Społeczeństwo

Co może myśleć taki baran?

Tygodnik „New Scientist” zapytał najwybitniejszych naukowców świata, jak przyszłe odkrycia zmienią nasze codzienne życie. Odpowiedzi pokazują, że niestety lekko nie będzie. Żarty się skończyły, a najbardziej wstrząsająca jest informacja, że w ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat poznamy myśli zwierząt.

Dowiemy się, co myśli koń, baran czy hipopotam. Osobiście obawiam się, że już dzisiaj wiem, co myśli o mnie mój pies, choć cały czas mam nadzieję, że może się mylę.

Zdaniem kanadyjskiego uczonego Daniela Pauly ma powstać urządzenie pozwalające na wykrywanie, wzmacnianie i przekazywanie emocji oraz „myśli” zwierząt w takiej formie, by wywoływały podobne emocje i myśli w ludzkim umyśle. To zła wiadomość. Dobrze wiemy, jak dramatycznie potrafi skończyć się przekazywanie nam emocji i „myśli” przez naszych najbliższych (do ich wzmocnienia nie potrzeba zresztą żadnego urządzenia, wystarczy podniesiony głos). Wszystko dlatego, że przekaz ten (mocny akustycznie, choć często słaby merytorycznie) zwykle odbywa się bez naszej zgody i akceptacji. Całkiem słusznie sądzimy bowiem, że współżycie z najbliższymi odbywa się o wiele lepiej, gdy nie wiemy, jakie emocje i „myśli” na nasz temat posiadają. Wolimy to raczej sami sobie wyobrazić, bo to znacznie sympatyczniejsze i mniej konfliktowe.

Życie pokazuje, że skierowanego do nas przekazu emocji i „myśli” naszych najbliższych nie da się wyłączyć. Jeśli tak samo będzie z przekazem odzwierzęcym, trzeba się będzie niestety z tym przekazem liczyć. Dzięki wspomnianemu urządzeniu z pewnością poznamy zwierzęcy punkt widzenia na wiele istotnych spraw, takich jak prawa człowieka, seks czy skuteczne metody walki politycznej. Nie wiem, czy dzięki temu człowiek posunie się naprzód, ale wiem, że coś się skończy (chociaż nie mam pojęcia, co się zacznie).

Jedyna szansa świata ludzkiego w tym, że to straszne urządzenie da się w stosownym momencie zatrzymać przez wyciągnięcie wtyczki z kontaktu. No, chyba że będzie ono działało jak automat telefoniczny, za pomocą którego przed drugą turą wyborów kandydat Kazimierz Marcinkiewicz budził warszawiaków o 2 w nocy po to, żeby poinformować ich o „myślach” i emocjach na temat swojej prezydentury. Jak wiadomo, automat ten dało się skutecznie wyłączyć dopiero po pójściu do urn wyborczych. 
 
 
Poprzednie odcinki
 

Polityka 48.2006 (2582) z dnia 02.12.2006; Fusy plusy i minusy; s. 108
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Świat

Dyplomaci jak hostessy – tak działa polskie MSZ

PiS w zasadzie nie prowadzi polityki zagranicznej. Nie potrzebuje więc doświadczonych ambasadorów. Chyba że do roli hostess.

Grzegorz Rzeczkowski
09.10.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną