strajku Kobiet otworzyły spotkanie, napominając: „Przyszłyśmy tutaj dzisiaj, żeby pozdrowić wszystkie zdrajczynie i zdrajców kobiet. Bez względu na przynależność partyjną, bo prawa człowieka nie mają logo i barw. A na pewno nie mają nic wspólnego z logo Platformy Obywatelskiej. Posłowie i posłanki, chociaż wykrzykujecie na protestach obywatelskich hasło Wolność, Równość, Demokracja, to macie je za nic”.

Następnie odczytano tak zwaną listę hańby, czyli nazwiska posłów, którzy głosowali za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu (trzy osoby z PO, a także członkowie klubu PSL) lub wyciągnęli karty do głosowania. „Oddaj mandat, przeproś Polki” – skandowały demonstrantki po każdym nazwisku, co robiło piorunujące wrażenie. Jak komentuje Katarzyna Kądziela, liderka Inicjatywy Feministycznej: „Politycy unikali tego tematu tak długo, jak tylko się dało, kryjąc się za szyldami partyjnymi. Dzisiaj zaczęli rozumieć, że odpowiadają przed kobietami własnym nazwiskiem”.

PiS będzie miał krew na rękach?

Działaczki Strajku Kobiet postawiły na dynamiczną, nie wiecową formułę, która świetnie się sprawdziła przy minusowej temperaturze. Niemniej nie mogło się obyć bez co najmniej kilku opowieści o Polkach: ciężarnej mieszkance małego miasta, która musi trzyletniej córeczce wyjaśnić swój smutek i traumę po zdiagnozowaniu nieprawidłowości płodu w kolejnej ciąży, młodej kobiety w Polsce, która buntuje się, że jest dla rządzących tylko maszyną do rodzenia, czy o Polsce ogarniętej klerykalizmem. „PiS-ie, będziesz miał krew na rękach” – dramatycznie ostrzegała aktywistka Warszawskiego Strajku i Kongresu Świeckości Bożena Przyłuska przed przyjęciem projektu złożonego przez komitet „Stop aborcji”.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj