Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Kraj

Notatnik polityczny. Zradykalizowany PiS coraz mniej przypomina siebie, a coraz bardziej Solidarną Polskę

Jarosław Kaczyński i Joachim Brudziński w Sejmie Jarosław Kaczyński i Joachim Brudziński w Sejmie Adam Chełstowski / Forum
Prawo i Sprawiedliwość w sprawie europejskiego mechanizmu SAFE zachowuje się jak partia niszowa, a nie ugrupowanie myślące o powrocie do 35-procentowego poparcia.

Strategia prawą ręką za lewe ucho, jaką przyjął PiS wobec programu SAFE, może się za siedemnaście okrążeń okazać genialna. Ale na razie nic na to nie wskazuje. Jarosław Kaczyński wygląda jak zawodnik, który zaplątał się w dolne części własnej garderoby; trochę w tym skądinąd przypomina dawnego lidera Platformy Borysa Budkę i jego tańce wokół KPO w 2021 r.

Spór koalicji z prawicą (PiS, Konfederacją i Koroną) o SAFE jest jak na polskie warunki sporem poważnym, a może wręcz fundamentalnym. Bo program ten jest próbą odpowiedzi na wyzwanie, jakie Europie stawia z jednej strony Rosja, a z drugiej – tracące zainteresowanie tą częścią świata USA.

Dlaczego PiS zmienił zdanie?

Mechanizm SAFE był opisywany wiele razy, pokrótce więc przypomnijmy, że chodzi o gwarantowaną przez Komisję Europejską wieloletnią, niskooprocentowaną pożyczkę dla państw członkowskich na zakupy uzbrojenia i wydatki na obronę cywilną. Polska chce z niego niecałe 44 mld euro. Program jest dobrowolny (nie przystąpiły do niego np. Niemcy), nie zastępuje krajowych wydatków na armię, nie wymaga ratyfikacji przez państwa członkowskie; potrzebna jest jednak ustawa, która ureguluje kwestie techniczne (np. kto jest operatorem pożyczki). Rządzący podkreślają, że zdecydowana większość pieniędzy trafi do polskiego przemysłu (choć niektóre zakłady z siedzibą w Polsce mają zagranicznych właścicieli).

PiS początkowo był za programem SAFE. Mariusz Błaszczak pisał o „szansie na rozwój Sił Zbrojnych RP” oraz poganiał rząd, żeby nie spóźnił się z wnioskami. A potem Kaczyński zaczął wiosłować w przeciwną stronę i SAFE zrobił się dla PiS nie do przyjęcia.

Argumenty? Bo jest unijny, bo Komisja Europejska może go wykorzystać do szantażu państw członkowskich, bo skorzystają Niemcy, bo za mało przejrzysty (kontrakty z Koreą Płd. za rządów PiS były natomiast tak przejrzyste, że ho, ho), bo za szybkie tempo prac nad ustawą.

Stoi za tą zmianą podejścia PiS nieufność do Unii, chęć zrobienia na złość rządowi i próba rywalizacji z Konfederacją i Koroną. Makroprzyczyną jest radykalizacja partii Kaczyńskiego, która coraz mniej przypomina siebie sprzed lat 15 czy 20, a coraz bardziej Solidarną Polskę, LPR czy Samoobronę. To nie jest przypadek, że jedyny poseł PiS, który nie głosował przeciw ustawie (Paweł Jabłoński się wstrzymał), jest związany z Mateuszem Morawieckim, któremu skrajny kurs PiS się nie podoba.

Z debaty o SAFE PiS niepostrzeżenie zrobił spór o Unię. Ustawił się w jednym szeregu z Konfederacją i wzywającą do polexitu Koroną. Opowiedział się przeciw taniej pożyczce na uzbrojenie armii, choć bezpieczeństwo to był bodaj jedyny w ostatnich latach fragment naszego życia publicznego, w którym panowała zgoda wszystkich poważnych sił. PiS się z tego konsensusu wypisał, zachowując się jak partia niszowa, a nie ugrupowanie myślące o powrocie do 35-procentowych notowań. Swoją drogą i w temacie powagi – w dniu głosowaniu nad ustawą o SAFE politycy PiS byli bardziej zaaferowani kłótnią swoich posłów Ryszarda Terleckiego i Sebastiana Kalety niż jakimkolwiek innym tematem; tyle pysznych wpisów powstało w tej sprawie, że aż żal, że Kaczyński wkroczył i uciął tę interesującą dyskusję.

PiS ułatwił też Donaldowi Tuskowi mobilizowanie własnych wyborców, dając premierowi zestaw poręcznych argumentów (dbanie o interes amerykański, a nie polski, uderzenie w polskie bezpieczeństwo i polski przemysł, sojusz ze skrajną prawicą) na kilka następnych tygodni.

A przecież może jeszcze stać się tak, że Karol Nawrocki nie zawetuje ustawy o SAFE. Trwają rozmowy między rządem a prezydenckim Biurem Bezpieczeństwa Narodowego w tej sprawie, niewykluczone są poprawki na etapie prac senackich, decyzja prezydenta nie wydaje się przesądzona. Jeśli będzie podpis, to Nawrocki wyjdzie na poważnego, sprawczego polityka, który zmusił rząd do ustępstw; Tusk będzie zaś miał ustawę. A PiS będzie w drugiej lidze toczył boje z Konfederacją i Koroną. To byłby dla Kaczyńskiego najczarniejszy scenariusz.

Czytaj też: Ostry sprint po miliardy na zbrojenia. Czy Nawrocki z „patriotami MAGA” podłożą rządowi nogę?

A poza tym...

Działacze Polski 2050 metodycznie dobijają własną partię. Rada krajowa tego ukochanego przez satyryków ugrupowania podjęła oto uchwałę, która zobowiązała członków partii, by do kongresu 21 marca „zaprzestali eskalacji napięć”. Wynikałoby z tego, że po 21 marca eskalowanie napięć będzie już w porządku, co odrobinę dziwi. Z drugiej strony jest w tej uchwale sporo optymizmu – że będzie kongres, że będzie partia, że będą jacyś członkowie. A to wcale nie jest takie pewne. Na razie odejście ogłosiła Żaneta Cwalina-Śliwowska, ale w blokach startowych jest cała grupa posłów.

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Akta Epsteina. Światowe elity na widelcu, skala jest oszałamiająca. Kogo jeszcze zatopi tsunami?

Tony dokumentów z archiwum Jeffreya Epsteina to materiał, jakiego jeszcze nie było. Potężna kompromitacja amerykańskich i globalnych elit. I służby specjalne w tle.

Tomasz Zalewski z Waszyngtonu
11.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną