Społeczeństwo

Na jakie dzieci ministrowi Czarnkowi nie wolno patrzeć?

Przemysław Czarnek Przemysław Czarnek Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Żeby nie psuć zaplanowanej gali z udziałem ministra, dyrektorka szkoły specjalnej nie chciała, by wzięły w niej udział jej wychowankowie.

Kiedyś starano się, by w czasie wizyt polityków trawa wyglądała bardziej zielono niż w rzeczywistości, a dziś problemem estetycznym stały się dzieci z niepełnosprawnościami.

„Nie ma sensu, żeby takie dzieciątko było”

Z okazji 60-lecia kształcenia specjalistycznego zorganizowano jubileuszową galę. By, nomen omen, świętować długą tradycję funkcjonowania dwóch szkół, których zadaniem jest włączanie do systemu edukacji wszystkich dzieci i uwzględnienie ich różnorodnych potrzeb. W Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczym oraz Ośrodku Rewalidacyjnym uczą się m.in. dzieci z porażeniem mózgowym.

Na środowej gali miał się pojawić Przemysław Czarnek. Dyrektorka szkoły zarządziła, że w uroczystości weźmie udział tylko część uczniów, i poprosiła rodziców, by zabrali swoje dzieci wcześniej niż zwykle – ustaliła dziennikarka TOK FM Anna Gmiterek-Zabłocka.

Dla rodziców sprawa jest jasna: „Szkoła specjalna nie powinna pokazywać, że są dzieci lepsze i gorsze. A tak to wygląda”. Dyrektorka tłumaczyła się zaś pandemią: „Ze względów pandemicznych musimy dokonać pewnej klasyfikacji – rodzic z dzieckiem ma prawo być na korytarzu. Tylko jak dziecko jest leżące, z porażeniem czterokończynowym, które nic nie rozumie, nie słyszy, to wiadomo, że nie ma sensu, żeby takie dzieciątko było”.

Minister Czarnek, który ostatecznie przyjechał do Łukowa i fotografował się z dziećmi, uznał, że płynące zewsząd oburzenie na decyzję dyrektorki to – a jakże – „sztucznie wywołana awantura przez media związane z »Gazetą Wyborczą«”. Dorzucił jeszcze, że „to nie pierwsza już sytuacja, w której kosztem dzieci z niepełnosprawnościami próbuje się rozpętać awanturę polityczną”. Miał pewnie na myśli strajk rodziców dzieci z niepełnosprawnościami w Sejmie (wiosna 2018 r.). Ciekawe, czy pamięta, kto nie pozwolił im wychodzić na świeże powietrze, otwierać okien, utrudniał dostęp do toalet i łazienek?

Kto poniesie odpowiedzialność

Nie wiadomo, czy prośba o segregację uczniów – bo skończyła się cierpliwość na eufemizmy – przyszła z ministerstwa, czy dyrektorka wpadła na ten pomysł sama. Senator Krzysztof Brejza już zapowiedział złożenie interpelacji w sprawie kontroli przez kuratorium w Lublinie. Pyta w niej m.in. o to, czy „komfort estetyczny gali może mieć wpływ na poczucie własności, godności, przydatności społecznej zarówno dzieci niepełnosprawnych, jak i ich rodziców?”.

Bo to im w oczy będzie musiała wkrótce spojrzeć dyrektorka szkoły. Że cały rząd zachowuje się, jakby co prawda był przeciwko aborcji, ale jednocześnie uważał, że lepiej, kiedy dzieci z niepełnosprawnościami nie obnoszą się za bardzo ze swoim istnieniem, wiadomo było od dawna, ale postawa dyrektorki szkoły, próbującej się jakoś dopasować do tej dziwnej wizji, budzi szczere wątpliwości co do jej kwalifikacji zawodowych.

Szkoły specjalne czeka reforma

Trudno też nie oceniać tego, co stało się w Łukowie, w kontekście zapowiadanej przez MEiN reformy. Resort szykuje zmiany w szkolnictwie specjalnym, co ogłosił kilka tygodni temu – chce, żeby jak najwięcej dzieci ze szczególnymi potrzebami i niepełnosprawnościami uczyło się w szkołach ogólnodostępnych zamiast specjalnych. Ponieważ już same zapowiedzi zmian wywołały niepokój nauczycieli i rodziców, minister zaczął zapewniać, że docenia pracę szkół specjalnych i nie zamierza ich likwidować.

Za tymi deklaracjami idą gospodarskie wizyty. Łuków nie był pierwszy. 20 maja Przemysław Czarnek odwiedził Zespół Szkół Specjalnych w Warce i wziął udział w uroczystości zorganizowanej z okazji rocznicy urodzin patronki Marii Konopnickiej. Wydarzenie relacjonowano na oficjalnej stronie resortu w mediach społecznościowych. Przy czym na zdjęciach widać tylko szóstkę odświętnie ubranych dzieci, które w sali wypełnionej przez dorosłych występują przed samym nosem ministra. Co z resztą? Czy minister się z nimi spotkał?

Choć każdemu ministrowi edukacji należy się odpowiednie przyjęcie – to w końcu szef wszystkich dyrektorów – zdrowy rozsądek ustępuje miejsca bezmyślności. W wysprzątanych szkołach, gdzie za dekorację robi tylko garstka uczniów, odbywają się spotkania przeznaczone w najmniejszym stopniu dla społeczności. No ale trawa jest zielona, a dzieci uśmiechają się na zdjęciach równo. O pozory przecież chodzi.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ludzie i style

Wszechobecny Krzysztof Stanowski. Jak wyjaśnić ten fenomen?

Wyrósł najwyraźniej na pierwszego dziennikarza w Polsce, którego koniecznie trzeba przekonać do swoich racji. Bo można się ze Stanowskim nie zgadzać, ale „trzeba go szanować”.

Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
13.06.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną