Każde małżeństwo, także jednopłciowe, musi być respektowane w UE
Trybunał Sprawiedliwości UE uznał, że pojawiające w unijnej dyrektywie dotyczącej swobody przepływu osób pojęcie „współmałżonek” obejmuje także małżonka tej samej płci.
Rodziny stają się coraz bardziej różnorodne i wymykają się tradycyjnym, konserwatywnym wzorcom.
Soroush Karimi/Unsplash

Rodziny stają się coraz bardziej różnorodne i wymykają się tradycyjnym, konserwatywnym wzorcom.

Obywatele UE korzystają ze swobody przemieszczania się i mają prawo osiedlać się w innych państwach unijnych. Ten przywilej rozciąga się także na ich rodziny. Ale spośród 28 państw członkowskich tylko 13 dopuszcza w swoim prawie wewnętrznym zawieranie związków pomiędzy osobami tej samej płci. Czy małżeństwo przestaje być ważne z chwilą przekroczenia granicy i czy małżonkowie stają się wtedy w oczach prawa dwojgiem obcych sobie ludzi?

To się zmienia. Pojęcie „współmałżonka” w rozumieniu przepisów prawa UE dotyczących swobody przemieszczania się obywateli Unii i członków ich rodzin obejmuje współmałżonków tej samej płci – uznał Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu. Czuwa on nad poszanowaniem zobowiązań traktatowych przez państwa członkowskie oraz służy w interpretacji unijnych przepisów na potrzeby sądów krajowych, tak jak w tym przypadku. Orzeczenie Trybunału to przełom, który oznacza, że małżeństwa jednopłciowe zawarte za granicą muszą być uznawane przez wszystkie państwa członkowskie UE. Czyli także przez Polskę lub Rumunię, które nie zezwalają na zawieranie takich związków w ramach wewnętrznych porządków prawnych.

Czytaj także: Małżeństwa homoseksualne na świecie. Lista krajów, w których są legalne

W praktyce do tej pory wyglądało to tak: jeżeli Polak ożenił się z Brazylijką, Unia Europejska rozpinała nad nią ochronny parasol, dając prawo pobytu stałego w ramach Unii. To rozsądne rozwiązanie, pozwalające na łączenie rodzin i ułatwiające codzienne funkcjonowanie wielu parom. Ale procedura była automatyczna tylko w przypadku małżeństw różnopłciowych. Teraz orzeczenie TSUE nie pozostawia wątpliwości: osobą, której należy się taka ochrona, jest także współmałżonek tej samej płci. Orzeczenie kończy sześcioletnią batalię prawną. Zostało wydane niejednogłośnie, co pokazuje, jak skomplikowana jest to materia. Warto prześledzić tę zawiłą historię od początku – i bez emocji.

Zaczęło się od sprawy Comana

Orzeczenie przejdzie do historii jako „sprawa Comana”. Adrian Coman jest obywatelem Rumunii i USA. W 2002 r. związał się z Clairbournem Hamilotnem, Amerykaninem. W 2010 r. wzięli ślub w Brukseli, a dwa lata później postanowili przenieść się do Bukaresztu. Zaczęli od umiejscowienia belgijskiego aktu małżeństwa – ale urzędnicy w rumuńskim konsulacie nie uznali dokumentu. Coman i Hamilotn powoływali się na unijną dyrektywę 2004/38/WE w sprawie prawa obywateli Unii i członków ich rodzin do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich – ale na próżno. Rumuńskie władze odmówiły przyznania Hamiltonowi prawa pobytu stałego, ponieważ jako mężczyzna na gruncie prawa obowiązującego w Rumunii nie mógł on być uznany za współmałżonka innego mężczyzny. Ich zdaniem przepisy o łączeniu rodzin nie mają tu zastosowania i małżonkowi Comana prawo do osiedlenia się w Rumunii nie przysługuje.

Czytaj także: Związki partnerskie w Polsce?

Coman i Hamilton poszli do sądu w Bukareszcie. Podnosili, że decyzja jest niezgodna nie tylko z dyrektywą, ale i z rumuńską konstytucją, która „chroni prawo do życia intymnego, rodzinnego i prywatnego” oraz „stoi na straży zasady równości”. Ale już rumuński kodeks cywilny w art. 277. mówi wprost, że „zakazane jest zawieranie małżeństw przez osoby tej samej płci” oraz „małżeństwa pomiędzy osobami tej samej płci zawarte za granicą zarówno przez obywateli rumuńskich, jak i przez obywateli innych państw nie podlegają uznaniu w Rumunii”. Rumunia jest jednym z sześciu krajów UE – obok Polski, Litwy, Łotwy, Słowacji i Bułgarii – które nie uznają związków pomiędzy osobami tej samej płci. Wcześniejsze dwukrotne podejście parlamentu do zmiany tych przepisów spełzło na niczym, tolerancja społeczna dla takich związków jest niska.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj