Zagraniczne adopcje

Dziecko z dalekiego kraju
Wbrew kampanii reklamowej, jaką pisma kolorowe robią adopcjom dzieci z Afryki, Azji czy Ameryki Południowej, jest to decyzja trudna. I nie zawsze słuszna.

Joanna – dla adopcyjnej córki Asiamama – właściwie nie miała wyjścia. Była druga połowa lat 90. W szpitalu w Kamerunie, w którym pracowała jako wolontariuszka, umierał ciemnoskóry mężczyzna. Zabrać jego córkę – to było życzenie przedśmiertne. Joanna z mężem nie mieli własnych dzieci, z wyboru. Pojechali jednak do dżungli, odnaleźli niemówiącą w żadnym znanym im języku 6-letnią dziewczynkę. Tylko jedna osoba, Polak, misjonarz, uważał wtedy, że zabierać to dziecko ze sobą jest złym pomysłem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną