Proces z sądem i stronami
Zaproponowane przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Karnego zmiany w procedurze nie są rewolucją, lecz sięgnięciem po rozwiązania sprawdzone. I dobrze.

Oto mamy pierwszy projekt zmian w prawie, ogłoszony przez nowego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina. Prócz wprowadzenia technicznych w praktyce rozwiązań przyspieszających postępowanie karne (choćby ograniczenia ilości papierów, z którym musi zapoznać się sąd), kluczowym punktem nowelizacji ma być powrót do zasady kontradyktoryjności procesu. Dziś sąd pełni nadzwyczaj aktywną rolę: w praktyce wykonuje zadania oskarżyciela, obrońcy i sądu właśnie. Próbuje udowodnić winę oskarżonego w oparciu o dowody przedstawione przez prokuraturę, ale i samemu ustala okoliczności sprawy. A równocześnie dba o poszanowanie praw oskarżonego. W końcu zaś musi wydać wyrok.

Zapowiadane zmiany mają prowadzić do tego, by zadaniem sądu stało się wydanie sprawiedliwego rozstrzygnięcia w oparciu o analizę argumentów przedstawionych mu przez oskarżenie i obronę. Sąd ma być wyłącznie sądem.

Kilka lat temu zasadę kontradyktoryjności wprowadzono w postępowaniu cywilnym. Strony mają same przedstawić swoje faktyczne i prawne racje, a sąd nie ma obowiązku im w tym pomagać. Problem w tym, że w procesach cywilnych siła stron jest często nieporównywalna (choćby z racji różnic majątkowych, kiedy, przykładowo, spór toczy się między pojedynczym klientem a wielkim koncernem). Nie wszyscy uczestnicy procesu sięgają też (bo i nie wszystkich stać) po pomoc prawników. Nadto materia niektórych spraw cywilnych bywa dużo bardziej skomplikowana niż wielu karnych. Dlatego sporo racji mieli ci, którzy przekonywali, że orzekający w procesie cywilnym sędzia nie powinien być formalistycznym i bezdusznym funkcjonariuszem wymiaru sprawiedliwości, lecz instancją przyjazną stronom. Kiedy, na przykład, zauważy, że jedna ze stron nie ma pojęcia o swoich prawach bądź nie potrafi wykorzystać przysługujących jej środków dowodowych, to powinien jej to podpowiedzieć i umożliwić. Właśnie w imię szacunku dla poczucia społecznej sprawiedliwości.

W procesie karnym praktyka wygląda inaczej. Jedna ze stron, czyli prokurator, zawsze jest prawnikiem. Strona druga, czyli oskarżony, zazwyczaj może liczyć na pomoc adwokata – czy to z wyboru, czy z urzędu. Także gwarancje praw oskarżonego są w procesie karnym silniejsze niż praw strony w postępowaniu cywilnym. A jeśli oskarżony będzie podczas swojej sprawy pasywny, to trudno – prawo do obrony nie oznacza przecież obowiązku obrony. Nie może również oznaczać bezpodstawnego przedłużania procesu.

Naturalnie, w rzeczywistości przebieg procesu w dużej mierze zależy od osobowości i charakteru sędziów. Jedni są z natury bardziej aktywni, inni mniej. Są tacy, którzy z wielką uwagą wysłuchują argumentów obrony, i tacy, którzy – może nawet podświadomie – wolą mowy prokuratora. Co jednak najważniejsze: nowa-stara filozofia procesu i rozwiązania, które ewentualnie za nią pójdą mogą nie tylko przyspieszyć jego przebieg, ale też wymusić większą aktywność na jego uczestnikach. Z korzyścią dla sprawiedliwości.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj