Tomasz Sakiewicz, szef „Gazety Polskiej”, wzywa: „Piłsudski potrzebny natychmiast”. We wstępniaku pod tym tytułem snuje wizje: „Piłsudski wysłałby jeszcze do Kijowa polski korpus. Zluzowałby w ten sposób ukraińskie oddziały, które mogłyby pójść na wschód. Nasze wojsko nie musiałoby brać bezpośredniego udziału w walkach. Za to byłoby przyjmowane chlebem i solą”. Wizje czy omamy?
Jerzy Pilch w „Magazynie Świątecznym” o życiu politycznym: „Sytuacja jest dziś taka, że po jednej stronie stoi gigantyczna rzesza ludzi rozsądnych, którzy grzeszą nieaktywnością, a po drugiej garstka pobudzonych, która z pomocą mediów ogrywa grupkę inteligenckiej awangardy”.
Czarno widzi przyszłość Marek Zając („Tygodnik Powszechny”): „Jeśli po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych po władzę sięgnie nowa liberalno-lewicowa koalicja, będzie musiała spełnić choć kilka z dzisiejszych buńczucznych zapowiedzi. A wtedy w Kościele na pewno nie zabraknie tych, co zechcą odpowiedzieć pięknym za nadobne. Jeżeli z kolei zwycięży narodowa prawica, z zapałem zabierze się do odbudowy sojuszu ołtarza z tronem. Dla Kościoła będzie to pocałunek śmierci”.
Andrzej Olechowski, współzałożyciel Platformy Obywatelskiej, także nie tryska optymizmem („Newsweek”): „Wydaje mi się, że Platforma pozbawiona władzy nie będzie w stanie utrzymać się nawet przez dwa lata. W tej partii brakuje dziś spoiwa. (…) Trzyma ich to, że wygodnie siedzą przy państwowym piecu. Wtedy człowiek nie dba, co się stanie, gdy ogień zgaśnie”.
Jan Widacki w tygodniku „Przegląd” oskarża lewicę: „Skrajna, faszyzująca prawica organizuje w sierpniu międzynarodowy zlot w Zakopanem. Co na to lewica? (...) Co zrobiła lewica, by (...) procesowi reprywatyzacji przeszkodzić, choć dwukrotnie rządziła i mogła te sprawy uregulować ustawą. (...) Co robi lewica wobec krucjaty dewocji z prof. Chazanem w roli głównej? Nie widać, by lewica broniła tu społeczeństwa przed ciemnogrodem. O wiele aktywniejsze są środowiska neoliberalne. Czy to nie wstyd dla lewicy?”.
Marek Domagalski przytacza w „Rzeczpospolitej” ciekawe dane: „Sporządzony w związku z pracami nad nowelizacją ustawy o komornikach raport Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości o dochodach komorników pokazuje, że w 2012 r. średni miesięczny dochód wynosił 46 tys. zł. Jedynie w ośmiu spośród 238 rewirów nie przekraczał wynagrodzenia sędziego Sądu Najwyższego”.
O kłopotach PiS z kandydatem na prezydenta pisze szef „Do Rzeczy” Paweł Lisicki: „Taką osobą byłby prof. Piotr Gliński. Jednak mam nieodparte wrażenie, że PiS nadużył jego wizerunku. Na zbyt wiele stanowisk i w zbyt wielu różnych sytuacjach był to kandydat”.
Kandydat marzeń według prof. Ryszarda Legutki („Do Rzeczy”): „Powinien być odwrotnością aktualnego prezydenta. Powinien dobrze mówić, nie może sprawiać wrażenia niezguły i nudziarza. Musi być energicznym, rozwojowym człowiekiem w średnim wieku, który, gdy stanie obok prezydenta Komorowskiego, przyciągnie uwagę i sympatię słuchaczy. Z jego słów ma emanować moc, a z gestów zdecydowanie”. Poszukiwania trwają.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz, wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.