Społeczeństwo

Łowcy bliskości

Nowe formy stalkingu

„Najczęściej ci, którzy nękają, powodowani są złością – także wtedy, gdy chcą odzyskać partnera. Poczucie odrzucenia stalkera jest związane z silnym gniewem, który co jakiś czas wybucha, zwłaszcza podlany alkoholem”. „Najczęściej ci, którzy nękają, powodowani są złością – także wtedy, gdy chcą odzyskać partnera. Poczucie odrzucenia stalkera jest związane z silnym gniewem, który co jakiś czas wybucha, zwłaszcza podlany alkoholem”. Marta Frej
Rozmowa z dr Dagmarą Woźniakowską-Fajst, kryminolożką i badaczką stalkingu, o nowych formach nękania i trudnościach w ich zwalczaniu.
Dagmara Woźniakowska-Fajstmateriały prasowe Dagmara Woźniakowska-Fajst
„Najczęstszym typem stalkera jest były partner”.Getty Images „Najczęstszym typem stalkera jest były partner”.

JOANNA CIEŚLA: – Cieszy się pani z zaostrzenia kar za stalking w znowelizowanym Kodeksie karnym?
DR DAGMARA WOŹNIAKOWSKA-FAJST: – Nie, ten krok nic dobrego nie przyniesie. Zmiana przepisów jest sensowna wtedy, kiedy wpływa na potencjalnych sprawców, zniechęca do popełniania przestępstw. Zaostrzanie kar tak nie działa, zwłaszcza że nawet teraz sędziowie i tak nie orzekają kar w najwyższym możliwym wymiarze. I moim zdaniem robią słusznie. Najsłabsze ogniwo w ściganiu stalkingu – jak zgłaszają organizacje pozarządowe, a także osoby pokrzywdzone – tkwi zupełnie gdzie indziej: policjanci niechętnie uznają pewne zachowania za stalking. I zniechęcają osoby pokrzywdzone do składania zawiadomień o popełnieniu przestępstwa.

Policja ignoruje nękanie?
Oczywiście nie zawsze, ale często. Na potrzeby mojej książki „Stalking i inne formy przemocy emocjonalnej” przeanalizowałam akta 281 losowo wybranych spraw w całej Polsce, w których zapadły wyroki skazujące za uporczywe nękanie. I są wśród nich przykłady dobrych praktyk. Ale są też takie jak sprawa urzędniczki, którą nękał były chłopak. Dzwonił, wysyłał wiadomości, chodził za byłą partnerką. Policjanci przez dwa lata odpowiadali na jej prośby o interwencje: „Co my poradzimy, że on tak panią kocha?”. A natarczywość mężczyzny rosła. Wreszcie kobieta poszła po pomoc do swojego szefa, burmistrza, a ten wykonał jeden telefon do komendanta policji i od razu wszczęto postępowanie. Znikły wątpliwości, czy to stalking. Wątpliwości nie miał też sąd, żeby tego człowieka skazać. To pokazuje realny problem. Trzeba byłoby zbadać, skąd takie podejście policji i zainwestować w systemowe szkolenie, uwrażliwienie funkcjonariuszy, tak jak przez lata zmieniano ich postawy wobec przemocy domowej. To kolejny obszar, który wymaga pogłębionej edukacji, a nie podwyższania kar. Zwłaszcza że stalkerzy mają skłonność do rozkręcania się, ale aż 40 proc. z nich zaprzestaje nękania już w momencie, gdy zostanie wszczęte postępowanie.

Ale podobno niekiedy zawiadomienie policji skutkuje też eskalacją stalkingu?
Tak też bywa – i tu ujawnia się inna część problemu – nawet jeśli policja zawiadomienie przyjmie, organy ścigania niechętnie wydają decyzje o ochronie ofiary, choćby to było ewidentnie wskazane. Najczęściej ci, którzy nękają, powodowani są złością – także wtedy, gdy chcą odzyskać partnera. Poczucie odrzucenia stalkera jest związane z silnym gniewem, który co jakiś czas wybucha, zwłaszcza podlany alkoholem. Wtedy pojawiają się wyzwiska – najczęściej, jak to jest w zwyczaju w naszym kręgu kulturowym, odwołujące się do kobiecej seksualności: „Dziwko!”, „Pół miasta cię miało” itd. Kobiety – bo to one częściej są ofiarami stalkingu – zgłaszają te sprawy, bo się boją.

Z zebranych przez panią statystyk wynika, że od 2011 r., kiedy stalking stał się karalny, do więzienia trafiło 600 osób. Wszystkich skazań było 5,6 tys. Tymczasem nękanie dotknęło ok. 10 proc. dorosłych Polek i Polaków. To by znaczyło, że liczbę ofiar trzeba szacować na prawie 2 mln.
Tak. Ale ludzie doświadczają tego w skali całego życia – u części naszych badanych zapewne było to przed 2011 r., gdy stalking jeszcze nie był uznawany za przestępstwo. Na pewno jednak jest to jeden z tych rodzajów przemocy, gdzie ciemna liczba jest bardzo duża. Również dlatego, że sprawcy często wykorzystują np. intymne zdjęcia, które partnerki wysyłały im w trakcie trwania związku. Stalker straszy ich upublicznieniem. Gdy sprawa sądowa rusza, te zdjęcia zostają dołączone do akt, i tak więc oglądają je obcy ludzie. Dla ofiary to kolejna trudność, musi przełamać barierę wstydu, być bardzo udręczona i zdeterminowana.

Jaki jest najczęstszy scenariusz stalkingu?
Jest związek, w którym się nie układa. Zwykle dlatego, że ze strony jednego z partnerów nie ma zaufania, jest duża kontrola, wybuchy złości. Wielu stalkerów ma problem z prawidłowym przywiązaniem, czują się w związku zagrożeni i sami go sabotują – właśnie dlatego, że nie mogą uwierzyć, że ktoś może ich kochać.

Częstsze są więc sytuacje, w których stalker i jego ofiara się znają niż obsesyjne fascynacje na odległość?
Zdecydowanie tak. Bywa, że ktoś popada w obsesję na punkcie nieznajomej osoby, jak to pokazuje się w filmach. Ale zwykle jest to albo osoba publiczna, albo pracująca w zawodzie, w którym spotyka się wielu ludzi. Lekarze, nauczycielki, księża, psychoterapeuci to grupy szczególnego narażenia na stalking. Ale wróćmy do standardowej sytuacji – kobieta mówi, że zrywa związek, mężczyzna nie może się z tym pogodzić. Towarzyszy temu bardzo silne pobudzenie emocjonalne – faluje poczucie odrzucenia, skrzywdzenia, miłość, złość. Wysyła wiadomości z niewinnymi zaczepkami „Co tam u Krzysia?”, z linkiem do wspólnej ulubionej piosenki, na zmianę ze wspomnianymi obelgami. Jak mówiłam, jeśli ofiara jest poważnie potraktowana przez policję, stalker często odpuszcza. Bywa tak, że sprawa w sądzie się toczy, a on już milczy. Bywa też tak, że emocje stalkera same z czasem wygasają. Z mojego rozpoznania wynika, że nękanie trwa najczęściej około pół roku – do roku.

Jakie niesie skutki psychologiczne?
Ofiara żyje w ciągłym lęku i niepokoju. Staje się więźniem codzienności, gdy ma poczucie, że cały czas jest obserwowana. Nigdy nie wiadomo, czy stalker poprzestanie na słowach, czy będzie szkalować ofiarę w jej otoczeniu, czy zaatakuje fizycznie. W jednym z badanych przeze mnie przypadków sprawca dzwonił do ofiary kilkaset razy dziennie. Bywa to na tyle trudne, że doprowadza do prób samobójczych. W analizowanym przeze mnie materiale było tak aż 14 razy. Najlepiej jeśli osoba nękana nie reaguje na zaczepki, bo wtedy nie dostarcza stalkerowi paliwa.

Reakcja „Nie pisz do mnie więcej” też jest zła?
Nie, to akurat bardzo dobra reakcja. Wskazane jest wręcz wysłanie takiej wiadomości listem poleconym, jest to też przydatne dowodowo. Ale na tym komunikacie należy poprzestać. Bywa to jednak niemożliwe, gdy para ma wspólnych znajomych, czy wspólne dziecko, albo gdy razem pracuje. Są też stalkerzy, którzy uruchamiają się skokami. Jedną z moich byłych studentek dawny kolega nękał co kilka lat przez kilka tygodni, potem znikał, potem znów się ujawniał. Policja konsekwentnie to ignorowała.

Jak wielu stalkerów posuwa się do fizycznego ataku na swoje ofiary?
W badanych przeze mnie sprawach tak było w co czwartym przypadku. Atakowali najczęściej byli partnerzy, którzy już w trakcie związku byli agresywni, stalking często jest dalszym ciągiem przemocy domowej. Czasem te ataki to popchnięcia czy zastępowanie drogi, ale bywa, że ofiara jest bita kablem, kopana albo wręcz sprawca próbuje ją zabić. Jeden ze stalkerów podpalił dom, w którym mieszkała była żona, syn i matka żony. Był chemikiem, dyrektorem dużego przedsiębiorstwa chemicznego. Miał romanse, żona zażądała rozwodu, on jej zostawił dom, ale nie mógł przeboleć straty. Nakręcał się w złości, kłócił o pieniądze, dzwonił, pisał obraźliwe graffiti, aż któregoś dnia przez okno wrzucił butelkę łatwopalnej substancji.

Czy przez to, że komunikacja w ogóle stała się łatwiejsza, komunikacja nękająca, patologiczna, też się stała częstsza?
Oczywiście, znacznie łatwiej jest wysyłać złośliwe wiadomości, niż jechać do innego miasta i stać u kogoś przed domem. Są desperaci, którzy się na to decydują, ale siła tych emocji musi być naprawdę duża. Podobnie tzw. alkowiadomości – ktoś się wieczorem upije i zaczyna stukać w telefon. Gdyby musiał pójść do automatu, znaleźć żetony, odstać w kolejce, to zdążyłby wytrzeźwieć. Związany z upowszechnieniem komunikatorów i esemesów wzrost częstości stalkingu ujawnił się mniej więcej 10 lat temu. Dziś właśnie telefon i media społecznościowe to podstawowe narzędzia nękania. Jeszcze w latach 90. stalkerzy często wysyłali listy papierowe. W moich ostatnich badaniach czasem robili to 50-latkowie, a poza nimi jeden młody człowiek, który zapisywał ręcznie całe zeszyty i wysyłał je dziewczynie.

Kolejna ważna zmiana technologiczna związana jest z tzw. internetem rzeczy. Chodzi o urządzenia i sprzęty AGD uruchamiane za pośrednictwem aplikacji internetowych i przechowujące różne informacje o zwyczajach, o funkcjonowaniu domu. Zdalnie nastawia się lodówkę, systemy alarmowe, ogrzewanie, nieświadomie zostawiając mnóstwo informacji w sieci. Kryminolog Kacper Gradoń mówił o podłączonych pod aplikację szczoteczkach monitorujących czas mycia zębów, za pośrednictwem których można uzyskać wiadomości o tym, o której użytkownik wstaje, o której idzie spać, jaki ma rytm dnia, nie mówiąc o lokalizacji. Osobnym ułatwieniem jest świadome, szokująco niefrasobliwe upublicznianie wszelakich informacji na swój temat na Facebooku.

…trasy porannych przebieżek udostępniane przez Endomodo.
To idzie dużo dalej. Mój znajomy kurator z Facebooka czerpał wiedzę o życiu podopiecznych, np. o zażywaniu narkotyków czy miejscu aktualnego zamieszkania, którego nie znał nawet sąd. Wciąż zdumiewająca jest też beztroska celebrytów. Prowadzę na uczelni m.in. zajęcia z przemocy emocjonalnej. Niejednokrotnie prosiłam studentów, żeby spróbowali się wcielić w rolę stalkera i zebrać informacje do „portfolio” znanej osoby. Każdy świetnie sobie radził z odnalezieniem imion dzieci, informacji, do jakiej chodzą szkoły, jakim samochodem ta osoba jeździ.

Dlaczego kobiety są rzadziej sprawczyniami nękania?
Bo najczęstszym typem stalkera jest były partner, a większość rozstań w Polsce jest inicjowanych przez kobiety. Kobiet wśród wszystkich stalkerów jest tylko 13 proc. i ich sposób działania jest zupełnie inny niż mężczyzn. Po pierwsze dlatego, że jeśli już zdarza się, że to on odchodzi, kobiety znajdują w społeczeństwie więcej zrozumienia dla tego, żeby się wypłakać i wykrzyczeć, ich złość uchodzi zdrowszym kanałem. Jeśli już jednak kogoś nękają, to są to nowe partnerki. Ale częstszymi ofiarami stalkerek padają sąsiadki albo dalsza rodzina, np. w związku z konfliktami na tle majątkowym. Albo taka historia z badanych przeze mnie akt: 30-letnia pacjentka psychiatryczna uczyniła obiektem swojej admiracji 50-letnią lekarkę psychiatrę. Wyznawała jej miłość („jak do matki”), śledziła ją, wystawała w miejscu pracy, domagała się spotkań. Kobietom zdarza się też stalkować celebrytów, jednak w takich sytuacjach stalkerki na ogół nie chcą seksu, raczej przyjaźni, bliskości. Piszą listy, wysyłają prezenty, ale bardzo rzadko atakują.

Pisze pani, że stalkujący mężczyzna jest częściej nie tylko samotny, młody, lecz także niezbyt dobrze wykształcony. Jak to interpretować?
Młodych jest większość sprawców przestępstw. Jeśli natomiast chodzi o wykształcenie i status społeczny – stalking często zdarza się w układach, w których on jest bezrobotny, ona pracuje. W mniejszych społecznościach, gdzie wypada mieć partnera, kobiety często biorą tego, kto jest, ale z czasem zaczynają się pytać: w imię czego? Albo wyjeżdżają. To też kwestia sposobów komunikacji. Lekarz albo menedżer, nawet jeśli jest rozżalony i zły, rzadziej będzie pisał do byłej żony, że ona się puszcza, ma subtelniejsze formy wyrażania frustracji. Mężczyźni o wyższym statusie mogą wreszcie mieć więcej możliwości, żeby sobie znaleźć nową partnerkę. Bo bardzo często stalking kończy się, gdy prześladowca wchodzi w nowy związek. Na ogół znów jest niezdrowy czy wręcz patologiczny, ale odciąga emocjonalnie od tamtej sytuacji.

Jak zapobiegać stalkingowi?
Potrzebna jest edukacja całego pokolenia chłopców i dziewcząt. Żeby one wprost przekazywały komunikaty: „Nie chcę się z tobą umawiać, nic z tego nie będzie”. I żeby oni rozumieli, że „nie” znaczy „nie”, a nie „być może”. Że nawet jeśli to „nie” jest gierką dziewczyny, jak zwykło się uznawać, to niech ona ponosi konsekwencje tej gierki; jeśli zechce, to w dzisiejszych czasach zawsze sama może do chłopaka przyjść. Jest to trudne tym bardziej, że popkultura wciąż karmi nas historyjkami o tym, jak zdeterminowany mężczyzna swoimi zabiegami zdobywa niechętną początkowo kobietę. Takie filmy jak „Krótki film o miłości” czy „Niemoralna propozycja” można wręcz uznać za gloryfikację stalkingu i pochwałę jego skuteczności.

Przez ich pryzmat na takie sprawy najwidoczniej patrzy też policja.
Dlatego jeśli chcemy ograniczać liczbę ofiar stalkingu, na zmianie tych postaw trzeba się skupić, a nie na zaostrzaniu kar. Ono nic w życiu ofiar nie zmieni, to klasyczny przejaw populizmu penalnego. Należałoby też skoncentrować się na terapii sprawców, nakazywać leczenie, tak jak nakazuje się je przestępcom z uzależnieniem od alkoholu. System ochrony zdrowia psychicznego w Polsce wygląda jednak tak, jak wygląda – z tej perspektywy jakakolwiek profilaktyka stalkingu też staje się wielkim wyzwaniem. A wiele przypadków nękania bierze się stąd, że ludzie nie radzą sobie z emocjami. Wystarczyłoby czasami kilka spotkań z terapeutą, który pomógłby im pogodzić się z rozstaniem, by historia potoczyła się zupełnie inaczej.

ROZMAWIAŁA JOANNA CIEŚLA

***

Stalking i stalkerzy

Stalking – uporczywe zachowanie (lub zachowania), które w sposób nieuzasadniony narusza granice prywatności i zagraża dobrom osobistym jakiejś osoby. Jego skutkiem jest wywołanie u nękanej osoby niepokoju i lęku. Dziś tzw. uporczywe nękanie zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat trzech. Znowelizowany niedawno Kodeks karny przewiduje karę od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.

Odrzucony nęka byłą/-ego partnerkę/-a; dąży do odtworzenia związku lub szuka odwetu za zakończenie relacji, choć najczęściej oba motywy się łączą. Próbuje zastąpić utraconą relację nowym pozornym rodzajem bliskości – poprzez nękanie. Najczęstszy typ stalkera (ok. połowy wszystkich przypadków) i jeden z najbardziej niebezpiecznych.

Zagrożony nęka obecną/-ego partnerkę/-a w poczuciu zagrożenia rozstaniem lub zdradą. Dąży do utrzymania związku, kontrolowania partnerki/-a, stale przypomina o swojej obecności, szuka dowodów zdrady.

Poszukiwacz bliskości nęka obcą osobę publiczną lub przypadkowo poznaną, w poczuciu samotności i nadziei na głęboką relację opartą na miłości lub przyjaźni.

Nieudolny admirator nęka osobę zupełnie obcą lub pobieżnie znajomą, najczęściej w nadziei na seks. Próbuje się zbliżyć w sposób grubiański i namolny, nie odczytuje sygnałów o braku zainteresowania.

Urażony nęka osobę, która czymś go dotknęła – może to być skonfliktowany sąsiad lub np. pracodawca, który go zwolnił. Dąży do zemsty i poczucia kontroli. Drugi pod względem częstości typ stalkerów (ok. jednej czwartej wszystkich).

Drapieżca śledzi zwykle kobietę albo dziecko, do których czuje dewiacyjny, sadystyczny pociąg seksualny. Zbiera informacje, przygotowując się do ataku, czerpie przyjemność z obserwowania ofiary ze świadomością, że zna jej los, podczas gdy ona nie jest w stanie mu zapobiec. Najbardziej niebezpieczny typ stalkera.

Za: „Stalking i inne formy przemocy emocjonalnej” Dagmara Woźniakowska-Fajst

Polityka 34.2019 (3224) z dnia 20.08.2019; Społeczeństwo; s. 33
Oryginalny tytuł tekstu: "Łowcy bliskości"
Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Na północ od Madrytu – kastylijskim szlakiem zamków i wina

Niecałe trzy godziny lotu do hiszpańskiej stolicy i krótka jazda samochodem przenoszą nas w samo serce Krainy Zamków. Teraz jest najlepszy moment, bo tłumy turystów zniknęły, a winiarze z La Rioja czekają z poczęstunkiem.

Paweł Moskalewicz
25.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną